Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kookiemonster. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kookiemonster. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

21. I need U boy

Ostatnie dni ankiety!





Drzwi domu Jungkooka zamknęły się ostrożnie. Jimin westchnął cicho i ruszył powoli w stronę swojego domu, który na jego nieszczęście był oddalony jakąś godzinę drogi stąd. Nie chciał jednak zamawiać taksówki, chłodny wiatr dobrze mu zrobi. Czuł się wyprany z wszelkiej radości. Niby wyjaśnił sobie z Ciastkiem wszystko, spędzili fajnie imprezę, jednak ta reakcja na Namjoona była dziwaczna. Młody się zabujał? Nic innego do głowy mu nie przychodziło, ta opcja zaś wydawała mu się niezbyt atrakcyjna. Nie to, by czuł zagrożenie ze strony blondyna. Zawsze interesowały go kobiety, chociaż miał pecha do znajomych, bo większość była homoseksualna, bądź przynajmniej pół na pół. Po prostu szkoda mu było dzieciaka, który źle ukierunkował swoje uczucia. To naiwny chłopiec, który nie miał styczności z miłością, związkami, nawet z ludźmi jako takimi. Był samotnikiem i pewnie przez wzgląd na to, że Monster pierwszy wyciągnął do niego rękę, to stał się automatycznie dla niego ważny. I cóż teraz z tym fantem począć? Jest tylko jedna opcja - on stanie się dla Ciastka najbliższą osobą. Sprawi, że to na nim będzie młodemu zależeć. Potem oświadczy mu się na balecie i wezmą ślub w Ameryce.
Plan idealny, prawda?
Jimin, jesteś pierdolonym geniuszem!



***


- Nie chcę hyung! - jęknął Taehyung, chowając się pod kołdrą niezadowolony. Hoseok tylko westchnął i przysiadł obok niego, klepiąc go po udzie.
- Jutro musisz pójść do szkoły, maluchu.
- Zostańmy tutaj. Będziemy do końca życia chodzić na basen i oglądać anime, to jest naprawdę dobry pomysł. - mruknął chłopak, odkrywając się. Wbił wzrok w bruneta, na co ten tylko się uśmiechnął, po czym położył się tuż przy nim.
- Mów dalej.
- Pomyśl hyung... Będziemy spać do południa, potem coś zjemy i wrócimy do łóżka. I tak cały czas. Czy nie podoba Ci się wizja ciągłego leżenia pod kołderką?
Hoseok przyjrzał mu się uważnie. Oczywiście, że chciałby takie życie. Chętnie miziałby go cały czas, pewnie prędzej, czy później doszłoby do szaleństw, to zaś było kuszące. Aż usta same mu się wykrzywiły w uśmiechu.
- Cieszę się, że się zgodziłeś! - wyszczerzył się blondyn, po czym przysunął się bliżej i zakrył ich kołdrą zadowolony. Starszy aż zamruczał i wtulił go w swój tors, gładząc od razu po pleckach. Przez chwilę jego głowę zaprzątały całkiem głupie myśli. W końcu czy ich zachowanie nie oznaczało, że w jakiś sposób ich do siebie ciągnie? Wcześniejsze pieszczoty, wspólne spanie w uścisku, ta dziwaczna rozmowa... Czy powinien to odebrać jako przyzwolenie, czy po prostu Tae traktuje to jak wygłupy? Gdyby tylko dostał jakiś bardziej bezpośredni sygnał... Pewnie zacząłby działać od razu, by tę relację zamienić w związek.
Nie była to miłość. Znali się zbyt krótko, poza tym to zbyt wielkie słowo, jednak coś w tym sercu się działo, zaś ciało samo lgnęło i reagowało na każdy gest ze strony blondyna. Sam nie wiedział, co go bardziej przerażało. Fakt, że się zauroczył, czy też może to, że jego wybrankiem był chłopak? Nie wykluczał nigdy tego, że może być biseksualny, gdyż Jimin był całkiem w jego typie i naprawdę mu się podobał, teraz nie było wątpliwości.
Lubił chłopców. W sumie jednego. I to bardzo mocno.
- Tae...
- Tak hyung? - wymruczał młodszy, chowając twarz w jego tors. Hoseok czuł jego ciepły oddech przez koszulkę, cudownie stresujące uczucie.
- Też mi coś obiecaj.
Blondyn odsunął się nieco i uniósł podbródek, wbijając wzrok w starszego. Skinął głową, uśmiechając się.
- Nie spławiaj mnie, dobrze? Nawet, jeśli Jimin i Yoongi są Ci bliżsi, to i mi poświęć czasami jakieś popołudnie. Możemy wyjść do kina, skoczyć do mnie w coś pograć, czy pojechać na kolejną wycieczkę. - mruknął, wplatając palce w jasne włosy chłopaczka. Może i wykorzystywał sytuację, jednak kto mu zabroni?
- Nie olewam Cię, po prostu nie sądziłem, że chcesz pogłębiać naszą znajomość. - odpowiedział, uśmiechając się uroczo. Przysunął się nieco bliżej twarzy bruneta, po czym dodał: - Obiecuję, że będziemy widywać się tak często, jak tylko pozwoli nam na to czas. - położył dłonie na jego policzkach, po czym zbliżył usta do jego buzi. - Brzydal. - szepnął i ugryzł go w nos, od razu wyskakując z łóżka, wyraźnie z siebie dumny.
Hope chwilowo się zawiesił, gdyż serce waliło mu jak oszalałe. Po chwili jednak wszystko do niego doszło.
- Już ja Ci dam brzydala, ty gryzaku jeden! - krzyknął i ruszył w jego stronę.



***



Hope siedział na schodach przed szkołą, przeglądając z niezadowoleniem notatki. Zaraz miał test, nic zaś nie ruszył, bo nie miał czasu. Dopiero wieczorem wrócili do miasta, bo każdy z nich co chwila wynajdował nowe powody, by przedłużyć pobyt. Nie żałował, bo bawił się świetnie, jednak musiał jakoś to zaliczyć. Nie był Jiminem, by wszystko olewać.
O wilku mowa.
- Hoseok draniu! - młodszy przysiadł obok, szturchając go mocno. - Zdajesz relację, już.
Westchnął i zamknął zeszyt, po czym oparł się o murek, unosząc brew ku górze.
- O co ci chodzi?
- Nie zgrywaj idioty. Co robiłeś z Tae?
- Uh... - mruknął niezadowolony. Oczywistym było, że Park się dowie, w końcu z Tae byli przyjaciółmi, jednak nie bardzo miał ochotę go wtajemniczać. - Spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy... Takie tam
- Nie pytam o to głupku. Chodzi mi o to, czy COŚ z nim robiłeś. - zaakcentował bardzo wyraźnie te jedno słowo, patrząc wyczekująco na Junga, który zacisnął wargi nieco podenerwowany.
- Co miałem z nim robić? Nie jestem takim zboczeńcem jak Ty.
- Nie wierzę, że nic nie zrobiłeś. Byliście tam sami.
- Czy coś sugerujesz? - skrzywił się, wsuwając materiały do torby, którą zaczął powoli zamykać.
- Jasne. Zapytam wprost: pozbawiłeś mojego malucha dziewictwa?
Hoseok poczuł, że jego policzki robią się gorące. Co ten idiota w ogóle gadał? Przecież nawet się nie afiszował z tym, że blondyn mu się podoba!
- Pojebało cię Jimin.
- Szkoda, bo teraz już pewnie nie będziesz miał okazji. Masz konkurencję. - odparł ze złośliwym uśmiechem Park, po czym wstał. Hoseok wytrzeszczył oczy, zrywając się.
- Jaką konkurencję?
Jimin przegryzł kusząco wargę, stając w drzwiach.
- Myślisz, że Yoongi da Ci wolną rękę? Nie sądzę.
I poszedł zadowolony.
Brunet zacisnął pięści, oddychając nieco ciężej. Z ust Jimina te słowa brzmiały o wiele bardziej przerażająco, niż w jego myślach.



***


- Ugryzłeś go w nos? - wytrzeszczył oczy Jimin, przerywając blondynowi swoją opowieść. Prawie udławił się wodą, słysząc te słowa.
- Tak. W sumie to dwa razy. - wyszczerzył się, upijając łyk ciepłej herbaty.
Park był zaskoczony. Sprawozdanie Tae było chaotyczne i dziwaczne, jednak sam sens został przez zrozumiany. Hope nie próżnował, coś tam działał, chociaż takie zwlekanie nie pasowało do niego. Zdarzało mu się przelecieć kogoś na imprezach, w klubach czy na wyjazdach, teraz zaś zadowalały go takie zabawy? Może Taehyung nie mówił mu wszystkiemu? Tylko by spali w jednym łóżku, sporadycznie się obejmując? Oj oj. Młody coś ukrywa.

- Dobra ludzie, wstajemy i się rozciągamy! - do sali wszedł Hoseok w luźnych spodniach i szerokiej koszulce. Rozejrzał się dookoła, zawieszając na kilka sekund wzrok na wyszczerzonym Taehyungu, po czym zadowolony włączył laptopa i podłączył go pod głośniki. Tancerze stanęli w rozsypce, po czym zaczęli wykonywać ćwiczenia. Blondyn ruszył w stronę bruneta, który coś tam grzebał w folderach.
- Cześć hyung. - powiedział cicho i objął go od tyłu, wtulając twarz w jego plecy. Brunet uśmiechnął się i pogładził go po dłoni.
- Co tam słodziaku?
- Nie wyspałem się, poza tym w nocy miałem koszmary. Gdzie byłeś, jak Cię nie było, gdy się bałem? - wypalił, okręcając się tak, że teraz zasłaniał starszemu laptopa i stał do niego przodem. Wbił intensywne spojrzenie w oczy Hoseoka, który aż chwilowo się zaciął, nie wiedząc co powiedzieć. Te słowa brzmiały tak cholernie dwuznacznie.
- Mogłeś napisać, byłbym chwilę później pod twoim domem z czekoladą i kołdrą.
- Mam kołdrę, więc wystarczyłaby sama czekolada.

Hope poczochrał jego włosy, po czym niechętnie odsunął się i ruszył na środek sali, samemu się rozciągając. Jimin dostrzegł ich wyrazy twarzy, te dwa gnojki coś knuły i coś robiły. Jakaś gra wstępna czy coś... Chociaż przelizać się musieli!
Nie to jednak było najistotniejsze. Rozejrzał się dookoła, szukając wzrokiem Ciastka, jednak nigdzie go nie zauważył. Dziwne, jeszcze nigdy nie opuścił ćwiczeń, zawsze był też punktualnie.
- Ej, Hoseok, nie ma Kookiego?
- Nie. W tym tygodniu nie da rady, ma ważne sprawdziany i musi się uczyć.
Jak chuj...



***



Jungkook siedział w pokoju, przeglądając książkę od biologii. Nie miał ochoty na naukę, najchętniej schowałby twarz w poduszce i przespał cały dzień, a najlepiej życie. Nie spodziewał się, że ta impreza tyle zmieni w jego życiu. Wprawdzie z nieprzyjemnej sytuacji z Namjoonem i Jess ochłonął, to z resztą nie było tak łatwo.
Chciał tańczyć, potrzebował tego, by funkcjonować. Spędzanie czasu z zespołem dawało mu siłę i energię, dzięki nim czuł, że żyje i ma jakiś cel. Przez ostatni tydzień był niczym zombie, nawet nie mógł skupić się na lekcjach, bywał roztrzęsiony i czasami się wyłączał. Stał się smutny, po prostu. Brakowało mu poprawiania przez Jimina, głupiego uśmiechy Hoseoka, czy nawet Taehyunga, który wygłupiał się w czasie przerw i atakował wszystkich po kolei.
Wszystko mu nagle spadło na barki. Czuł się jakoś zdradzony przez kuzynkę, pozbawiono go największej radości, dodatkowo zaś gdy tylko widział Tae, to miał przed oczami zszokowanego Yoongiego wybiegającego z sali. Spieprzył na całej linii, tego już nie można było nazwać porażką, to była istna katastrofa, z którą niestety nic począć nie mógł. Przegrał na każdej płaszczyźnie, matka nie dała mu dojść do słowa, nawet z nim nie rozmawiała.
Cóż jednak się stało?
W nocy grzecznie udało mu się trafić do pokoju. Ledwo zrzucił z siebie ubrania i wskoczył do łóżka, nie siląc się nawet na kąpanie. To był błąd. Nad ranem matka weszła do pokoju i zrobiła mu awanturę, bo śmierdział alkoholem i był skacowany. Nie miał wtedy siły, by cokolwiek wytłumaczyć, potem zaś ona już nie chciała słuchać. Była obrażona i pierwszy raz w życiu dała mu szlaban na internet, wychodne, oraz oczywiście na lekcje tańca. Ten tydzień był więc dla niego katorgą, miał tylko podręczniki, nawet słodyczy nie pozwoliła mu jeść, a kupić nie miał ich za co, bo zabrała mu kartę. Czy to nie podchodziło pod maltretowanie? Najgorsze, że prawdopodobnie całkowicie będzie musiał opuścić zespół, matka już o tym wspomniała.
Był piątek, on zaś z bezsilności miał ochotę płakać. Nie było mu w sumie daleko do całkowitego rozklejenia się, przecież i tak nikt by go tu nie zobaczył, prawda?
Nagle usłyszał dźwięk telefonu. Sięgnął po niego i zaskoczony odebrał.
- Jimin?
- Siema Ciastek! Idziesz dzisiaj ze mną na jakiś obiad? Ja stawiam.
Jungkook westchnął cicho i zaczął skubać palcami swój koc.
- Nie dam rady. Mam szlaban.
- Że co? - głos Parka był nieco uniesiony, wręcz piskliwy. Jeon wręcz się skulił, opierając brodę na kolanach zgiętych nóg.
- Zabroniła mi chodzić na zajęcia.
- Jak to Ci zabroniła?
- Rano przyszła do pokoju i wyczuła alkohol. Nie pozwoliła sobie niczego wytłumaczyć, od razu dała mi szlaban i potem stwierdziła, że za karę mam porzucić zajęcia, inaczej powie wszystko ojcu. - westchnął młodszy. Nie było sensu tego ukrywać, w końcu dotyczyło to nie tylko jego osoby, tylko całej grupy. Pewnie niedługo będzie musiał stanąć z nimi twarzą w twarz i oznajmić, że chamsko ich opuszczą w połowie prób.
- Pogadaj z nią, może będzie można trochę negocjować?
- Nie ma szans, ojciec zaś dowiedzieć się nie może, bo to będzie mój koniec. Chce mieć idealne dzieci, jeśli się wyłamię, to jest zdolny nie dać mi pieniędzy na studia, czy też odciąć od świata. Nie znasz mojej rodziny, oni są czasami nieco... surowi.
- To chore.
- Nic z tym nie da się zrobić. - wzruszył ramionami, nie wiedząc co mógłby powiedzieć. - Przepraszam.
- Ale... To ja przepraszam. Przeze mnie tyle piłeś... - jęknął starszy. Kookie wyczuł, że był na siebie zły, jednak przecież nie miał powodów. Był dorosły, sam za siebie odpowiadał. Zresztą Jimin chciał dobrze, cały czas go wspierał i pocieszał. Nawet odprowadził go do domu, chociaż mógłby go zostawić.
- To moja wina, nie zrobiłeś nic złego hyung. Dziękuję Ci wręcz, że byłeś dla mnie tak wyrozumiały, w sobotę zachowywałem się jak idiota i tylko narobiłem Ci problemów. W każdym razie... - zaciął się na chwilę, gdyż usłyszał jakieś kroki na korytarzu. - Muszę kończyć, bo i telefon mi skonfiskują. Do poniedziałku!
I rozłączył się, opadając zmarnowany na łóżko. Chciał zjeść ten cholerny obiad z Parkiem. Bardzo.



***



Jimin czuł niesamowite wyrzuty sumienia. Nie wiedział co ze sobą zrobić, więc niechętnie zadzwonił do jedynej rozgarniętej osoby, którą znał i która mogła mu coś doradzić.
- Tak? - rozległ się niski głos w słuchawce.
- Cześć Namjoon, mam problem. - mruknął, krzywiąc się. Nienawidził z nim rozmawiać. Jasne, kumplowali się, jednak duma nie pozwalała mu się zwierzać temu człowiekowi. Teraz jednak musiał ją porzucić, gdyż zjebał i musiał wszystko naprawić.
- Co się stało? Jestem w szoku. - usłyszał, po chwili też gdzieś z tyłu rozległ się kobiecy głos, który pytał kto dzwoni. - Jimin, ten od kosmity.
Brew Parka kilkakrotnie zadrgała. Dlaczego ten facet tak brzydko mówił na jego maleństwo? Później się z nim policzy, teraz musiał załatwić tę sprawę, chociaż było to kłopotliwe, bo w końcu pewnie i sytuacja na balkonie źle się odbiła na zdrowiu psychicznym Ciasteczka.
- Kookie dostał szlaban, bo się upił na imprezie i jago matka zabroniła mu tańczyć. Masz jakiś pomysł, co z tym fantem mógłbym zrobić? Troszkę poszaleliśmy, nie spodziewałem się jednak takiej reakcji.
- Co? Ale że całkowicie zabroniła mu być w zespole?
- No niby to na tydzień szlaban, ale Ciastek wspominał, że raczej nie pozwoli mu znowu tańczyć.
- Uh, jego matka jest trochę sztywna, będzie ciężko.
- O co chodzi? - głos kobiety, zapewne tej blondynki nagle stał się wyraźniejszy. Widocznie przysiadła obok Namjoona.
- Twoja ciocia nie pozwala tańczyć Jungkookowi, pewnie się załamał chłopak... - powiedział starszy, wtedy też Jimin usłyszał dziwny dźwięk i po chwili to Jess była już przy telefonie.
- Hej, jestem Jessica, kuzynka młodego. Naprawdę zamknęła go w domu i odcina od zabawy? To przez imprezę, tak?
Jimin przytaknął, nie wiedząc co mógłby zrobić. Nie znał tej kobiety, jednak skoro była to rodzina z Ciastkiem, to chyba można jej zaufać.
- Kurczę, z ciotką będzie ciężko... Póki co nic nie rób, musi ochłonąć, a zazwyczaj długo czasu jej to zajmuje, ma trochę zwolnione myślenie. Jeśli do następnego piątku nic się nie zmieni, to wtedy działaj, okej?
- Uh, niech będzie.
- Trzymaj się tak w ogóle. Fajnie, że Kookiś ma takich wspaniałych przyjaciół! - był przekonany, że się uśmiechnęła, potem zaś rozłączyła się bez pożegnania.
No i tyle się dowiedział. Nadal był w punkcie wyjścia, chyba sam będzie musiał zająć się tą sprawą.









Zapraszam do komentowania ;)

wtorek, 26 maja 2015

20. I need U boy

Ankieta misiaczki!






Nie ruszał się. Nie miał odwagi.
Wtulał twarz w tors Jina, siląc się na spokojny oddech, co niestety nie wychodziło mu zbyt dobrze. Serce waliło mu jak oszalałe, tyłek go bolał, zaś w głowie miał mętlik. Nie wiedział, co ma o tej całej sytuacji myśleć.
Spał ze swoim współlokatorem. Mniejsza, pieprzył się z nim, jak gdyby nigdy nic! Najgorsze było to, że wszystko pamiętał, nie czuł zaś większych wyrzutów. Jasne, było mu głupio, bo schlał się w trzy dupy, przez co jego własne poślady zostały spenetrowane, jednak... Nie było mu źle. Poza małym odczuciem dyskomfortu czuł się dobrze, to była udana noc. Nigdy by nie powiedział, że ten niepozorny, słodki szatyn był tak dobry w te klocki. Urządził mu jedną z lepszych nocy w życiu.
Usłyszał cicho stęknięcie. Zacisnął nieco wargi zestresowany, gdy poczuł, jak starszy przyciąga go bliżej do siebie i gładzi jego plecy.
- Yoongi?
Czemu Jin zawsze wyczuwał, że udaje tylko, że śpi?
- Hm? - wymruczał, powoli otwierając oczy. Twarz chłopaka była bardzo blisko jego, co tylko sprawiło, że na jasnych policzkach pojawiły się rumieńce. Seokjin zamruczał cicho i musnął jego wargi delikatnie, on zaś... Nie miał w sobie tyle siły, by się odsunąć.
- Przepraszam, jeśli ta sytuacja Cię przeraża. Jeśli tylko chcesz, to mogę udawać, że nic się nie stało.
- Daj spokój hyung. Nie mamy piętnastu lat, by bawić się w takie gierki. Jesteśmy dorośli, a dojrzali ludzie biorą odpowiedzialność za własne działania. - westchnął, starając się zapanować nad drżącym głosem. Nie miał zamiaru bawić się w gierki, zgrywać się jak idiota. Mógłby przecież zagrać i oznajmić, że nic nie pamięta, jednak po co?
Zauważył, że usta Jina wykrzywiły się w uroczym uśmiechu. Nie wiedział, co to może oznaczać, chociaż może po prostu nie chciał?
- To dobrze. Jednak...
- Jednak co dalej? Nie myślmy o tym, nie chcę.



***



- Hyuuung! Hyuuung! Hoseok nooo! - jęknął Tae, patrząc z niecierpliwością na bruneta, który niespiesznie człapał za nim, w ręku trzymając małą torbę. Zmierzali właśnie na basen, którym blondyn nieco zbyt mocno się podjarał, bowiem ciągle skakał i go poganiał. Czy ten dzieciak nie wiedział, że był w kiepskim stanie? Że musiał sobie rano zwalić, bo jęczał zbyt zmysłowo? Bo jego skóra była pachnąca i słodka? Bo jego cholerne, długie palce wbijały się w jego skórę? To mały terrorysta z twarzą anioła, koszmar jakiś!
- Idę maluchu, spokojnie. - westchnął i otworzył kartą drzwi, puszczając młodszego przodem. Ten wbiegł do środka i od razu stanął przy szafce, którą Hoseok otworzył. Nie marnując czasu, kosmita zrzucił z siebie koszulkę, co sprawiło, że Hope na chwilę zastygł, przyglądając się jego delikatnie zarysowanym mięśniom. Nie była to klata Jimina, raczej delikatna i chłopięca, jednak no. Jego policzki płonęły teraz jak Londyn w '66.
- ... - chwila rozkminy.
Na bogów. Zdjął spodnie, przecież on zaraz się wykrwawi!
- Ty hyung się nie rozbierasz?
Jeszcze te dwuznaczne teksty!
- Uh, tak. - odparł zakłopotany, po czym odłożył torbę i zaczął rozpinać swoje spodnie. To nie był chyba dobry pomysł. Mogli pojechać w góry. Ubrali by się w kurtki i młodszy nie miałby jak go kusić.
Zerkał co chwila na jego pośladki w nieco zbyt obcisłych kąpielówkach. Czyżby anioły stworzyły tego głuptasa, by ratował świat swoim wdziękiem, czy to może diabły go zesłały, by kusił biednego tancerza? Wyglądał... Ładnie. Pociągająco. Seksownie.
- Hyung? - poczuł szturchnięcie. Cholera, zawiesił się.
- Tak, Tae? - mruknął, zrzucając z siebie koszulkę. Jego policzki delikatnie się zarumieniły ze wstydu, więc odwrócił się do niego tyłem, pod pretekstem chowania ubrań w szafce. Dzieciak jak zwykle pewnie nie połączył wątków (tym razem za to dziękował!), bowiem szybko wrzucił wszystko i zatrzasnął drzwiczki, na co Hope nawet nie zdążył zareagować.
- Chodźmy! Chcę się pomoczyć w końcu!
Pomoczyć. Zmoczyć. Zamoczyć.
Cały świat stał się jednym, wielkim podtekstem seksualnym.
Ruszył w stronę pryszniców i z ulgą wszedł pod zimną wodę, która chociaż chwilowo ostudziła jego rozpalone zmysły. Po jakieś minucie zerknął na Taehyunga i zadowolony skinął głową w kierunku wyjścia.
Basen był typowy dla tego typu miejsc. Fantazyjny kształt, krystaliczna woda, dookoła wiele roślin i eleganckich leżaków. Nie było tu zbyt wielu ludzi, większość o tej porze spacerowała czy korzystała z pięknej pogody, co z jednej strony go ucieszyło, z drugiej zaś zaniepokoiło. Im zbyt intymny klimat, tym większe niebezpieczeństwo.
Nie ogarnął za bardzo, kiedy blondyn zaczął wchodzić do wody. Chwilę temu stał jeszcze obok, teraz zaś człapał sobie w najlepsze przy płytszej części. Coby po raz kolejny nie wyjść na powolnego i zamulonego, ruszył w jego stronę i zszedł po kamiennych schodkach.
- I jak Ci się podoba, Tae?
- Jest świetnie! - wyszczerzył się, po czym wskoczył cały, ochlapując przy okazji bruneta, który niczym niania uczynił to samo, tylko bez zbędnego szaleństwa. Uśmiechnął się tylko pod nosem, zerkając na zadowolonego kolegę.


Pomimo początkowych oporów, po czasie się rozkręcił. Tae szalał jak to on. Ganiał, skakał, chlapał i wygłupiał się jak dziecko, jednak wszystko wydawało się bardziej urocze, aniżeli głupkowate, przynajmniej tak jawiło się to w biednej głowie Hoseoka. Oczywiście nie obyło się bez stresujących sytuacji, w końcu byli prawie nadzy, zaś dziecię nie raczyło się powstrzymywać przed ciągnięciem go za rękę, przytulaniem czy ocieraniem. Jung wiedział, iż nie było to zamierzone, jednak skutek pozostawał taki sam: zwyczajnie się nakręcał.


Wieczorem wybrali się na spacer. Było już ciemno, czarne niebo oświetlały malutkie gwiazdy, których nie zakrywała ani jedna chmura. Pogoda wręcz idealna, atmosfera też niczego sobie.
- Mogę Cię o coś zapytać hyung?
Przysiedli właśnie na ławce w parku, nieco oddalonej od głównej ścieżki. Drzewa zasłaniały ulicę i głośną zgraję spacerujących ludzi, z przodu zaś rozciągał się przyjemny widok na sadzawkę. Hope spojrzał nieco pytająco na kolegę.
- O co chodzi?
- Lubisz mnie?
Serce Hoseoka na chwilę stanęło, zaś ręce mimowolnie zacisnęły się na brzegu ławki. Nie spodziewał się takiego pytania, nie do końca też je rozumiał.
- Istnieje wiele typów sympatii, Taehyung. - odparł, starając się nieco rozluźnić. Blondyn nie pomagał, gdyż podkulił nogi i zaczął wpatrywać się w niego, natychmiastowo pozbawiając całej odwagi.
- Wiem o tym. - przytaknął, przegryzając dolną wargę nieco leniwie. - Powiedz mi więc, czy którymś z nich obdarzasz i moją osobę.
- Gdybym Cię nie lubił, to byśmy tutaj nie siedzieli razem, nie sądzisz?
- Dlaczego odpowiadasz w taki sposób, hyung? Czemu nie powiesz wprost, tylko i mi zadajesz pytania? Odpowiedź w gruncie rzeczy może być bardzo krótka i bezpośrednia. - uśmiechnął się delikatnie, na co Hoseok westchnął. Cóż miał powiedzieć? O jaki rodzaj 'lubienia' pyta ten chłopak? Chociaż... Przecież i tak odpowiedź zawsze byłaby taka sama, prawda?
- Lubię Cię, Tae.
- I będziesz mnie lubił już zawsze? - przysunął się nieco do niego, wpatrując się uważnie w jego oczy.
- B-będę... - wyjąkał. Buchnęło na niego gorąco, chociaż w zasadzie noce były dość chłodne. Dlaczego zadaje on takie dziwne pytania?
- Nawet, jeśli zrobię coś, co będzie głupie i nieodpowiedzialne? Gdy będę popełniał błędy i zbaczał na złą ścieżkę?
- Co to za dziwaczna rozmowa? - szepnął, aż się skulając pod presją spojrzenia tych ciemnych oczu.
- Co to za wymijająca odpowiedź? - wyszczerzył się, po chwili jednak jakby spoważniał.
- Ech... Tak Tae. Będę Cię lubił zawsze i cokolwiek byś nie zrobił. I nie pozwolę Ci, byś popełnił coś złego, obronię Cię przed nieodpowiednimi decyzjami. - mruknął, wsuwając dłoń w swoje włosy, które nieco podenerwowany roztrzepał.
- Obiecujesz?
- Przysięgam.
- Dziękuję. - młodszy przysunął się i po prostu objął go w pasie. Zaskoczony brunet zawiesił się na chwilę, jednak złapał go mocno i przycisnął do siebie.
- Czemu o to pytasz? - wtulił twarz w jego włosy, oddychając nieco ciężko.
- Bo też Cię lubię hyung.
Miłe ciepło rozlało się w sercu Hoseoka. Nawet jeśli nie była to zapowiedź czegoś większego, to mu to wystarczyło.



***



Jungkook stanął przed drzwiami, poprawiając i tak idealnie ułożone włosy. Przybrał nieco pewniejszy wyraz twarzy, po czym zadzwonił. Chwilę później otworzyła mu dziewczyna, którą kojarzył ze swojej pierwszej imprezy. Tak. To bez wątpienia ta świetna tancerka.
- O! Ciastko! Wchodź! - objęła go mocno bez żadnych oporów, na co zareagował małym rumieńcem. Czuł, jej całkiem spore piersi na swoim torsie, nie ma się co dziwić. Gdy się odsunęła również rzucił "Hej" i wszedł do środka, od razu szukając wzrokiem pewnej blond głowy. Dostrzegł coś po chwili, jednak była to tylko Jess, która gdy tylko do zauważyła, popędziła w jego stronę.
- Jungkook? Od kiedy Ty imprezujesz? W dodatku z Namjoonem?
- Hm. Poznaliśmy się na twoich urodzinach i tak jakoś wyszło...- odparł, odrobinę zażenowany.
- Kookie! Ty mówisz jak człowiek. Powinieneś powiedzieć coś w stylu "Spotkaliśmy się na twych urodzinach, on zaś okazał się być elokwentnym rozmówcą, postanowiłem więc poświęcić mu odrobinę uwagi".- parodiowała, odruchowo przybierając zabawną, nieco sztywną pozę. Brunet westchnął, ale po chwili na jego ustach pojawił się uśmiech. Jess na ten widok wybuchnęła śmiechem. Cóż, skoro ona widzi zmianę, to chyba naprawdę było lepiej, bo należała do osób, które żyją chwilą i nie zastanawiają się nad takimi głupotami.
- Śmiem twierdzić, nieco nieskromnie, iż czasy te minęły, moja droga kuzynko. - odpowiedział, siląc się na poważny ton. Kobieta tylko poklepała go po ramieniu, w tym samym momencie pojawił się obok nich Monster.
- Cześć młody. Cieszę się, że jednak wpadłeś. - uśmiechnął się szeroko, obejmując go ramieniem. Jungkook poczuł, jak robi mu się nieco gorąco, jednak starał się zachować obojętny wyraz twarzy.
- Witaj. W sumie musiałem uciec się do podstępu. Wykorzystałem Jess i jakoś się udało. - wyszczerzył się, wskazując na zdziwioną dziewczynę.
- Mnie? Jak niby?
- Matka Cię uwielbia, więc wspomniałem o twojej obecności.
- O Ty! - szturchnęła go w żebra.- Skąd w ogóle wiedziałeś?
- Przyznaję się, to ja. Nie chciałem, by spędzał sobotni wieczór na romansach z matematyką, zaś wszyscy znajomi mieli inne plany. Stwierdziłem, że chętniej wpadnie wiedząc, że Ciebie tu zastanie.
- Ojej, Jungie! - objęła go mocno, wtulając jego twarz w swój dekolt. - Jesteś słodki!
- Jess, błagam... - jęknął, odsuwając się od rozanielonej dziewczyny. Cała trójka spojrzała na siebie i wybuchnęła śmiechem. Jungkook nie mógł się złościć czy gniewać. Było mu cholernie dobrze w ich towarzystwie. Nie przypuszczał nawet, że uda mu się tak na luzie porozmawiać z kuzynką. Namjoon ma jakieś magiczne zdolności zjednywania sobie ludzi. Albo blondynka się po prostu spiła.
- W ogóle gdzie jest mój dongsaeng? - spojrzała pytająco na Monstera.
- Hoseok? Pojechał na wycieczkę z Taehyungiem.
- Kim?
- Ten dziwny chłoptaś, opowiadałem Ci o nim. - wzruszył ramionami, upijając łyk piwa.
- Och! Kosmita? - uśmiechnęła się szeroko, unosząc dłoń ku górze, jakby co najmniej odkryła Amerykę. Po chwili jednak skrzywiła się nieco, nad czymś rozmyślając. - Ale... Tak sami? Jung taki niepozorny, a tu proszę... W końcu przyznał się do bycia tęczowym?
- Hoseok pojechał z Tae? A Jimin? - wytrzeszczył oczy zszokowany brunet. Nie było to normalne, zresztą co to w ogóle za głupoty?
- No tak. Zabrał go ze sobą, bo Suga coś tam nawalił. Co do Jimina... Nie wiem, nie ogarniam sytuacji.
- Ja też nic nie rozumiem, ale pytanie dnia: skąd znasz Hopiego? - mózg Jess pracował na zwiększonych obrotach, bo zaczęła gryźć swoje wargi. Zawsze tak robiła, gdy starała się rozwikłać jakąś zagadkę.
- Młody Ci nie mówił? Dołączył do sekcji tanecznej.
Dziewczyna zadławiła się drinkiem i zaczęła się krztusić. Namjoon nachylił się nad nią i zaczął ją klepać po plecach.
- Ty potrafisz tańczyć? - spojrzała na najmłodszego ze łzami w oczach.
- Bierze udział w konkursie. - zaśmiał się Namjoon, wycierając z jej policzka pojedynczą łzę.  Dziewczę wyprostowało się i wytarło wierzchem dłoni nos.
- Ten wieczór mnie zabije, idę się najeść. - jęknęła i odeszła w stronę stołów, poprawiając palcami swój makijaż, tak bestialsko zaatakowany przez łzy. Kookie uśmiechnął się do Monstera, ten zaś skinął głową w stronę baru. Podał mu drinka, po czym oparł się o poręcz kanapy.
- Jak tam życie?
- Daję radę. Trochę ciężko mi wszystko pogodzić, ale jakoś funkcjonuję. Niczego nie chcę sobie darować, to nieco problematyczne, ale czuję, ze żyję.
- Pewnie masz teraz masę nowych znajomych, co?
- Owszem, jednak żaden nie jest tak ciekawy jak Ty.
-Nieco go wcięło, Chyba nie panował dzisiaj nad swoim językiem.
Wybrał się tutaj tylko przez wzgląd na białowłosego, stęsknił się za nim, chociaż rozmawiali ze sobą raptem dwa dni temu. Przerażało go to, że chyba się uzależniał od jego osoby, jednak nic z tym zrobić nie miał zamiaru. Czuł się najlepiej w jego towarzystwie, kochał każdą rozmowę bez względu na to, czy były to poważne dyskusje, czy z pozoru bezsensowne pogadanki. Lubił jego uśmiech, gdy klepał go po głowie, czy gdy opowiadał o swoich pasjach. Namjoon był bytem niemalże doskonałym, jednak czy to powód by tak się otwierać i być aż nazbyt bezpośrednim? Co za wstyd...
- Przesadzasz, jednak cieszy mnie to. Ty też w moim odczuciu jesteś jedną z fajniejszych jednostek i...
- Ciaaaastek! - rozległ się donośny krzyk pewnego natręta. Jungkook odwrócił się niezadowolony i nie zauważył nawet, kiedy znalazł się w ramionach Jimina. - Tęskniłeś?
- Nie bardzo. - mruknął, starając się oswobodzić z jego zbyt silnego uścisku. Park jednak dopiero po chwili go puścił, szczerząc się niemiłosiernie. Kook zerkną na blondyna, który... zniknął. Niech to szlag.
- Jesteś wredny, jednak wybaczę Ci, bo ładnie wyglądasz.
Na bogów! Dlaczego ten głupek był zawsze tak bezpośredni (i chamski, bo mu spłoszył rapera)? Ciągle prawił mu komplementy, obejmował. Czasami wyglądało to jak podryw, jednak chyba takie myśli do siebie nie dopuszczał.
- Gdzie zgubiłeś Tae? - rzucił, starając się ukryć zażenowanie. Przysiadł na kanapie, hyung zaś usadowił swoje cztery litery obok.
- Pojechał z J-hope na weekend do jakiegoś hotelu, czy coś...- wzruszył ramionami, sięgając po leżący niedaleko napój niewiadomego pochodzenia.
- Jesteś beznadziejny. Wiem, że ufasz Hoseokowi, jednak jak możesz pozwalać im na wspólny wyjazd, w dodatku do hotelu? Skąd wiesz, czy do czegoś tam nie dojdzie?
Jimin zaczął się nad czymś zastanawiać, po czym spojrzał na młodszego jak na debila.
- Myślisz, że Jung jest mordercą i będzie chciał zabić Taesia?
- Idiota! - Kook walnął go otwartą dłonią w głowę. Jak można być takim nierozumnym kretynem i od razu nie zrozumieć o co tu chodziło?!
- Twój facet sobie teraz śpi gdzieś z innym kolesiem, Ty zaś sobie żartujesz?
Park otworzył usta zaskoczony, na chwilę się zawieszając. Brawo. Może coś do tego ptasiego móżdżka dotarło!
- Ale... Że co? Jaki mój facet?
- Trzymajcie mnie, bo mu przywalę. - brew Jeona drgała niebezpiecznie, cały się w środku niemal gotował. Albo ten kretyn robił sobie z niego jaja, albo naprawdę był upośledzony. - Twój chłopak, którego imię brzmi Kim Taehyung, właśnie jest bóg wie gdzie z Hoseokiem, który, bądźmy szczerzy, jest całkiem przystojnym facetem, w dodatku chyba gejem. W hotelu może natrafią na jedno łóżko, może też popiją i kto wie co się zdarzy!
Jimin wyglądał jak idiota. Mrugał powiekami, chyba intensywnie analizując jego słowa, Kook zaś wychodził z siebie i ledwo panował nad emocjami. Imbecyl no.
- Przecież ja jestem sexy, free and single. - rzucił Park, patrząc już nieco niepewnie na młodszego. - Taehyung to mój najlepszy przyjaciel, ale nie jesteśmy razem. Owszem, jest śliczny, zdolny, inteligentny, zabawny i w ogóle idealny, jednak nadal pozostajemy w relacjach koleżeńskich. Co Ci się ubzdurało, Ciastek?
Jungkook zastygł, wbijając wzrok w chłopaka. Że co proszę? Jak to nie są razem, przecież widział to, co widział! Ich zachowanie mówi same przez siebie!
- Czemu się tak miziacie, śpicie razem i w ogóle?
- Bo lubię się miziać i z nim spać, jednak to tylko nocowanie w jednym łóżku. Nie pieprzymy się, jeśli o to Ci chodzi. Nawet się nie całowaliśmy, oczywiście poza jakimiś tam buziakami dla zabawy. Jesteśmy przyjaciółmi i nie szczędzę mu czułości, jednak to zrozumiałe przez wzgląd na to, że to taki misiek do przytulania i kochania. W braterski sposób rzecz jasna.
Czy właśnie w tym momencie Jeon miał ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemię? Jego policzki były czerwone, zaś w środku czuł się jak totalny idiota. Przecież idealnie połączył wątki, wszystko pasowało! I przecież...
- O cholera... - jęknął, chowając twarz w dłoniach. Park przysunął się do niego.
- Co jest?
- Namieszałem!
- No nie wątpię. Głupiś.
- Nie o to chodzi. - jęknął, unosząc głowę. Spojrzał z lekkim przerażeniem na chłopaka, łapiąc go mocno za nadgarstki. - Namieszałem naprawdę! Powiedziałem Yoongiemu, że jesteście razem. Namjoonowi też, ale to mniej istotne. Suga wyszedł wtedy z próby bez pożegnania, bo mu to wygadałem... Teraz...
Jimin wytrzeszczył oczy, po czym zmarnowany opadł na kanapę, wbijając wzrok w sufit.
- Ty wiesz młody, że ten gostek w włosach jak barbie chyba się kocha w Tae? Przyjaźnią się od lat i czuję chemię w powietrzu. - skinął głową, jakby na potwierdzenie własnych słów.- Dlatego pewnie odwołał sobotnie wyjście z moim maluchem.
- Hyung! Ja nie chciałem. - jęknął Jungkook czując, jak wszystkie jego organy zamieniają się miejscami. Nigdy. Nigdy nie czuł się tak podle, jak właśnie w tej chwili. Zawsze był idealny, wiedział wszystko i się nie mylił, teraz jednak prawdopodobnie spieprzył komuś związek. I to ten prawdziwy. - Co mam zrobić?!
- Teraz już nic. Nie wiemy do czego dojdzie na ich wycieczce, nie sposób tego przewidzieć. Mogę powiedzieć tylko tyle, że prawdopodobnie dzięki twoim działaniom czyjeś serca będą szaleć. Pozytywnie, bądź negatywnie, to już pokaże czas.
Młodszy skulił się, gorączkowo nad tym rozmyślając. Powinien wszystko wyjaśnić i to naprawić, jednak czy to będzie dobre? Już i tak wszystko było nad wyraz skomplikowane, teraz tylko by dolał oliwy do ognia.
- Przepraszam. Naprawdę mi przykro i czuję się podle. - westchnął, kuląc się jeszcze bardziej. Spuścił wzrok, zaciskając dłonie na swoich kolanach. Po chwili poczuł czyjeś ramiona dookoła siebie. Jimin wtulił go w swój tors, gładząc po głowie z czułością.
- Nie ma sprawy, mnie to nie zaboli personalnie. Postaram się, byś nie ucierpiał przez to, jakoś to załatwię, Ciastek.
Kook starał się uśmiechnąć, jednak nie mógł. Najchętniej uciekłby do domu i wypłakał się w poduszkę. Jak dobrze, że Jimin był wyrozumiały. Spodziewał się krzyków i wyzwisk, chyba się co do jego osoby pomylił.

Resztę wieczoru spędzili na piciu. Jimin wlewał w biednego dzieciaka kolejne drinki, by zapomniał o swoim małym upokorzeniu. Wprawdzie sytuacja wydawała się nieciekawa, jednak trochę mu ulżyło. Może to przez to Kookie trzymał go na dystans? Nie chciał się wtrącać, więc teraz pewnie pozwoli mu się do niego zbliżyć? On sam przecież nie miał zamiaru zrezygnować ze starań, w końcu Jeon Jungkook był numerem jeden na jego liście ofiar, nie miał zamiaru spasować.
Po drugiej zaczęli szukać gospodarza. Park postanowił przejść się z młodym, by chociaż odrobinę się ogarnął przed powrotem do domu. Rozglądali się w tłumie, w końcu Jimin pociągnął Kooka w stronę balkonu, gdzie mignęła mu białowłosa postać. Zadowolony otworzył drzwi i zastygł, uśmiechając się pod nosem.
Namjoon obejmował w pasie jakąś blondynkę i namiętnie ją całował, ona zaś dłonie wplecione miała w jego włosy. Wyglądali doprawdy uroczo tym bardziej, że Jimin nieczęsto miał okazję oglądać starszego w takich sytuacjach. Nie afiszował się ze swoimi romansami, nie to co on.
Zerknął na Kookiego, po czym zastygł. Uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Ciastek?
Ten jednak chyba się zawiesił. Park dostrzegł zaciskane dłonie, po czym chwilę później Jeon ruszył w stronę wyjścia, nieco się chwiejąc.
- Ej, czekaj! - pobiegł za nim, pozostawiając niczego nieświadomą blond parę razem. Kookie pędził jak szalony. Kilka sekund później byli już na dworze, gdzie młodszy oparł się o ścianę i bezwładnie opadł, chowając twarz w dłoniach. Park zmarszczył brwi, kucając obok.
- Hyung... Czemu wszystko się wali?
- Nie rozumiem. Znasz tę dziewczynę?
- To moja kuzynka... Co ona robiła z Namjoonem?! - jęknął.
Jimin przegryzł wargę, po czym objął dzieciaka, który miał łzy w oczach. W tej chwili coś do niego dotarło.



Zapraszam do komentowania ;)



niedziela, 24 maja 2015

19. I need U boy

Ostrzeżenia : +18




Jęknął cicho, obejmując umięśnione ramiona Jina. Czuł jego usta na swojej szyi, obojczykach, na uchu. Nigdy by nie pomyślał o tym, że jego hyung może aż tak zmysłowo pieścić kogokolwiek. Pomijając fakt, że Yoongi aktualnie nie myślał zbyt wiele.
To nie tak, że całkowicie nie ogarniał sytuacji. Nadal miał w sercu Tae, jednak wargi Seokjina doprowadzały go do szału. Czuł się wspaniale, dawno już nie dochodziło do zbliżeń z kimkolwiek. Nie miał już na sobie koszulki, więc starszy dotykał jego torsu, czasami subtelnie podszczypując, co mogło zakończyć się tylko pomrukami przyjemności. Kręciło mu się w głowie, całował go naprawdę zajebiście przystojny facet, czego chcieć więcej?
Pieprzyć miłość. Pieprzyć wszelkie rozczarowania. Teraz nie chciał myśleć o niczym innym, poza szatynem, który niebezpiecznie pocierał kolanem o jego krocze.
Chwilę później ich usta złączyły się w kolejnym już tej nocy, zmysłowym pocałunku. Język Jina wyprawiał cuda, Minowi robiło się ciasno w spodniach przez same buziaki, gdy doda się do tego jeszcze zwinne ręce, które teraz masowały go przez materiał... To był naprawdę dobry wieczór.
Zsunął dłonie nieco na dół, po czym zaczął rozpinać koszulę starszego. Sprawiało mu to drobne problemy z racji jego stanu, jednak po dłuższej chwili bluzka leżała już hen daleko, a różowołosy zaczął zajmować się rozporkiem ciasnych spodni współlokatora. Chciał się z nim kochać. Całą noc i jeszcze trzy razy rano. Potrzebował fizycznych rozkoszy teraz. Zaraz.
Po chwili i spodnie stały się wspomnieniami. Jin uniósł się i wtulił go w siebie, po czym ciągnąć ruszył w stronę swojego pokoju. Szli krzywo, co chwila wpadając na meble. Ich usta nie odrywały się od siebie, ledwo oddychali, zajęci pieszczotami.
Jin złapał go za pośladki i rzucił na łóżko, po chwili lądując nad nim. Wsunął rękę w jego spodnie i zaczął masować jego twardego członka, zaś usta znalazły się w okolicach torsu. Wsunął pomiędzy wargi sutki Sugi, zaczął je kąsać i ssać na zmianę. Yoongi odlatywał. Całkowicie. Nie panował już nad swoimi ustami, które co chwila wydawały z siebie jęki i syki.
Kropelki potu spływały z jego czoła, ręce zaś zaciskał na plecach starszego, który nie wiadomo kiedy pozbawił go resztek ubrać.
I się zaczęło.
Język Jina zaczął kreślić wzroki na jego podbrzuszu, schodząc niebezpiecznie niżej. Poczuł wilgoć najpierw na swoich udach, potem zaś na...
-Ach!
... członku. Starszy wsunął główkę w swoje wargi i zaczął delikatnie ją ssać, zaś jego dłonie znalazły się na jądrach, które powoli masował, z niezwykłą precyzją. Powoli pochłaniał kolejne kawałki tego członka, co doprowadzało młodszego do dzikich spazmów. Czuł się genialnie, jakby był w niebie. Nie wiedział, jak Jin to robił. Jak to się działo, że w tym niepozornym ideale kryły się takie zdolności? Suga często miał robionego lodzika. Nie był abstynentem, potrzebował tego, ale... Na bogów! Nikt nigdy nie robił tego tak zajebiście, jak Kim! Jego gardło było szalone, jego język zaś zwariował, doprowadzając go do stanu, w którym nawet myślenie nie wchodziło w grę.
Jedna z dłoni Jina zacząła masować jego pośladki. Yoongi nigdy nie przepadał za byciem na dole, nigdy w sumie nawet do tego nie dochodziło, jednak jak mógłby w takim stanie cokolwiek zdziałać? Zresztą skoro jego usta są nieziemskie, to jaką przyjemność mógłby dać mu jego członek.
- Yoongi... - szepnął Jin, wysuwając ze swoich ust jego penisa. Młodszy spojrzał na niego zaskoczony, jednak nie miał siły cokolwiek odpowiedzieć. Przyciągnął go po prostu do siebie i pocałował ze wszystkich sił.
Niedługo potem poczuł mokry palec przy swojej dziurce. Cholernie bolało, gdy Seokjin zaczął się w niego wsuwać.
- Spokojnie... - szepnął starszy i nieco zwolnił. Delikatnie poruszał palcem, Suga zaś starał się zapanować nad łzami, które cisnęły mu się do oczu. Czy zawsze to tak bolało? Nikt nigdy nie narzekał, czyżby tylko on był taki delikatny?
Wargi Kima wodziły po jego policzkach. Delikatne całusy nieco go uspokajały, gdyż bez łez przyjął kolejne dwa palce, które rozciągały do niemiłosiernie. Po dłuższej chwili Jin uniósł jego biodra, zahaczając o siebie jego nogi. Yoongi zacisnął się na nim, po czym wpił w jego usta. Chciał czuć się... milej, gdy ten będzie go rozdzierał.
I poszło. Coś wielkiego wsunęło się w niego, doprowadzając go niemal do krzyku. Jak dobrze, że usta hyunga chociaż częściowo to zagłuszyły. Ból był przerażający. Jego biedne serce szalało, ledwo mógł też złapać w płuca powietrze. Wbił paznokcie w ramiona starszego, jęcząc cicho.
- Będę delikatny.
Jakże to tak? Przecież i tak bolało!
Ruszył się. Kilkanaście pierwszych pchnięć było nie do zniesienia. Czuł się tak, jakby miał zaraz umrzeć. Gdyby nie kuszące pocałunki, to już dawno by się popłakał i uciekł jak najdalej. Z czasem było jednak lepiej, chyba się rozciągnął.
Pchnięcie. Na wszelkie przyjemności tego świata! Teraz było wręcz przyjemnie.
Zagryzł wargę, starszy zaś zaczął poruszać się tak, by jak najczęściej trafiać w jego czuły punkt. Yoongi nigdy nie próbował wczuć się w sytuację osób, z którymi się pieprzył. Nie rozumiał, jak może być to przyjemne, jednak teraz chyba rozwikłał tę zagadkę. Penis Jina był magiczny, doprowadzał go do szału. Gdy doszła do tego jeszcze ręka, która zaczęła poruszać się na jego członku, to prawie odlatywał. Jęczał w usta szatyna, nie kontaktując już w ogóle czegokolwiek.
Z każdym ruchem czuł się lepiej, coraz mocniej też pragnął go bliżej. Było mocniej, szybciej. Kolejne uderzenia stawały się coraz bardziej dzikie, pocałunki Kima też uległy transformacji. Starszy przyssał się do jego szyi, gryząc ją brutalnie i kąsając.
Niebo.
Raj.
Cholera, czy może być lepiej?!
Coraz szybciej, tracił kontakt z rzeczywistością. Czuł tylko coś zajebistego w tyłku i na członku, reszta świata przestała istnieć. Gdy wybuchli po prostu nie mógł złapać oddechu.
Jin coś do niego powiedział, jednak nie zarejestrował sensu tych słów. Przymknął powieki i po prostu objął mężczyznę, starając się nad sobą zapanować.



***


Przez okna wpadało już światło słoneczne, jednak Taehyung nie miał ochoty jeszcze wstawać. Było mu ciepło, wygodnie, ciężko.
Chwila. Dlaczego czuł jakiś ciężar?
Otworzył błyskawicznie oczy i aż wstrzymał oddech. Tuż przy jego głowie znajdowała się twarz Hoseoka, który odwrócony był w jego stronę. Oddychał spokojnie, pieszcząc powietrzem jego szyję, co mimowolnie sprawiło, że serce Tae zaczęło bić szybciej. Każde miejsce... Każde. Tylko nie skóra na szyi i ramionach. To były jego najwrażliwsze rejony!
Przegryzł wargę, starając się zapanować nad płytszym oddechem. Czuł na swoim brzuchu rękę chłopaka, zaś jego noga obejmowała jego biodra, jak gdyby nigdy nic.
Zerknął na intruza, praktycznie się nie poruszając. Niemal natychmiast zesztywniał i nie wiedział, co miałby począć. Jimin często się przytulał przez sen, jednak nie było to tak stresujące, jak obecna sytuacja. Teraz był wytrącony z równowagi, chociaż musiał sam przed sobą przyznać, że było to przyjemne.
Po dłuższej chwili, gdy już się odrobinę uspokoił, postanowił się oswobodzić. Delikatnie zaczął się odsuwać, jednak w tej samej chwili Hoseok poprawił swoją pozycję, zagarniając go ręką do siebie.
Na wszystkich bogów! Czemu on go terroryzował? Czy to nie było już molestowanie?!
Zamrugał kilkakrotnie. Jego klatka piersiowa poruszała się jak szalona. Zacisnął wargi i wbił wzrok w twarz chłopaka. Był jeszcze bliżej. I... Nie było to mimo wszystko nieprzyjemne. Tae mógłby wręcz powiedzieć, że mu się ta bliskość podobała, jednak przecież on tu zaraz dostanie zawału! Głupie, niespokojne serce.
- Hyung? - szepnął, brunet jednak nie zareagował. Nieco zestresowany ponowił próbę, siląc się na pewniejszy ton, jednak było to chyba niemożliwe. W dodatku ten terrorysta coraz bardziej na niego wchodził. Co ten Hoseok taki niedopieszczony dzisiaj? Chyba trzeba podjąć nieco brutalniejsze kroki.
- Hyuuuuuung. - mruknął i przysunął się do jego twarzy i bez ceregieli ugryzł go w nos. I to podziałało.
Nieogarniający rzeczywistości chłopak otworzył oczy, które natychmiastowo się powiększyły.
- Tae?
Cholercia. Byli za blisko. Nie zdążył uciec. Jeju jeju jeju!
- Czy ty mnie właśnie ugryzłeś? - wyjąkał. Na nieszczęście nie zszedł z niego, więc blondyn czuł się jeszcze gorzej. Czy lepiej... Jak zwał, tak zwał, efekt końcowy był taki sam.
- Um, nie. Przyśniło Ci się. - szepnął. Zastygł, nie mógł się ruszyć.
- Kłamczuch! - odparł starszy, po czym złapał go w swoje silne ramiona i przyciągnął do siebie, teraz już całkowicie. I co on biedny miał teraz począć, skoro ta bestia go dorwała? Ratuuunku!
- N-nie kłamię! - wyjąkał, czując, jak jego krew gotowała się niczym wrzątek na herbatę.
- Jasne. Czułem czyjeś zęby!
- To powtór! - wymruczał, przybierając niewinną minkę, godną małego, bezbronnego dziecka.
- Jesteś potworkiem? Trzeba Cię w takim razie ukarać. - uśmiechnął się Hoseok i nagle ugryzł go w szyję. A to menda! Atakuje najbardziej nieodpowiednie rejony.
- Ach! - wymsknęło mu się z ust. W skali od jeden do dziesięciu poziom jego zażenowania wynosił jakiś milion.
Hoseok spojrzał na niego nieco zaskoczony i chyba wytrącony z równowagi. Czyżby Tae widział jakiś błysk w jego oku?
- Znalazłem słaby punkt potworka. Już po Tobie. - zamruczał cicho, po czym po raz drugi go ukąsił. Nieco bardziej zmysłowo, chociaż to może tylko jego wyobraźnia. Jakby tego nie nazwać, to i tak zakończyło się to kolejnym jękiem, odrobinę zbyt... erotycznym.

Hope czuł dreszcze, które przebiegały przez jego ciało. To, co robił ten chłopak powinno być zakazane. Jak można tak budzić go gryzieniem, teraz zaś jęczeć, jakby co najmniej uprawiali seks? Ten mały kosmita sam go nakręca, jakże to tak!
On zaś nie mógł się powstrzymać. Nie chciał.
Delikatnie zsunął z jego ramienia koszulkę, po czym nachylił się nad nim i złapał zębami skórę. I kolejna achy i ochy doleciały do jego uszu. To był jakiś dramat, jednak zakończyć go nie miał serca. Ostatni raz. Ostatni.
Wrócił do jego szyi i po prostu ją pocałował. Tak, jak chciałby musnąć jego usta, jednak nie miał na to odwagi. Przelał w ten całus wszystkie swoje uczucia, o których chyba nawet nie miał pojęcia, jednak gdzieś się tam ukrywały.
- Hyung! - Tae zacisnął dłonie na jego ramionach. Hope zerknął na jego twarz. Wargi były rozchylone, oczy przymknięte, zaś głowę odchylił do tyłu.
Zaczęło się robić niebezpiecznie, bo kolega na dole chyba się budził do życia. Nie były się czemu dziwić. Leżeli splątani, czy raczej on trzymał swojego malucha w ramionach, obejmując z całej siły w pasie. Udo chłopaka uniosło się nieco ku górze, a że nogi Hoseoka były na zewnątrz, to siłą rzeczy trącał w jego przyjaciela. O nie nie nie nie nie! Zaraz mu najnormalniej w świecie stanie i tyle z tego będzie. Z drugiej strony nie chciał go puszczać.
- Tak, Tae? - szepnął pytająco. Młodszy spojrzał na niego, starając się złapać oddech. Wyglądał idealnie. Hope musiał przyznać, że nie ma lepszego widoku, niż zarumieniony Taehyung zaraz po przebudzeniu.
Kolego, uspokój się!
- Gorąco mi. - jęknął, wbijając paznokcie w łopatki bruneta. Jeszcze niech zacznie go drapać i Hoseok naprawdę nie wytrzyma go dopadnie. - Musisz mnie puścić.
- Musisz wynagrodzić to mojemu nosowi. - palnął. Nie miał pomysły na nic innego.
Taehyung jęknął cicho, po czym przysunął usta do jego nosa i delikatnie musnął go wargami. Hoseok czuł na swojej twarzy jego oddech, co go niemal zabiło.
Puścił go i zszedł z łóżka, po czym pędem udał się do łazienki.
- Kolego, jak możesz mi to robić? - jęknął Jung i odkręcił wodę.



***



Kookie przez cały dzień się uczył, starając się wykuć materiał na cały przyszły tydzień. Matematyka, biologia, chemia... Mózg mu niemal parował, jednak nie miał wyboru. Jutro pewnie będzie nie w stanie, pozostał mu tylko ten sobotni dzień.
Dochodziła już dwudziesta, więc zamknął książki i pobiegł do łazienki. Wykąpał się, odświeżył, po czym zaczął suszyć włosy, które następnie potraktował prostownicą. Strój miał już dawno przygotowany, więc tylko wskoczył w obcisłe spodnie, luźną, seksowną koszulkę i wybiegł na dwór, gdzie pod domem czekała już taksówka. Czuł się dziwnie podekscytowany. W końcu nie ubrał się tak ładnie ot tak, prawda?
Nie dopuszczał do siebie tej myśli, jednak chyba gdzieś w podświadomości miał zamiar coś dzisiaj zdziałać...






Chyba nie muszę wspominać o komentarzach, prawda? Tego nie da się nie skomentować ;D

18. I need U boy

Ankieta Maluchy! Przez jeden dzień V-hope prześcignęło JiKooka! Zastało 8 dni, jeszcze wszystko może się zmienić, tak więc do roboty - w końcu to ma być prezent dla Was ;)





Wyspa na której się znajdowali była typową atrakcją turystyczną. Wszędzie ludzie, którzy postanowili odpocząć od uroków wielkich miast. Pomimo tego, że było to bardzo blisko Seulu, to klimat był przyjemniejszy.
Hoseok spacerował właśnie z rozanielonym Tae, który co chwila robił zdjęcia wszystkiemu, co tylko zaważył. Od zwierzaków, przez drzewa, zaś na budynkach skończywszy. Brunetowi aż cieszyła się mordka, gdy widział go w takim stanie. Sam przywykł do wyjazdów za granicę, na inne kontynenty, więc coś takiego nie robiło na nim wrażenia, chociaż musiał przyznać, że w towarzystwie tego malucha cały krajobraz prezentował się o niebo lepiej.
- Zróbmy sobie zdjęcie! - wyszczerzył się Taehyung i podszedł do niego, stając obok. Przysunął twarz do jego i wyciągnął rękę z telefonem, by pstryknąć zdjęcie. Hope uśmiechnął się i wyciągnął swój, po czym uczynił to samo.
- Ustawię sobie na tapetę, co Ty na to? - uśmiechnął się i zaczął coś klikać na ekranie. Blondyn przegryzł wargę i zerknął na to, co straszy wyprawia.
- To kochane! Ja też chcę! - sięgnął po swój. Hoseok aż miał ochotę podskoczyć. Przeszedł trzeci poziom, brawa dla niego! Wspólny nocleg, wyjazd we dwoje, teraz zaś ma ich zdjęcie na ekranie telefonu.
- No to mamy fajną pamiątkę. - poczochrał jego włosy i ruszył dalej. Byli właśnie w parku, dzisiaj wyjątkowo niezbyt przepełnionym, co go nieco ucieszyło. Chciał odpocząć od gwaru, głupich twarzy. Najchętniej wygoniłby stąd wszystkich, jednak niestety było to niemożliwe.
Zerknął do tyłu na szalejącego Tae, kiwając głową z niedowierzaniem. On chyba nigdy się nie męczył, co za uroczy ludek. - Może jesteś głodny?
- Och, tak! Zjadłbym coś dobrego. - blondyn jak na zawołanie pojawił się tuż obok. W sumie robiło się już ciemno, więc i tak lepiej było wrócić do mieszkania.
- Chodźmy więc. - skinął głową i ruszył w stronę pałacu. Dotarli tam po około pół godziny. W międzyczasie Tae zdążył wybłagać obcych ludzi, by porobili im zdjęcia, sam też fotografował się z nimi. Starsze panie były nim zachwycone, nie dziwił się temu zresztą.
Pociągnął go za rękaw, po czym udali się do wielkiej i przestronnej restauracji w wiktoriańskim tylu. Przysiedli w rogu sali, gdzie okna wychodziły na sadzawkę i sad. Iście romantyczny klimat. Niecałą minutę później zjawił się kelner, który porał im menu. Hoseok z niezadowoleniem stwierdził, że Tae się krzywił. Cóż, pewnie kwestia ceny.
- Chyba mi się odechciało jeść.
Brunet zmrużył powieki, po czym odłożył kartę i złapał blondyna za rękę.
- Ej. Nawet nie mów takich głupot. Przecież wiem, że chcesz. Nie przejmuj się... niczym. Ja stawiam.
- To nie jest sprawiedliwe. I tak trochę mi dziwnie, że jestem tutaj na Twój koszt, teraz jeszcze miałbyś mi kupować jedzenie niewarte takiej ceny. - nadął policzki, odchylając się nieco do tyłu. Jung czuł się nieco nieswojo. Nie przywykł do przebywania z osobami, które nie szastały pieniędzmi na prawo i lewo, więc to dla niego nowa sytuacja.
- Hm, to w takim razie jak to się stało, że uczęszczasz do najdroższej szkoły w Korei? - to było dla niego niezrozumiałe. Dzieciaki tutaj były dziane, po prostu. Nie było szans, by dostała się tam osoba, która nie miała wtyków, albo znanych rodziców.
- Mam stypendium. - odparł młodszy, bawiąc się rąbkiem swojej koszulki. Hoseok jeszcze bardziej się zdziwił.
- To nasze liceum przyznaje stypendium?
- Nie wszystkim. Musiałem uzyskać odpowiednią średnią, przejść przez testy. Poza tym byłem laureatem kilku olimpiad naukowych, to chyba przekonało dyrektorkę.
- Jakich olimpiad?
- Z chemii i historii, mistrzostwa krajowe w Seulu. Niestety z matematyki miałem tylko piąte miejsce...
Hoseok zamrugał kilkakrotnie, patrząc na niego zszokowany. Wiedział, że jest mądry, ale żeby aż tak?
- A średnia?
- Prawie równą szóstkę, ale z angielskiego miałem małe problemy, więc mi zaniżyło.
- O cholera... - założył ręce na piersi, uważnie mu się przyglądając. Dyrektorka była nastawiona na prestiż, więc zapewne widząc geniusza jakoś go przepchnęła. Pewnie zawyża średnią rocznika, poza tym kto by nie chciał mieć najmądrzejszego licealisty w kraju?
Biedak, pewnie czuł się nieswojo z tymi wszystkimi snobami. Szpan, lans i tak dalej. W sumie on też wcale nie był lepszy, chyba zbyt poszalał.
- Gdyby nie Yoongi, to pewnie bym się nie dostał.
- Suga? - skrzywił się nieco i aż wyprostował. - Co on ma do tego?
- Gdy jeszcze mieszkałem w moim rodzinnym mieście, on zaś już uczęszczał tutaj, to po prostu uczył się ze mną. Przerabiałem z nim materiał, który w tej szkole przeznaczony był dla roczników o dwa lata wyżej, niż ja jestem. On musiał się przygotowywać, więc po prostu rozmawialiśmy o jego zadaniach przez internet. Mam dobrą pamięć, więc wszystko zapamiętałem, potem zaś po prostu sam doczytywałem. - wzruszył ramionami. Wyglądał teraz na nieco zagubionego, co nieczęsto się zdarzało. Hoseok czuł się dziwnie, gdyś po pierwsze dowiedział się o nim ciekawych rzeczy, po drugie co nieco wie już o jego relacjach z Sugą. Nie był to jednak czas na takie rozmyślania, mieli się dobrze bawić.
- Rozumiem. W każdym razie musisz zrozumieć, że skoro ja Cię tu zaciągnąłem, to automatycznie za Ciebie odpowiadam. Za Twoje zdrowie też. Jak nie zjesz, to się rozchorujesz, nie mogę na to pozwolić. Dla mnie naprawdę pieniądze nie grają większej roli, więc się tym nie przejmuj.
- To nie jest takie proste. Już i tak Jimin ciągle coś kupuje, teraz jeszcze Ty. Czuję się... Jak jakiś wykorzystywacz.
- Głupiś. - Hope pacnął go dłonią w głowę, uśmiechając się szeroko. - Po prostu będziesz mi wisiał jedno życzenie, dobrze? Coś za coś. Nie będziesz mógł wtedy odmówić.
Taehyung zmrużył powieki, po czym westchnął i uśmiechnął się delikatnie.
- Jesteś pewien?
- Tak. Zawsze mogę sobie zażyczyć, byś mi posprzątał w mieszkaniu, to będzie naprawdę wymagające zadanie!
- Okej! Mogę sprzątać. - wyszczerzył się i wyprostował.
- Od razu lepiej! To co? Jakieś mięsko?
- Oczywiście!

Po dłuższym czasie, podczas którego wcinali pyszne potrawy, pili drogie napoje i śmiali się z sucharów Hopa, w końcu udali się na górę. Tae zadowolony zabrał swoją piżamkę i poszedł się kąpać, w międzyczasie Hope wyciszył swój telefon i odłożył go na stolik. Zabrał swoje rzeczy i udał się do drugiej łazienki, gdzie wziął szybki prysznic, umył zęby i odświeżony wrócił do sypialni, gdzie pod kołdrą leżał już zadowolony Tae, który pisał coś na telefonie.
- Śpimy razem jak mniemam? - uśmiechnął się starszy i usiadł obok, zakrywając nogi kołdrą. Taehyung jakby się zamyślił, po czym wzruszył ramionami, odstawiając telefon.
- Spanie z kimś jest przyjemniejsze. Czuję się bezpieczniej. Chyba, że Jimin ma głupie sny, wtedy muszę go spychać, bo gada przez sen. Jednak jeśli Ci to przeszkadza, to mogę iść do drugiego pokoju, jak wolisz.
- Nie nie, spokojnie.
- Nie obślinię Cię tym razem, obiecuję!
Hoseok zaśmiał się i przyciągnął go ramieniem do siebie, po czym zaczął czochrać jego włosy.
- Możesz mnie ślinić ile chcesz, nie przeszkadza mi to. Rzekłbym nawet, że to całkiem urocze.
- Głupi hyung! - Tae pacnął go ręką w czoło, prostując się. Poprawił swoje mokre włosy, po czym usiadł wygodnie, poprawiając pod głową poduszkę. - Muszę się zachowywać kulturalnie. Tym razem będę grzeczny. A teraz oglądajmy film!
- Okej. To co? Horror?
- Już się boję... - jęknął, krzywiąc się nieco.
- Nie marudź. - uśmiechnął się i puścił jakiś horror z potworami. Akcja była nieco nudnawa, jednak co chwila wyskakiwała jakaś bestia, która terroryzowała biednych ludzi. Hoseoka to śmieszyło, jednak Tae co chwila piszczał, chowając twarz za ramię bruneta. Zaciskał dłonie na jego ciele, czasami całkiem mocno wbijając swoje palce w skórę, jednak bardziej to Hopa kręciło, aniżeli bolało. Sama przyjemność, chyba miał jakieś masochistyczne zapędy.

- Hyung, wyłącz to, chcę spać. - jęknął młodszy, chowając twarz pod kołdrę. Położył głowę na udach Hoseoka, co tego drugiego odrobinę... zaskoczyło. Był... zbyt blisko wiadomych rejonów. Tych, które mogły niechcący zostać pobudzone. Przecież blondyn. Pod kołdrą. ZA BLISKO TEGO. Ach, to grozi śmiercią. Niechętnie wyłączył laptopa i odstawił go, po czym pogładził włosy chłopaka. Cholera. To również nie wyglądało zbyt grzecznie. Ach ten dzieciuch! Kusiciel głupi!
Na szczęście dla penisa Hoseoka, Tae wstał i z nietęga minął poprawił poduszki, po czym opadł na nie i wtulił w nie nos.
- Pilnuj moich pleców hyung, dobrze? - szepnął, zerkając na niego błagalnie, po czym odwrócił się do niego tyłkiem, chowając się prawie całkowicie pod kołdrą. Brunet tylko się zaśmiał i położył obok. Miał chęć objąć go od tyłu, ale postanowił sobie darować. Wszystko przed nimi, nie ma się co śpieszyć.
Po jakimś czasie zasnęli, przynajmniej Hope dał radę, jednak po tej krótkiej drzemce usłyszał czyjś szept i szturchanie.
- Hyuuuuung...
Otworzył oczy i spojrzał na Tae, który praktycznie stykał się z nim nosem. Przełknął ślinę i zacisnął nieco wargi, wpatrując się w jego twarz. Cholera... Nawet w ciemności ociekał słodkością.
- Tak?
- Bo... Ja muszę... - i przerwał. Oblizał usta, po czym przysunął się jeszcze bardziej, patrzył się na Hoseoka, jakby chciał telepatycznie przesłać mu wiadomość, jednak ten niezbyt kontaktował. Był zbyt skupiony na jego ustach, które znalazły się niebezpiecznie blisko jego własnych.
- C-co musisz? - wyjąkał z trudem.
- Do toalety muszę. - jęknął blondyn, nadymając policzki. Hope zamrugał po raz kolejny, całkowicie zaskoczony. - Chodź ze mną, bo mnie zjedzą potwory! - złapał go za rękę. Jego twarz rzeczywiście wyglądała na przerażoną. Tylko... Mają być razem w toalecie? Na bogów! Los jest łaskawy!
Szybko odsunął kołdrę i pociągnął chłopaka za sobą.
- Hyung. - mruknął młodszy, gdy już wyszli z łóżka. - Nie możesz iść pierwszy.
- Dlaczego? - spojrzał na niego zaskoczony.
- Zaatakuje mnie od tyłu. - jęknął, ściskając mocniej dłoń bruneta, który uśmiechnął się delikatnie. Jakie pocieszne dzidzi.
- To Ty idź pierwszy, będę bronił twoich pleców.
- Ale wtedy coś może z przodu wyskoczyć hyung!
Hoseok westchnął, po czym, bez większych rozważań puścił jego rękę. Następnie sprawnie wziął go na ręce niczym księżniczkę. Taehyung spojrzał na niego zaskoczony, wykrzywiając śmiesznie usta.
- Co Ty robisz?
- Skoro i tak jest niebezpiecznie, i tak, to zaniosę Cię na rękach. Nie ma szans, by coś Cię zjadło, pierw padnę ja. - wyszczerzył się i zaczął iść w stronę łazienki. Blondyn zadowolony objął go za szyję, co dodało Hoseokowi +10 do męskości. Poza tym miło było tak go nosić na rękach, to bardzo romantyczne, prawda?
Po kilku sekundach doszli do drzwi, które starszy otworzył nogą. Zapalił światło, po czym postawił swoje maleństwo na ziemi.
- Mam zostać z Tobą? - spojrzał na niego, licząc na pozytywną odpowiedź.
- Oczywiście, że nie. Musisz wyjść hyung. - uśmiechnął się i wypchnął go za drzwi, które po chwili przymknął. Hope westchnął i oparł się o ścianę. Chyba liczył na zbyt wiele, chociaż i tak był zadowolony. Po kilku sekundach pojawił się przed nim zadowolony Tae, który bez oporów objął go za szyję, po czym podskoczył i oplótł go nogami w pasie.
- To do wyrka!
Brunet aż zadrżał. Położył dłonie na jego plecach, niebezpiecznie blisko pośladków, po czym niespiesznie ruszył w stronę łóżka. Czuł na szyi i obojczykach jego chłodny oddech. Nos malucha pocierał jego skórę, dzięki czemu przez jego ciało przechodziły przyjemne dreszcze. Szaleństwo, zaraz wyparuje z nadmiaru emocji!
Ostrożnie podszedł do łóżka i wgramolił się z nim do środka. Nachylił się nad materacem tak, by chłopak na nim leżał. Tae grzecznie go puścił, jednak znowu sytuacja była napięta. Powtórka z rozrywki? Co weekend Hoseok przeżywa dramat, ten kosmita był raczej wężem-kusicielem.
- Hyung. - westchnął młodszy, patrząc na niego z dołu. Znowu ten słodki wzrok, ZNOWU te oblizywane usta. Przecież Jung zaraz wybuchnie jak fontanna i tyle z niego zostanie...
- Hm? - stać go było tylko na taki dźwięk. Jego dłonie oparte były po obu stronach głowy chłopaka. Wisiał nad nim, tuż nad tą piękną twarzą. Jedyny plus był taki, że tym razem na nim nie siedział.
- Dziękuję. Uratowałeś mnie przed potworem niczym książę!
- Hm... Mieszkamy w pałacu, gdzieś w okolicy grasuje potwór, który chce Cię zabrać do siebie. Żaden książę nie pozwoli, by odebrano mu ukochaną księżniczkę. - uśmiechnął się po pogładził dłonią jego policzek. Tae westchnął cicho, rozchylając usta.
- Jestem twoją księżniczką? - zapytał, patrząc brunetowi prosto w oczy. Ten wstrzymał na chwilę powietrze, po czym odparł:
- Oczywiście.
- I będziesz mnie zawsze bronił i ratował?
- Zawsze i wszędzie. - skinął głową czując, że robi mu się niebezpiecznie gorąco. Taehyung wcale nie pomagał, bowiem objął go w pasie i przyciągnął do siebie, przez co stracił równowagę i opadł na niego. Młodszy zaczął się śmiać, jednak Hoseokowi nie było do śmiechu. Jego twarz wylądowała przy szyi chłopaka, zaś całe ciało... Cóż. Leżał na nim, to nie pomagało.
- Dziękuję hyung. - mruknął i przymknął powieki, nieco poluźniając uścisk. Hope korzystając z okazji zsunął się z niego, jednak nadal pozostał blisko.
- Nie dziękuj. Chodźmy spać. - pogładził go po włosach i objął ramieniem. Młodszy skinął głową i wtulił się w niego, zamykając oczy.
- Śnij o mnie hyung.
- Będę.
Jakżeby mógł inaczej...



***



- Njenawidzę miłości, hyung. - wyjąkał Yoongi. Język mu się odrobinę plątał, zdecydowanie ta dwójka wypiła za dużo alkoholu. Na stole i podłodze walały się puszki, dookoła wysypane były jakieś chipsy. Jin niezbyt się tym przejmował, ten jeden raz pozwolił na nieporządek, zresztą w tym stanie tylko by się zabił, gdyby zechciało mu się sprzątać.
- Może to nie byyy-ła miłość, Yoongiś? - przeciągnął sylaby, zerkając na niego. Siedzieli razem na kanapie, wgapiając się głupkowato we wszystko, co się dało.
- Jak to nje? Ja go kocham! - krzyknął Suga, wbijając wzrok w szatyna.
- Pokoaj kogoooś inn-ego! - czknął, odwracają się do niego przodem. Jego równowaga była nieco zaburzona, więc opierał się o oparcie fotelu, uważnie przyglądając się Sudze, który spojrzał na niego zaskoczony.
- Kogo? Jak?
- Posaauj kogoś, to się odkochasz.
Suga zaczął bujać się na boki, gorączkowo o czymś rozmyślając. Jin nie wiedział, który z nich był bardziej pijany, oboje zataczali się całkowicie. Umysły odmawiały im posłuszeństwa, więc wiele rzeczy mogli powiedzieć jak gdyby nigdy nic.
- Koogo? Śebie hyung?
- Mje? Ta-ak. Posauj mje.
Suga niezbyt przytomnie chciał się nad nim nachylić, jednak stracił równowagę i poleciał na starszego, powalając go na kanapę.
- Ojej... - zaśmiał się i podciągnął nieco wyżej. Oparł się o jego klatkę piersiową, po czym wpił się w jego usta nieco brutalnie. Jin poczuł, że staje się gorący i nie była to zasługa tylko alkoholu. Serce waliło mu jak oszalałe. Pomimo nieciekawego stanu czuł motylki w brzuchu. Szybko objął młodszego w pasie, by przylgnął do niego mocniej, po czym odwzajemnił pocałunek, powoli rozchylając jego wargi językiem. Różowowłosy jęknął cicho, pozwalając mu na dostęp do do siebie, samemu również nie pozostając biernym. Jin miał wrażenie, że śni, że to nie dzieje się naprawdę. Penetrował jego jamę ustną, trącał z czułością język młodszego, który nieco leniwie pieścił i jego mięsień.
Delikatnie, subtelnie, po chwili zaś namiętnie i dziko. Ciężko było określić tę rozkosz tylko jednym przymiotnikiem.
Seokjin nieco koślawo zamienił ich stronami, by to Min był na dole. Nachylił się nad nim, zadziornie kąsając jego dolną wargę z zadowoleniem. Szczęście niemal z niego wypływało. Nawet chwiejność w głowie nie była na ten moment dla niego problematyczna. Liczył się tylko ten chłopak z anielską twarzą. Jego różowe usta i na wpół przymknięte oczy, zaróżowione policzki i opadająca klatka piersiowa. Najpiękniejszy widok na świecie, teraz zaś mógł go zasmakować.
- Hyung. - wysapał Suga, kładąc dłonie na policzkach starszego. Ten spojrzał na niego pytająco, starając się zapanować nad ogromną ochotą, by rzucić się na niego tu i teraz. - Moe serse zara oszaeje.
- I tak na byś. - uśmiechnął się głupkowato starszy, po czym obdarzył go pocałunkiem, który wręcz ociekał jego uczuciami.






Pięknie proszę o komentarze <3

sobota, 23 maja 2015

17. I need U boy

Przypominam Misiaczki o ankiecie! Zostało kilka dni - wybierzcie ulubiony pairing, zaś po moich egzaminach pojawi się z nim romantyczny one-shot! Póki co wygrywa JiKook ;)
Możecie głosować na kilka par!




- Co jest Maluchu? - Hoseok przysiadł obok blondyna, który przebierał nogami od niechcenia. Wpatrywał się przez dłuższą chwilę przed siebie, dopiero usłyszawszy głos bruneta zwrócił na niego uwagę, jakby wyrwany z zamyśleń.
- Och, nic hyung. Dostałem wiadomość od Yoongiego, że jednak nie będzie miał czasu na weekend, więc obmyślam mój plan. - westchnął. Jung zamrugał kilkakrotnie powiekami, po czym niby o niechcenia rzucił:
- Może chcesz jechać ze mną na wycieczkę? Miałem wybrać się sam, ale we dwójkę zawsze raźniej. - nie miał rzecz jasna nic w planach, jednak trzeba korzystać z sytuacji (to chyba kompleks Jimina). W końcu młody nigdy nie miał czasu na weekendy, może to szansa życia? - Mam zarezerwowany apartament, a i tak miałem jechać samochodem, więc i tak nic nie stracisz. Nic, tylko korzystać z okazji!
Taehyung spojrzał na niego zaskoczony, poprawiając na nosie okulary. Hoseok widział, że gorączkowo się nad tym zastanawia. Specjalnie dodał informację o darmowym wyjeździe, bo kosmita nie wyglądał na najbogatszego, to raczej nie ten poziom co on, czy taki Park chociażby. Nie miał zamiaru przez takie coś zmarnować okazji, a taki wyjazd to z jego majątkiem nic.
- Jesteś pewien? Nie chcę Ci przeszkadzać... - mruknął młodszy, obejmując nogi ramionami. Oparł policzek na kolanie i zerkał pytająco na bruneta, który uśmiechnął się szeroko i poczochrał jego włosy.
- Przestać głuptasie. Sam bym się tam zanudził, będzie fajnie.
- Gdzie w ogóle byśmy pojechali? - kąciki ust okularnika uniosły się, Hope zaś najchętniej uniósłby ręce w geście zwycięstwa.
- Tajemnica. Będziesz miał niespodziankę.
- Hyuuung, ale jesteś wredny! - westchnął młodszy i wyprostował się, siląc się na grymas, jednak widać było, że jest zachwycony. Hoseokowi aż się cieplej na sercu zrobiło. - Co mam zabrać?
- Hm, jakieś kąpielówki, bo w hotelu będzie basen. - wyszczerzył się brunet, opierając o ścianę. Powoli korytarz się wyludniał, uczniowie udawali się do klas na lekcje. I prawidłowo, będzie chociaż ciszej.
- Okej! - piękny, prostokątny uśmiech. Warto było Jung, oj warto.



***



Jimin gapił się zszokowany na Taehyunga, który mieszał jakieś mikstury na chemii. On sam nie dotykał fiolek, na szczęście blondyn to ogarniał i robił wszystko za niego. Nie to jednak go tak zadziwiło. Nie spodziewał się, że swój jedyny wolny weekend od dawna, poświęci na wycieczki z tamtym ćwokiem.
- Serio? Ot tak Ci to zaproponował? - nachylił się nad stołem, przyglądając się skupionemu okularnikowi.
- Tak, co w tym dziwnego?
Nawet na niego nie zerknął, jednak Jimina mało to obchodziło. Nie wiedział jak się do tej sytuacji odnieść. Wiedział, że Hoseok leci na Tae, że ostatnio gapi się na niego coraz częściej. Dodatkowo młody opowiedział mu o wygłupach w domu bruneta, co dało Parkowi idealny obraz aktualnej sytuacji.
Taehyung nie ogarniał, że wpadł Jungowi w oko. Hope zaś był zbyt ułomny, by odpowiednio to okazać i zabrać się do roboty. I pewnie nie miałby się za co brać, bo przecież jest jeszcze ten głupi Suga, który chyba też ma ochotę na kosmitę. Cholera. Czyżby jego urok osobisty przeszedł na blondyna? To by tłumaczyło fakt, iż teraz on ma problemy z poderwaniem Kookiego, ten zaś dzieciuch wyrywa wszystko, co ma penisa. W sumie nawet go w jakiś sposób wyrwał, bo przecież i tak pomimo podrywania Jungkooka, zerka na pośladki Tae, które były po prostu zabójczo seksowne. Twarz też niczego sobie, jednak nie było to teraz istotne.
Oni dwoje... Razem. Sami. Umysłowo niedorozwinięci. Przecież to grozi klęską, prawda? Klocki będą układać?
- Nie nie. Uważaj na siebie i nie pij zbyt dużo. - odparł, uśmiechając się zadziornie. Nie obawiał się tego, że mogą się przespać. Żaden z nich nie miał jego charakterku, będą pewnie zwlekać do zaręczyn, a te nigdy nie nastąpią. Jakby miał obstawiać faceta, który pierwszy przeleciałby blondyna, to stawiałby na tego w różowych włosach. Był bardziej stanowczy i pewnie wiedziałby jak się zachować. Hoseok potrafił zrobić wszystko, jednak poza pojedynczymi zabawami nic nie zdziałał sensownego w swoim życiu. Skoro mu zależało, to będzie powolny, to taki typ. Tutaj zadziorny, szalony, super podrywacz, w środku zaś wrażliwy facet.
No dobra. Z tym podrywaczem go poniosło.
- Spokojnie, poradzę sobie. To tylko wyjazd, w dodatku na niecałe 3 dni. - uśmiechnął się młodszy i pomieszał swoje dzieło, po czym pomachał ręką zadowolony w stronę nauczycielki, która jak zwykle zachwycona podeszła do ich stolika i zaczęła przyglądać się kosmicznym eliksirom.
- Tego się po Tobie spodziewałam. Masz duszę chemika, wszystko zrobiłeś idealnie.
- Jimin też robił, proszę pani. - odparł Tae, wskazując na Jimina, który miał na twarzy najgłupszą minę na świecie. Nauczycielka chyba niezbyt wierzyła we wkład Parka, jednak wyciągnęła zeszyt i wpisała im obu oceny.
- Niech będzie. Udało Ci się, Park. Może nawet zdasz w tym roku. - uśmiechnęła się złośliwie, po czym na nowo skupiła się na wychwalaniu talentów blondyna. Nawet na konkurs chciała go wysłać, nieprawdopodobne...
W każdym razie piąteczka wpisana. Kumplowanie się z tym chłopaczkiem było niesamowicie korzystne dla jego edukacji.



***


- Jungkook. Ostatnio jesteś jakiś rozkojarzony, coś się stało?
Pani Jeon wycierała właśnie usta różową serwetką, obserwując bacznie syna, który nieco zaskoczony zlustrował ją wzrokiem.
- Nie, skądże. Po prostu jestem zamyślony. - odparł, prostując się. - Mam też prośbę.
- Tak? - kobieta uniosła pytająco jedną brew. Kookie przełknął ślinę i nieco zestresowany zapytał:
- Mogę wyjść w sobotę wieczorem do Namjoona?
- Nie przesadzasz, mój drogi? Najpierw tańce, potem wychodne popołudniami, teraz zaś imprezy? Gdzie czas na naukę i rozwijanie dodatkowych zdolności?
Chłopak skulił się nieco. Nienawidził prosić ją o cokolwiek, jednak tym razem nie miał wyjścia. Wiedział, że nie będzie zadowolona, w końcu i tak irytowało ją jego zachowanie.
- Będzie tam też Jess. - odparł mając nadzieję, że to ją przekona.
- Jessica? Oni się znają? - mama była nieco zaskoczona. Złożyła ręce i oparła na nich brodę, umalowanych oczu nie spuszczając z syna.
- To na jej urodzinach go poznałem. Przyjaźnią się od dawna.
Wiedział, że dziewczyna była ulubienicą jego matki, gdyby nie więzy krwi, to już dawno zaręczyłaby ją z jego starszym bratem. Jeśli to nie podziała, to nic już nie zdoła jej przekonać.
- Skoro ona tam będzie, to mogę być spokojna. Nie sądziłam, że ten młody człowiek utrzymuje kontakty z takimi ludźmi. Kim są jego rodzice?
- Nie jestem na sto procent pewien, jednak ojciec chyba ma firmę, Namjoon coś wspominał. Uznałem, że wypytywanie o takie rzeczy byłoby niekulturalne, więc nie drążyłem tematu.
- Rozumiem. Czasami trzeba powstrzymać swoją ciekawość. - skinęła głową, wstając od stołu. - Masz być w domu przed trzecią i pamiętaj, by się pilnować. Nie powinieneś pić alkoholu, jednak skoro będzie tam twoja kuzynka, to lampka wina powinna umilić Ci ten czas.
I odeszła. Jungkook był całkowicie wytrącony z równowagi. Wiedział, że ta kobieta to materialistka z manią wyższości, więc wspominanie o firmach było jak najbardziej na miejscu, jednak żeby od razu pozwalać mu na picie? Wprawdzie taka porcja nie była niczym nadzwyczajnym, jednak nigdy nie zezwoliła tak otwarcie na zachowanie, które nieletniemu nie przystoi. Czyżby bolała ją głowa?



***


- Hyuuung! Hyuuuung! Nie mogę się doczekać! - Taehyung niezwykle ucieszony skakał w miejscu, podczas gdy Hoseok pakował jego walizkę do bagażnika. Sam poskakałby z nim, jednak nie wyglądałby aż tak uroczo, raczej śmiesznie. Lepiej sobie darować.
- Spokojnie maluchu. Za godzinę z hakiem będziemy już na miejscu. - uśmiechnął się i wsiadł do samochodu, blondyn zrobił to samo. Zapiął pasy i poprawił na głowie czapkę, szczerząc się cały czas.
- Dawno nigdzie nie jechałem, więc sam rozumiesz. - spojrzał na niego, przez co z ust rapera wymsknął się cichy chichot. Taka radość przez głupi wyjazd? Gdyby wiedział, to już dawno by go zabrał w jakieś ładne miejsce.
- Jasne. Też się cieszę, że będziemy tam razem. Sam zanudziłbym się na śmierć.
- Czemu więc zaplanowałeś samotną podróż?
- Uh. - zawiesił się na chwilę, skręcając na główną drogę. - Nie miałem planów.
Oj kłamiesz Hoseok, nieładnie. Namjoon wcale nie organizował imprezy, on sam przecież też nie miał masy nauki. Czego się jednak nie robi dla małego kosmity? I tak cudem udało mu się wszystko załatwić, bo najlepsze miejsca były już pozajmowane. Wykosztował się na królewski apartament, jednak radość tego słodziaka była warta każdych pieniędzy. Najwyżej przez najbliższy tydzień nie będzie wydawał tyle kasy na zagraniczne alkohole.
- To dobrze! Byłoby smutno, gdybyśmy oboje się nudzili. - odparł młodszy, po czym wbił wzrok w szybę, zadowolony przyglądając się mijanym widokom.
Hope uznał ostatni tydzień za najlepszy w jego karierze. W ostatnią sobotę chłopak u niego spał, w tę jadą na wycieczkę i będą spać razem w tym samym apartamencie, może nawet w jednym łóżku? Wyłączą telefony i nikt im nie będzie przeszkadzać, plan idealny! Nie spodziewał się, że kiedykolwiek taka okazja nadejdzie. Nagle jakby los się do niego uśmiechnął. Raz nawalił Jimin, teraz nawet Suga. On korzysta, tamci tracą. Ma trzy dni na nadrobienie wszystkiego, co tamci zdążyli osiągnąć, będzie ciężko, jednak był zwycięzcą, prawda? Najlepszym tancerzem w Seulu, kiedyś pewnie i w całej Korei! Nie podda się w pojedynku nawet, jeśli początkowo szanse są niewielkie.
Chwila... Czy on się aby na pewno nie rozpędza? Ostatnie dni ciągle rozmyślał o strategiach, snuł plany, a nadal chyba nie dopuszczał do siebie myśli, że zaczyna mu w jakiś sposób zależeć...
Westchnął cicho, zerkając na odwróconego do niego plecami Tae. I co będzie kłamał? Ostatnio prawie go pocałował, chyba coś jest na rzeczy...

Po półtorej godziny dojechali do wielkiego budynku, otoczonego wodą i roślinnością. Kwitły piękne kwiaty, na ławkach siedzieli ludzie, śmiejąc się i rozmawiając. Hoseok zatrzymał się na parkingu, gdzie podszedł do nich chłopak. Brunet podał mu kluczyki, po czym złapał Taehyunga za nadgarstek i pociągnął w stronę pięknych schodów z rzeźbionymi poręczami. Całość wyglądała jak pałac, którym zapewne była. Kolumny, okna ze wspaniałymi okiennicami i kwiatami na parapetach. Gdzieniegdzie bluszcz, który porastał śnieżnobiałe ściany. Hoseok specjalnie wbrał takie miejsce, gdyż było niesamowicie romantyczne, tego zaś mu teraz brakowało. Gdzie indziej mógłby nabić sobie punkty, jeśli nie w pałacu? On jako książę, Tae zaś będzie jego królewną.
Kurde, znowu mu odbija.
Weszli do środka, po czym Hope ruszył w stronę recepcji, gdzie siedziała elegancka kobieta. Uśmiechnęła się do nich.
- Witam państwa, w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry. Apartament na nazwisko Jung Hoseok.
Kobieta zaczęła coś sprawdzać, po czym podała mu klucze i delikatnie się skłoniła.
- Życzę miłego pobytu.
Chłopcy skłonili się również i zaczęli wspinać się po drewnianych schodach. Mogli wprawdzie skorzystać z windy, jednak starszy chciał pokazać kosmicie wnętrza. Ten zaś był zachwycony, oglądał wszystko z otwartymi ustami, co tylko Hoseoka rozczuliło.
- I jak Ci się podoba niespodzianka? - zapytał, gdy dotarli do wielkich drzwi na ostatnim piętrze. Otworzył przed chłopakiem drzwi, wchodząc od razu za nim.
- Hyung! Tutaj jest przepięknie! Nigdy nie byłem w tak bajkowym miejscu! - Taehyung zaczął kręcić się w kółku, rozkładając dłonie. Brunet tylko się zaśmiał, chwilę później jednak poczuł na swojej szyi ręce blondyna. - Dziękuję hyung! - i go objął, jak gdyby nigdy nic. Starszy niepewnie odwzajemnił uścisk, zaciskając wargi. Wtulił twarz we włosy niższego, wzdychając.
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że będziesz wspominał ten wyjazd jak najlepiej.
- Na pewno! Niech to będzie najmilszy weekend w naszym życiu, dobrze? - odsunął się nieco i spojrzał z dołu na Hopa, któremu serce aż zabiło mocniej. Czy on zawsze musiał gapić się tymi nieziemskimi oczami?
- Jasne Tae, osobiście tego dopilnuję. - odparł, po czym musnął wargami jego czoło i puścił go. Bał się, że go poniesie, lepiej nie ryzykować. Podszedł do barku i wyciągnął z niego wodę, którą nalał do dwóch szklanek. Podał jedną chłopakowi, samemu upijając łyk
- Co będziemy robić? - zapytał kosmita, siorbiąc napój zadowolony. Chodził po całym mieszkaniu, zaglądając w każdy kąt. Jung musiał przyznać, że apartament robił wrażenie. Antyczne meble, wielkie lustra, ciężkie zasłony na oknach. Czuł się naprawdę jak król. Powoli ruszył w stronę sypialni, w której Tae siedział dłużej, aniżeli w pozostałych pomieszczeniach.
- Będziemy oglądać filmy w nocy? - Taehyung odwrócił się niemal natychmiast, pytająco zerkając na bruneta, który wbił wzrok w wielkie, królewskie łóżko. Cóż. W sam raz dla nich.
- Znowu anime? - zaśmiał się i podszedł bliżej niego, rozglądając się nieco. Już wiedział jak się kończy oglądanie filmów przez tego malucha, nie miał więc nic przeciwko. Wręcz cieszył się na myśl, że znowu dojdzie do przytulanek.
- Chciałbym, ale pozwolę Ci wybrać.
- Hm, może jakiś horror? - skrzyżował ręce na piersi, uśmiechając się szeroko.
- Hm... - zamyślił się na chwilę Tae, po czym zagryzł wargę i skinął głową. - Ale jak się będę bał, to będziesz musiał mnie przytulić.
Na bogów! Czy ten kosmita musi być taki idealny? Nie dość, że ładny i kochany, to jeszcze sam pomaga Hoseokowi się poderwać. Życie jest piękne!
- Obronię Cię przed każdym potworem, przysięgam!



***



Jin już sam nie wiedział co, gdzie, jak i dlaczego. Był w kropce, nie rozumiał sytuacji. Z dnia na dzień Yoongi na nowo popadł w doła, on zaś nie miał pomysłu o co może mu chodzić. Siedział więc w salonie i oglądał telewizję, bijąc się z myślami. Po dłuższej chwili usłyszał otwierane drzwi i do środka wszedł różowowłosy. W ręce trzymał torbę wypełnioną alkoholem i przekąskami, co Jina nieco zdziwiło. Nieczęsto zdarzało się, bo młodszy robił takie zakupy.
- Hyung. Najebmy się, proszę. - mruknął i usiadł na kanapie. Wyciągnął zawartość na stół, po czym otworzył paczkę ciastek i wpakował sobie całe do ust.
- Coś się stało?
- Jak się upiję, to Ci powiem. - mruknął Suga, sięgając po puszkę. Otworzył ją i duszkiem wypił połowę zawartości. Seokjin skrzywił się nieco, jednak posłusznie sięgnął po drugą i powoli zaczął sączyć gorzki napój. Jego współlokator był zdenerwowany, od razu to wyczuł.
Siedzieli cicho jakąś godzinę. Niebezpieczny brak odgłosów ratował tylko telewizor, w którym leciała jakaś głupia drama. Pewnie żaden się na niej nie skupiał, jednak było mniej dramatycznie.
- Czy wszystko musi być takie pokomplikowane hyung? Czy gdy jedno się naprawia, to drugie musi się zepsuć? Ja tego nie ogarniam, durnieję. - odparł w końcu Suga. Nadal nie odwracał wzroku od telewizora. Jin spojrzał na niego nieco skonsternowany.
- O co chodzi?
- Czy czułeś się kiedyś jak frajer? Jak nieudacznik, któremu nic się nie udaje?
- Czasami, jednak to tylko chwilowe odczucia.
- Ja się tak czuję od jakiegoś czasu. Niby pogodziłem się z Tae, ostatnio jednak dowiedziałem się, że jest w związku z jakimś niedorozwiniętym tancerzykiem z umięśnioną klatą i aparycją typowego playboya.
Jin aż otworzył buzię, nie wierząc temu, co usłyszał. Czyli jednak los miał zamiar być dla niego łaskawy? Wiedział, że w tym momencie był perfidny, jednak nie oszukiwał sam siebie i wiedział, ze kamień spadł mu z serca. No, przynajmniej jeden.
- Och... No to nieciekawie...
- Szlag mnie trafia. Nakręcam się jak idiota i wszystko rozumiem opacznie. Najgorsze jest to, że nie cieszę się z tego, że jest im razem dobrze, bo chętnie kopnąłbym w dupę tego gagatka, by trzymał się od Tae jak najdalej.
- Zdarza się, jednak musisz go zrozumieć. Serce nie wybiera. Skoro jest im razem dobrze, to może lepiej dać sobie spokój?
- Czy Ty byś sobie odpuścił hyung? - ciemne oczy Sugi w końcu spojrzały w te Jina. Starszemu aż serce zabiło mocniej.
- Jeśli druga osoba miałaby przez to cierpieć, to pewnie bym sobie darował. Skoro kocha, to kocha. Jak kiedyś by zerwali, wtedy starałbym się tę osobę zdobyć. Niszczenie związków do mnie nie pasuje.
- No tak. Cholera, chciałbym mieć w sobie tyle spokoju co Ty. Nigdy pewnie nie miałbyś takich problemów, bo nie działasz pochopnie i jesteś rozsądny.
"Zdziwiłbyś się Yoongi, oj tak." pomyślał Seokjin, upijając kolejne łyki. Opróżnili już całkiem sporo puszek, jednak chyba żaden nie miał zamiaru przestać. Oboje zapijali smutki, które wywołała nieodwzajemniona miłość. Tylko dlaczego jeden z nich miał jeszcze jakąś nadzieję?








Zapraszam do komentowania ;)





piątek, 22 maja 2015

16. I need U boy

Jimin zestresowany poprawił kołnierz śnieżnobiałej koszuli. Czuł się nieco nieswojo w tak formalnym stroju, jednak mus, to mus. Miał zamiar prezentować się najlepiej, jak tylko może i zrobić na Kookim ogromnie wrażenie. Kupił strój warty grube pieniądze, idealnie zajął się swoimi włosami i twarzą, spryskał się najdroższymi perfumami, od których ludziom oby płci uginały się kolana. Nie ma szans, by Ciastek pozostał obojętny na takiego przystojniaka.
Zerknął na telefon, po czym wsunął go do kieszeni. Był sporo przed czasem, to się nie zdarzało zbyt często. Chyba zbyt się podjarał całą ta sytuacją. Nie przepadał za operami, teatrami. To były dla niego zbyt wyszukane formy rozrywki, jednak przedstawienie z Kookim to nie to samo, co występ z kimś innym. Wprawdzie nie do końca uczciwie zagrał, jednak liczą się tylko końcowe efekty, nieprawdaż?
Przecież wcale nie podsłuchiwał jego rozmowy z nauczycielką sztuki, podczas której wspominał, że chciałby się wybrać, zaś wszystkie bilety wyprzedano. I przecież Jimin nie pogadał z mamą, która ma wszędzie wtyki, by mu załatwiła dwie wejściówki. Potem też wcale niespecjalnie wspomniał o tym Kookiemu na próbie, marudząc, że nie ma towarzystwa i może on chciałby się z nim wybrać.
Z całej tej konspiracji nawet zapomniał, że przecież umówił się już z Taehyungiem, więc nadszedł czas na kolejne kombinowanie. Na szczęście istniał naiwny Hope, który ślini się na widok blondyna, chociaż sam sobie pewnie z tego sprawy nie zdaje. Park miał tylko nadzieję, że nie dojdzie do żadnych gwałtów na bezbronnym dzieciaczku, bo uroczyście przysięga, że jajka Hoseoka będą dyndały nie między jego nogami, zaś na lampie na szkolnej stołówce. Nie to, by go o to posądzał. Ten facet był upośledzony i miną lata, zanim chociażby dotknie tyłka Tae. Do tego czasu kosmita już pewnie skończy szkołę i przejdzie na emeryturę.
- Witaj. - usłyszał nagle głos Jungkooka. Uśmiechnął się firmowo i zlustrował go wzrokiem. Wyglądał pociesznie w garniturku. Taki stary-malutki. Ale nadal seksowny, nie?
- Cześć. Już się bałem, że będziesz spóźniony. Szkoda by było zmarnować taką świetną okazję, prawda? - odparł dumnie, kłamiąc jak z nut. - Bardzo chciałem to obejrzeć, nawet nie wiesz jak ciężko było zdobyć te bilety.
Dalekie to było od prawdy, jednak Kookie nie musi o tym wiedzieć. Jimin nawet nie wiedział o czym te przedstawienie opowiada, ledwo odróżniał operę od baletu, jednak nie miał zamiaru przestać się zgrywać.
- Ja też, ale niestety się nie załapałem. W tygodniu nie mam czasu, więc pozostają tylko weekendy, a sam wiesz jak to jest z operą w soboty... -westchnął młodszy i wszedł do środka. Rozejrzał się zachwycony dookoła, po czym zaczął wspinać się po schodach.
- Niestety. To najlepszy czas, tak więc wszystko szybko schodzi. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się, że ty też się tym interesujesz.
- Kocham sztukę. Jakbym mógł, to codziennie chodziłbym do teatru, opery czy na balet. Zresztą mógłbym powiedzieć to samo o Tobie. Nie wyglądasz na miłośnika klasycznych rozrywek.
Jimin udał, że się przejął, chociaż w duchu miał tylko nadzieję, że nie zacznie go o cokolwiek wypytywać.
- Może i jestem szalony, jednak cenię sobie przyjemności z wyższej półki.
- Teraz już wiem. Masz jednak jakieś pozytywne cechy!
- Nie mów tak, bo następnym razem zabiorę kogoś innego. - mruknął, szturchając go w żebra.
- Dobrze dobrze. Mam dobry humor, więc będę już miły, obiecuję.
Weszli do wielkiej sali i zajęli miejsca. Niestety Jiminowi nie udało się załatwić najlepszych, jednak Jungkook i tak był podjarany, więc chyba się udało. Miło było oglądać go takiego zadowolonego, ostatnio ciągle go olewał i co chwila się irytował. Taka odmiana się przyda.
Przedstawienie się zaczęło. Jimin starał się skupić na dźwiękach, jednak ani trochę go to nie kręciło. Zamiast tego zerkał na kolegę, który wyglądał, jakby zaraz miał się zaślinić przez emocje. Park oczywiście chętnie zaproponowałby mu wtedy swój język zamiast chusteczek.
Na ten moment już nawet sam przed sobą nie ukrywał, że zwyczajnie ma ochotę na tyłek tego sztywniaka. Chciał zobaczyć go pod sobą, zaczerwienionego i jęczącego, krzyczącego jego imię. Dałby mu najlepszy orgazm na świecie, ten gówniarz chyba jednak w ogóle nie myślał o takich rzeczach. Taki trochę ułomny seksualnie, ale to nie szkodzi. Jimin był łaskawy i w swoim miłosierdziu by do wszystkiego nauczył. Ma wielkie łóżko, trzeba je wykorzystać!
Cały występ minął mu zaskakująco szybko. Nie wiedział o czym to było, jednak czy to ważne? Teraz trzeba zająć się Ciastkiem.
- I jak Ci się podobało? - zaczął. Miał opracowaną technikę, mianowicie Kookie zda relację, a on zachwyci się tym samym. Sam przecież słowa nie powie, bo nie wie.
- Ach, to było doprawdy przepiękne!
I się zaczęło. Młody całą drogę ględził, ekscytując się jak Taehyung gdy dostanie słodycze. Mimo wszystko to było mu na rękę, bo udało mu się zaciągnąć go do kawiarni, gdzie zamówili napoje i ciasto, a Jeon dalej się podniecał. Jimin musiał dopisać do swojej listy wskazówek jeszcze "Przelecieć go przy jakieś operze". Tak, do dobry pomysł.
- A Ty co sądzisz o tej sztuce?
- Nie wiem, co mógłbym dodać, skoro wszystko już powiedziałeś sam. Nie potrafię tak ładnie opowiadać, więc powiem krótko i na temat... To bez wątpienia jedna z lepszych oper, na jakiej miałem przyjemność być. Czasami aż miałem dreszcze, to chyba coś znaczy, prawda? - uśmiechnął się szelmowsko, pięknie omijając niewygodny temat.
- Masz rację, ja też miałem ciarki! - skinął głową Kookie, wsuwając do ust kawałek ciasta. Był szczęśliwy jak nigdy, w jakim stanie go Park jeszcze nie widział.
- Jeśli chcesz, to możemy częściej chodzić na przedstawienia, co Ty na to? Moja mama ma szkołę baletową, często jej uczniowie się wybijają, więc może nam załatwić wejścia, tyko trzeba się prędzej decydować. Sam wiesz jak to jest...
- Naprawdę? Twoja mama jest baletnicą? Kocham balet! Chciałem nawet trenować w dzieciństwie, ale moja rodzicielka stwierdziła, że to zabawa dla dziewczynek, nie dla faceta. - westchnął i nadął nieco policzki. Na bogów... Jungkook robi urocze miny, świat się kończy!
- Jeśli tylko chcesz, to zabiorę Cię kiedyś na próby, mama to nadzoruje, więc miałbyś niemal prywatny występ, w dodatku przedpremierowy.
- Jimin, będę Twoim dłużnikiem! - chłopakowi aż zaświeciły się oczy, a Park wypiął dumnie pierś. Oto jak inteligentni ludzie radzą sobie w kryzysowych sytuacjach. Nie dość, że będzie spędzał z nim weekendy, to jeszcze jego mama była na tyle fascynującą osobą, że Jungkook ją pokocha. To dobrze, w końcu powinien lubić swoją przyszłą teściową.



***



- Ciągle kradnę Ci ubrania, aż mi wstyd. - westchnął Taehyung, odpinając pasy. Stali właśnie przed parkiem, pod który pozwolił siebie odwieźć.
- Przestań, przecież je oddajesz, poza tym ładnie w nich wyglądasz.- zaśmiał się Hoseok, zerkając na niego bokiem. Była już praktycznie czternasta, trochę się zasiedzieli. Zjedli śniadanie, potem wygłupiali się, tańczyli układy z prób. Na koniec oczywiście ganiali się po całym domu, bo Tae znowu coś wzięło na głupie żarciki.
- Um, dziękuję. - wymamrotał nieco zawstydzony, spuszczając wzrok. Hope nachylił się w jego stronę i poczochrał mu włosy.
- Wyjdziesz kiedyś ze mną na coś dobrego i będziemy kwita. - odparł, prostując się po chwili. - Nie możesz całe życie mnie olewać, prawda?
- Ale... - Taehyung spojrzał na niego zaskoczony. - Przecież Cię nie olewam hyung.
- Nigdy nie masz dla mnie czasu, chociaż z Jiminem i Sugą widzisz się codziennie. - nie chciał być niemiły i naciskać, ale skoro miał okazję...
- Och... Przepraszam, tak jakoś wyszło. - powiedział zawstydzony, wplatając palce w swoje włosy. - Może zobaczymy się we wtorek? Mam mniej lekcji, możemy gdzieś wyjść wieczorem.
- Trzymam za słowo Maluchu. - wyszczerzył się, wyraźnie z siebie zadowolony. W końcu wszystko zaczyna się układać.



***


- Gdzie ten pacan? - mruknął Namjoon, upijając łyk coli. Siedzieli w pokoju Sugi razem z Jinem, Hope zaś spóźniał się pół godziny. Nie było to do niego podobne, zawsze był punktualny.
- Może coś mu wypadło? - odparł Jin, wsuwając do ust kawałek winogrona. Przygotował wszystkim wielką miskę owoców, jednak póki co, to on zjadł tu najwięcej. Nudziło mu się samemu, więc postanowił trochę im poprzeszkadzać, poza tym Namjoon chyba nie miał nic przeciwko. Całkiem dobrze się dogadywali na imprezie, to pewnie dlatego.
- No mniejsza z tym. Zacznijmy bez niego. - mruknął Yoongi i odwrócił czapkę daszkiem do tyłu. Wyciągnął kartki i długopisy, po czym zaczął coś pisać. - Jaki koncept? Myślałeś nad tym?
- Na bank nie miłość, bo to nudne i się nie sprzeda. Coś zbuntowanego, nowoczesnego, młodzieżowego...
- Okej. No to jedno z głowy. Też mi takie klimaty lepiej leżą, nie ukrywam. - skinął głową i zaczął skubać główkę długopisu zębami. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi. Jin wstał i ruszył w ich stronę.
- Hej, to dom Sugi, tak? - dosłyszeli głos Hosoeka. Chwilę później chłopak był już w pokoju i przysiadł na dywanie. - Sorki, musiałem coś załatwić i zeszło mi nieco dłużej, niż planowałem.
Monster zmarszczył brwi, jednak nie drążył tematu. Zaprezentował im szybko podkłady, które stworzył. Część od razu wyleciała, niektóre fragmenty zaś uznali za całkiem ciekawe. Mieli niesamowity problem z wymyśleniem głównego pomysłu, na którym mógłby opierać się cały utwór. Brakowało tu jakiegoś impulsu, nagłej weny.
Siedzieli tak do wieczora, w międzyczasie wygłupiając się i rapując, czasami wdając się w dyskusję z Jinem, który został ciepło przyjęty, pomimo nikłej wiedzy na temat rapu.

- Może zgadamy się jutro wieczorem? - zapytał zadowolony Hoseok, zbierając się do wyjścia.
- Umówiłem się z Taehyungiem, więc odpada. Może wtorek? - uśmiechnął się Suga, na co już mniej ucieszony Hope odparł:
- We wtorek widzę się z Tae.
Wszyscy spojrzeli na siebie nieco zaskoczeni. Namjoon chyba nie za bardzo ogarniał sytuacji, Jin rozchylił usta, zerkając to na różowowłosego, to na bruneta. Ci dwaj zaś zacisnęli pięści, siląc się na obojętny wyraz twarzy.
- Może środa, czy ktoś znowu widzi się z dzieciakiem? - mruknął Monster, wsuwając na stopy buty. Obaj pokiwali głową na znak, że im pasuje. - No to do środy.
I wyszli. Hoseok zacisnął wargi, schodząc szybko po schodach, blondyn starał się dotrzymać mu kroku.
- Ej, co was tak pogrzało ostatnio? Dajcie temu biednemu dzieciakowi spokój.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odparł, wsiadając do samochodu. Namjoon usiadł na miejscu pasażera, opierając się wygodnie, po czym wbił wzrok przed siebie. Nadal w głowie miał słowa Kookiego, jednak nie chciał póki co mówić o tym Hoseokowi, nie wiedział, jak by zareagował, zaś blondyn miał złe przeczucia.



***



Cała paczka siedziała w sali prób na ziemi i dyskutowała między sobą. Jimin tańczył z Taehyungiem, Monster plotkował z Hoseokiem, zaś Yoongi o dziwo zaczął dyskutować z Jungkookiem, co i go samego nieco zaskoczyło. Siedzieli razem przy ścianie, obserwując resztę.
- Po części Cię rozumiem. Nie to, bym miał podobnie, jednak potrafię wczuć się w sytuację drugiej osoby. Moja rodzina też jest nastawiona na to, bym wiele osiągnął, przez co po prostu się staram, czasami ponad moje siły. - skinął głową różowowłosy, skrobiąc coś w zeszycie. - Nie myślałeś by to rzucić i się zbuntować?
- To nie jest takie proste. - odparł młodszy. - Mam utrzymanie, dobre życie i zapewnioną przyszłość. Poza tym to nie tak, że nie lubię tego wszystkiego. Jakoś tak... Podoba mi się to, że jestem dobry, chociaż gdyby nie wymagania rodziców, to nie starałbym się aż tak, przynajmniej nie na początku. Teraz mam to już, że tak to określę, we krwi i to dla mnie normalne.
Suga kiwnął głową, rozmyślając nad czymś. Nagle naszło ich na jakieś zwierzanie, chociaż w gruncie rzeczy się nie znali. Jungkook wydawał mu się najbardziej ogarnięty z tego grona, mentalnie chyba przewyższał wszystkich, więc rozmowa z nim była przyjemnością. Poza tym czasami zwierzanie się obcej osobie było lepsze, niż opowiadanie o problemach bliskim. Młody raczej nikomu o tym nie mówił, to coś pewnie oznaczało.
- A Ty hyung? Masz jakieś cele, marzenia? Poza studiami i konkursem...
- Hm... - zamyślił się na chwilę i wbił wzrok w Taehyunga. - Zamieszkam z Tae w pięknym domu i będę miał darmową rozrywkę do końca życia.
- Z Taehyungiem? Nie wiem, co na to Jimin. - mruknął, również zerkając na bawiącą się dwójkę. Park właśnie nosił blondyna na barana, biegając w kółko. W tym momencie poczuł na sobie wzrok nowego kolegi, który był chyba nieco zaskoczony.
- A co ma Park do tego?
- No nie wiem, czy pozwoli Ci zamieszkać ze swoim chłopakiem. - wzruszył ramionami, uśmiechając się nieco sztucznie. Różowowłosy otworzył usta zaskoczony, aż się prostując.
- Chłopakiem? Jak to... chłopakiem? - zamrugał powiekami, zaciskając dłonie na kolanach. Czuł się tak, jakby ktoś wylał na niego wiadro lodowatej wody. Co te dzieciak bredzi? Przecież Taehyung nie mógł być z tym...
- No tak. Spójrz na nich. - skinął głową w ich stronę. Suga posłusznie zaczął się im przyglądać.- Przecież nie trzeba ich znać, by to dostrzec.
Nagle w głowie Yoongiego pojawiła się setka myśli. Ich pierwsze spotkanie... Ten chłopak był z nim i go za sobą chował, broniąc. Na imprezie u Hosoeka też go widział przez chwilę, chociaż chyba był zajęty czymś innym. Na próbach... Ciągle byli razem i się wygłupiali. Czyżby był aż tak zaślepiony swoim uczuciem, że nie dostrzegł tego, że obiekt jego miłości jest już zakochany, w dodatku od dawna?
Wpatrywał się w roześmianą twarz, gdy Jimin obejmował go od tyłu i bujał się z nim w rytm muzyki. Aż się w nim zagotowało.
To chyba jakiś głupi żart. Jego maluch nawet słowem o tym nie wspomniał. Było... Normalnie, jak gdyby nigdy nic. Przytulał go jak kiedyś...
Kiedyś. Czyżby miał go tylko za przyjaciela? Czy Yoongi sam sobie pewne rzeczy dopowiedział, inne zaś ukrył?
- Zwijam do domu. Jin mnie o coś prosił. - mruknął i wstał. Nie pożegnał się z nikim, po prostu wyszedł. Po raz kolejny jego serce pękło.
Los sobie z niego kpi.






Zapraszam do komentowania <3