Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ineedU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ineedU. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2015

24. I need U boy

Ostatnie minuty ankiety ;))





Mózg Jimina niemal parował. Miał raptem kilka sekund, by opracować plan bitwy.
Geniusz, przystojniak i Bóg Seksu kontra Ciasteczkowa Cnota
Wszystkie chwyty dozwolone, jednak liczyła się technika i precyzja. Łatwo będzie popełnić błąd i nadepnąć na minę, a zakończy się to śmiercią tej niesamowitej miłości i chcicy najlepszego przyjaciela Parka, który otrzymał wdzięczne imię 'ChimChim Rozpruwacz". Nie mógł działać pochopnie, gdyż przecież odpowiada też za dobre samopoczucie swojego kolegi.
No i najważniejsze...
Może zjeść ciasteczko, albo nie zjeść, trzeba spinać poślady i się postarać!

- Co chcesz robić, Jimin? - Kookie przysiadł po turecku na łóżku, przodem do chłopaka. Jimin zerknął na niego z dołu, po czym skinął głową na laptopa.
- Podaj, obejrzymy coś.
Młodszy posłusznie wszystko przyniósł. Świat się kończył. Ciastek nie komentuje, zaś on sam ściąga pomysły tego ułoma Hoseoka. ON. Super mega seksowny, idealny podrywacz bierze przykład z kogoś, kto nawet nie potrafi zająć się jak mężczyzna Tae. A przecież ciągle drugi raz już mu daje okazję, by cokolwiek zdziałał! Mniejsza. Teraz trzeba się zająć swoim facetem.
Jimin przejął komputer i poklepał miejsce obok siebie, na którym chwilę potem siedział zaciekawiony chłopiec. Co włączy? Oczywiście film z masą erotyzmu, a co!
Wskoczyli pod kołdrę i zaczęli oglądać. Początkowo akcja była nieciekawa, jednak nie było to istotne. Ciastek był blisko, czuł jego żel pod prysznic i zapach szamponu, całkiem urocze. Niby od niechcenia objął go ramieniem, smyrając po ramieniu, na co Kookie przystał, nawet się nie odsuwając. Chwilę później zaczęły się wiadome sceny. Ciche jęki były naprawdę efektowne, sam Jimin czuł, że robi mu się gorąco. Spocone ciała, ostre pieszczoty i oczywiście gejowski związek. Nie mógł się powstrzymać!
Zerknął na młodszego, który był zarumieniony. Nie obrzydzało go to, to już był dobry znak. Tego typu wprowadzenie pewnie ułatwi mu odnalezienie się później w sytuacjach tego typu. Z Jiminem rzecz jasna.
- Mhm... - wymsknęło się Jungkookowi, gdy zaczął się prawdziwy, namiętny seks. Park jakby słyszał jego szalejące serce, bowiem wysoką temperaturę wyczuł natychmiast.
- Może wyłączymy?
Jimin przygryzł wargę, unosząc brew ku górze. O nie nie nie. Nie ma tak dobrze, maluchu.
- Mi się podoba, Ciastek. - zamruczał cicho, zatrzymując rękę na jego ramieniu. Ścisnął je nieco, po czym wbił w niego wzrok. - Czyżbyś bał się oglądać erotyków? - przysunął twarz do jego ucha, szepcząc mu to zmysłowo. Jungkook spojrzał na niego, zaś jego oczy stały się nieco większe. Był zestresowany.
- To kłopotliwe.
- Doprawdy?
Niemal dotykał ustami jego płatka, na co młodszy zareagował dreszczami. Jimin nie chciał zmarnować takiej okazji. Powoli przejechał językiem po małżowinie, następnie wsuwając okolczykowaną część płatka do ust.
- Jimin... Co Ty... Uh...
- Co ja? Nic. Oglądaj dalej, Ciastek. Mną się nie przejmuj. - westchnął, zsuwając się nieco niżej. Jedną ręką zamknął laptopa, druga zaś objął chłopaka w pasie, przyciągając nieco do siebie. Wgryzł się w jego szyję nieco dziko, po chwili liżąc rankę, która w wyniku tej czynności powstała. Młodszy położył dłoń na jego ramieniu i starał się go odepchnąć, jednak emocje chyba odebrały mu wszelkie siły. Z rozchylonych ust wydobywały się ciche westchnięcia, gdy starszy zaczął atakować jego szyję w innych miejscach. Raz delikatnie, innym zaś brutalnie.
- Jim... Nie możemy...
- Możemy, Ciastek. Pozwól mi, a obiecuję, że będziesz najszczęśliwszy na ziemi. - odsunął się od jego skóry, po czym spojrzał mu w oczy. Ujął jego podbródek w długie palce, zmuszając do kontaktu wzrokowego. - Nie zrobię Ci krzywdy.
- Ale...
- Cii. - przyłożył palec do jego ust, kciukiem wodząc po dolnej wardze, która po chwili nieco opadła. - Nie zmuszę Cię do niczego. Chcę tylko zasmakować Twoich ust.
I to powiedziawszy delikatnie musnął wargami jego. Nie było to szalone. Ot, delikatny, subtelny pocałunek, jednak Parkowi serce zabiło mocniej. Czuł dreszcze na całym ciele, zaś w podbrzuszu latały mu jakieś dziwne motyle. I nie, nie chodziło tu o podniecenie. Te małe, różowe usteczka były najpyszniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek skosztował, a było tego od groma.
Kookie nie odsunął się. Jakby zastygł, nie mogąc się poruszyć. Jimin więc przyciągnął go do siebie, obejmując dalej w pasie, drugą dłonią zaś pogładził jego policzek. Powoli naparł na niego mocniej, językiem rozchylając usta. Te stawiały opór, jednak po kilku sekundach mocniejszych całusów ochoczo zaprosiły go do środka.
Śliski potworek wdarł się tam bez zastanowienia, namiętnie pieszcząc jego języczek, który nieco niepewnie starał się odwzajemnić tę rozkosz. Było to nieporadne, koślawe, jednak sprawiało, że Jimin niemal nie eksplodował. Czyżby to był jego prawdziwy pocałunek? Ten pierwszy z jakimikolwiek emocjami poza pożądaniem?
Na ten moment nawet nie potrzebował jego tyłka. Ten nieśmiały języczek, który raz po raz trącał jego, był lepszy niż cała noc seksu z najlepszymi kochankami.
Leniwie uchylił powieki. Ten widok zapierał dech w piersiach. Te zamknięte oczy, czerwone policzki. Najpiękniejsze cudo na tej ziemi.
Zsunął dwie dłonie na jego plecy i wtulił go w siebie mocno. Niemal wychodził z siebie, by tylko ten pocałunek cokolwiek w myśleniu Jungkooka zmienił.
Młodszy niepewnie objął go za szyję. Emocje targały nim niemiłosiernie, gdy poczuł jego place w swoich włosach. Chyba brakowało mu powietrza.
Po chwili Kookie odsunął się, oddychając płytko. Jego usta były nieco podrażnione, stały się aż pełniejsze.
- Jim...
- Tak? - wysapał, patrząc na niego niepewnie, ale i z nadzieją.
- Ja... ja nie wiem... - wyjąkał, zaciskając dłonie na jego ramionach. - To wszystko... Ach. Mam mętlik w głowie.
- Spokojnie. - złapał go za głowię i wtulił jego twarz w swój tors. Zamknął go w swoich ramionach, jakby chciał go uratować przed całym złem tego świata. - Nie zrobię Ci krzywdy.
- Ja... Nie potrafię Jimin, nie robiłem jeszcze niczego...
- Nie musimy robić niczego więcej. Wystarczy mi, że będziesz obok, Maluchu. - pogłaskał go po pleckach, starając się uspokoić oszalałe z nadmiaru emocji serce.




***



Hoseok czekał pod galerią już o czwartej. Nie mógł wysiedzieć w domu, niemal go roznosiło od środka. Znowu będzie mógł zabrać go do siebie. Nadarzy się okazja i może coś z tego wyjdzie. Miał dzisiaj cholerną motywację, by zdziałać coś wielkiego, w końcu Jimin i Suga już go całkowicie wytrącili z równowagi, nie da im satysfakcji.
Dochodziła piąta, zaś emocje w nim narastały. Chodził po parkingu jak oszalały, starając się zapanować nad ciężkim biciem serca i natłokiem myśli w głowie. Dzisiaj jest jego wielki dzień! Zobaczy swoje...
Bóstwo.
Tae wychodził właśnie zza rogu. Skórzane spodnie, które opinały jego szczupłe uda, czerwona koszulka z dziwnymi wycięciami a na to luźna kurtka. Włosy w artystycznym nieładzie, zaś na twarz delikatny, ale perfekcyjny makijaż. Tak, to ideał sam w sobie.
Niewiele myśląc niemal do niego podbiegł.
- Witaj Tae. - uśmiechnął się, po chwili jednak zamarł. Taehyung chyba był w kiepskim stanie.
- Cześć hyung. - powiedział cicho, zerkając na niego niepewnie. - Przepraszam, źle się czuję.
Hope skinął głową, po czym objął go ramieniem i zaprowadził do samochodu. Zapiął pasy i ruszył szybko w stronę swojego domu. Czuł od niego woń alkohol i jakby... papierosów?
- Paliłeś? - spojrzał na niego zaskoczony, skręcając energicznie w drogę prowadzącą na skróty.
- Nie ja.. Ludzie dookoła i przesiąknąłem.
Jego głos był zmarnowany. Gdzie uśmiech, gdzie wieczna radość? Czemu do cholery Tae był bez życia?!
Gdy podjechali pod dom, szybko otworzył drzwi nie wiedząc, cóż takiego ma ze sobą począć. Czy z nim raczej. Pomógł mu zdjąć kurtkę uważając, by się nie potknął. Nie wyglądał na kompletnie pijanego, jednak coś się działo, on nie miał pojęcia zaś co.
- Hyung... - młodszy złapał go za ramię, druga ręka zaś mu zadrżała. - Muszę do toalety.
Hope skinął głową i pociągnął go w stronę łazienki. Blondyn od razu podbiegł do ubikacji i zaczął wymiotować, wprawiając bruneta w stan osłupienia. Klęczał na posadzce, zaś głowa niemal wpadała mu do środka.
- Cholera jasna... - jęknął starszy i podbiegł do niego, od razu przytrzymując go za ramię, drugą ręką zaś zaczął odgarniać jego włosy. Wbił wzrok w usta chłopaka, z których co rusz wylatywała kolejna porcja nieprzyjemnej wydzieliny. - Moje biedactwo. - mruknął, muskając wargami jego kark. Jakoś tak... Nawet nie czuł obrzydzenia. Bardziej strach o tego biedaka, który musiał zbyt ostro zabalować.
Po dłuższej chwili młodszy opadł na posadzkę, wycierając twarz wierzchem dłoni. Hoseok sięgnął po ręcznik i podał mu go niepewnie.
- Wszystko w porządku? Już Ci lepiej, Taeś? - przykucnął, nie wiedząc co ze sobą począć. Nie robił za niańkę nigdy, a już na pewno nie dla kogoś tak małego i kochanego. Pogładził jego włosy delikatnie.
- Namieszałem, dali mi coś dziwnego do picia... - szepnął, wycierając z policzków łzy. Hope nie mógł się powstrzymać. Objął go ramionach i wtulił w siebie mocno. Jeju. Nawet zarzygany był idealny. - Muszę się umyć.
Starszy skinął głową i go puścił, po czym podszedł do wanny, nalewając gorącej wody. W międzyczasie przygotował ręczniki i szlafrok, oraz nową szczoteczkę do zębów.
- Chodź. - pomógł mu wstać, po czym zlustrował go uważnie wzrokiem. Raz kozie śmierć.
Złapał za jego koszulkę i zdjął ją, rzucając na ziemię. Taehyung nie protestował. Wpatrywał się tylko w niego tymi cholernymi oczkami, jakby chciał przejrzeć na wylot całą jego duszę i pogmatwany umysł.
Schylił się i zaczął rozwiązywać jego buty.
- Czemu jesteś taki miły, hyung? - usłyszał nagle. Zerknął na niego zaskoczony pytaniem.
- Czemu miałbym nie być, Tae? - zsunął z jego stóp buty, po czym wyprostował się.
- Hm... Nie wiem, po prostu... Nie wiem jak się do tego odnieść... - wyjąkał, zaciskając dłonie w piąstki. Jung rozchylił wargi widząc, jak do jego oczu napływają łzy. - Dziękuję...
- Ej, nie płacz... - mruknął zestresowany. Tae się rozklejał, on zaś nie wiedział co ma ze sobą począć. - Co się dzieje?
- Nic hyung. Ja... Nie wiem. Nic nie wiem... - pociągnął nosem.
Przez ciało starszego przeszedł dreszcz. Niepewnie położył dłoń na jego karku i przyciągnął go do siebie. Serce mu szalało, łamało się na kawałeczki. Dlaczego ten malec cierpiał? Kto doprowadził go do takiego stanu?
- Możesz mi zaufać, Tae. Zawsze będę po Twojej stronie... Nigdy Cię nie opuszczę. Pamiętaj... Choćby cały świat się walił, to i tak będziesz miał we mnie wsparcie i będziesz mógł mi zaufać.
- Dziękuję... Dziękuję hyung...

Po dłuższej kąpieli młodszy przyszedł do jego pokoju. Był w lepszym stanie, jakby życie znowu do niego wróciło. Nieco niezdarnie wczłapał się na jego łóżko, od razu chowając się pod kołdrą. Hoseok uśmiechnął się delikatnie i pogładził go po policzku.
- Wszystko w porządku?
- Tak. - blondyn wyszczerzył się i niespodziewanie objął go w pasie, wtulając się w jego tors. - Jesteś najlepszy, wiesz? Cieszę się, że Cię mam.
- Zawsze będziesz mnie mieć. - wypalił, po chwili nieco przegryzając wargę. Cholera. Już nawet nie panował nad własnymi odruchami. Zresztą... Po co miałby je w sobie dusić? Zależało mu. Nawet, jeśli jego dzisiejszy plan podrywu nie wypalił, to i tak był szczęśliwy. Miał go przy sobie, mógł go dotknąć i przytulić. Niech sobie Jimin rucha co popadnie, on nie chciał spieprzyć czegoś tak pięknego na rzecz zaspokojenia własnego członka. W końcu Tae był najważniejszy.
- Mogę coś zrobić? - zapytał blondyn, unosząc się nieco nad nim. Oparł dłoń na jego torsie, wpatrując się uważnie w jego oczy. Hoseok aż przełknął ciężej ślinę, serce zaczęło bić szybciej w jego piersi.
- Jasne... - skinął głową, kładąc rękę na plecy chłopaczka. Ten zbliżył się do jego twarzy i delikatnie musnął jego policzek. Po tym wszystkim jeszcze sekundę pozostawał w takiej pozycji, po czym odsunął się, jakby czekając na reakcję.
- Za co to? - zapytał brunet.
- Za to, że jesteś. - wyszczerzył się i opadł obok, natychmiast zamykając oczy. - Dobranoc!
- Um... Dobranoc maluszku. - uśmiechnął się i położył obok, obejmując go w pasie.









Proszę ładnie o komentarze ;)

piątek, 29 maja 2015

21. I need U boy

Ostatnie dni ankiety!





Drzwi domu Jungkooka zamknęły się ostrożnie. Jimin westchnął cicho i ruszył powoli w stronę swojego domu, który na jego nieszczęście był oddalony jakąś godzinę drogi stąd. Nie chciał jednak zamawiać taksówki, chłodny wiatr dobrze mu zrobi. Czuł się wyprany z wszelkiej radości. Niby wyjaśnił sobie z Ciastkiem wszystko, spędzili fajnie imprezę, jednak ta reakcja na Namjoona była dziwaczna. Młody się zabujał? Nic innego do głowy mu nie przychodziło, ta opcja zaś wydawała mu się niezbyt atrakcyjna. Nie to, by czuł zagrożenie ze strony blondyna. Zawsze interesowały go kobiety, chociaż miał pecha do znajomych, bo większość była homoseksualna, bądź przynajmniej pół na pół. Po prostu szkoda mu było dzieciaka, który źle ukierunkował swoje uczucia. To naiwny chłopiec, który nie miał styczności z miłością, związkami, nawet z ludźmi jako takimi. Był samotnikiem i pewnie przez wzgląd na to, że Monster pierwszy wyciągnął do niego rękę, to stał się automatycznie dla niego ważny. I cóż teraz z tym fantem począć? Jest tylko jedna opcja - on stanie się dla Ciastka najbliższą osobą. Sprawi, że to na nim będzie młodemu zależeć. Potem oświadczy mu się na balecie i wezmą ślub w Ameryce.
Plan idealny, prawda?
Jimin, jesteś pierdolonym geniuszem!



***


- Nie chcę hyung! - jęknął Taehyung, chowając się pod kołdrą niezadowolony. Hoseok tylko westchnął i przysiadł obok niego, klepiąc go po udzie.
- Jutro musisz pójść do szkoły, maluchu.
- Zostańmy tutaj. Będziemy do końca życia chodzić na basen i oglądać anime, to jest naprawdę dobry pomysł. - mruknął chłopak, odkrywając się. Wbił wzrok w bruneta, na co ten tylko się uśmiechnął, po czym położył się tuż przy nim.
- Mów dalej.
- Pomyśl hyung... Będziemy spać do południa, potem coś zjemy i wrócimy do łóżka. I tak cały czas. Czy nie podoba Ci się wizja ciągłego leżenia pod kołderką?
Hoseok przyjrzał mu się uważnie. Oczywiście, że chciałby takie życie. Chętnie miziałby go cały czas, pewnie prędzej, czy później doszłoby do szaleństw, to zaś było kuszące. Aż usta same mu się wykrzywiły w uśmiechu.
- Cieszę się, że się zgodziłeś! - wyszczerzył się blondyn, po czym przysunął się bliżej i zakrył ich kołdrą zadowolony. Starszy aż zamruczał i wtulił go w swój tors, gładząc od razu po pleckach. Przez chwilę jego głowę zaprzątały całkiem głupie myśli. W końcu czy ich zachowanie nie oznaczało, że w jakiś sposób ich do siebie ciągnie? Wcześniejsze pieszczoty, wspólne spanie w uścisku, ta dziwaczna rozmowa... Czy powinien to odebrać jako przyzwolenie, czy po prostu Tae traktuje to jak wygłupy? Gdyby tylko dostał jakiś bardziej bezpośredni sygnał... Pewnie zacząłby działać od razu, by tę relację zamienić w związek.
Nie była to miłość. Znali się zbyt krótko, poza tym to zbyt wielkie słowo, jednak coś w tym sercu się działo, zaś ciało samo lgnęło i reagowało na każdy gest ze strony blondyna. Sam nie wiedział, co go bardziej przerażało. Fakt, że się zauroczył, czy też może to, że jego wybrankiem był chłopak? Nie wykluczał nigdy tego, że może być biseksualny, gdyż Jimin był całkiem w jego typie i naprawdę mu się podobał, teraz nie było wątpliwości.
Lubił chłopców. W sumie jednego. I to bardzo mocno.
- Tae...
- Tak hyung? - wymruczał młodszy, chowając twarz w jego tors. Hoseok czuł jego ciepły oddech przez koszulkę, cudownie stresujące uczucie.
- Też mi coś obiecaj.
Blondyn odsunął się nieco i uniósł podbródek, wbijając wzrok w starszego. Skinął głową, uśmiechając się.
- Nie spławiaj mnie, dobrze? Nawet, jeśli Jimin i Yoongi są Ci bliżsi, to i mi poświęć czasami jakieś popołudnie. Możemy wyjść do kina, skoczyć do mnie w coś pograć, czy pojechać na kolejną wycieczkę. - mruknął, wplatając palce w jasne włosy chłopaczka. Może i wykorzystywał sytuację, jednak kto mu zabroni?
- Nie olewam Cię, po prostu nie sądziłem, że chcesz pogłębiać naszą znajomość. - odpowiedział, uśmiechając się uroczo. Przysunął się nieco bliżej twarzy bruneta, po czym dodał: - Obiecuję, że będziemy widywać się tak często, jak tylko pozwoli nam na to czas. - położył dłonie na jego policzkach, po czym zbliżył usta do jego buzi. - Brzydal. - szepnął i ugryzł go w nos, od razu wyskakując z łóżka, wyraźnie z siebie dumny.
Hope chwilowo się zawiesił, gdyż serce waliło mu jak oszalałe. Po chwili jednak wszystko do niego doszło.
- Już ja Ci dam brzydala, ty gryzaku jeden! - krzyknął i ruszył w jego stronę.



***



Hope siedział na schodach przed szkołą, przeglądając z niezadowoleniem notatki. Zaraz miał test, nic zaś nie ruszył, bo nie miał czasu. Dopiero wieczorem wrócili do miasta, bo każdy z nich co chwila wynajdował nowe powody, by przedłużyć pobyt. Nie żałował, bo bawił się świetnie, jednak musiał jakoś to zaliczyć. Nie był Jiminem, by wszystko olewać.
O wilku mowa.
- Hoseok draniu! - młodszy przysiadł obok, szturchając go mocno. - Zdajesz relację, już.
Westchnął i zamknął zeszyt, po czym oparł się o murek, unosząc brew ku górze.
- O co ci chodzi?
- Nie zgrywaj idioty. Co robiłeś z Tae?
- Uh... - mruknął niezadowolony. Oczywistym było, że Park się dowie, w końcu z Tae byli przyjaciółmi, jednak nie bardzo miał ochotę go wtajemniczać. - Spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy... Takie tam
- Nie pytam o to głupku. Chodzi mi o to, czy COŚ z nim robiłeś. - zaakcentował bardzo wyraźnie te jedno słowo, patrząc wyczekująco na Junga, który zacisnął wargi nieco podenerwowany.
- Co miałem z nim robić? Nie jestem takim zboczeńcem jak Ty.
- Nie wierzę, że nic nie zrobiłeś. Byliście tam sami.
- Czy coś sugerujesz? - skrzywił się, wsuwając materiały do torby, którą zaczął powoli zamykać.
- Jasne. Zapytam wprost: pozbawiłeś mojego malucha dziewictwa?
Hoseok poczuł, że jego policzki robią się gorące. Co ten idiota w ogóle gadał? Przecież nawet się nie afiszował z tym, że blondyn mu się podoba!
- Pojebało cię Jimin.
- Szkoda, bo teraz już pewnie nie będziesz miał okazji. Masz konkurencję. - odparł ze złośliwym uśmiechem Park, po czym wstał. Hoseok wytrzeszczył oczy, zrywając się.
- Jaką konkurencję?
Jimin przegryzł kusząco wargę, stając w drzwiach.
- Myślisz, że Yoongi da Ci wolną rękę? Nie sądzę.
I poszedł zadowolony.
Brunet zacisnął pięści, oddychając nieco ciężej. Z ust Jimina te słowa brzmiały o wiele bardziej przerażająco, niż w jego myślach.



***


- Ugryzłeś go w nos? - wytrzeszczył oczy Jimin, przerywając blondynowi swoją opowieść. Prawie udławił się wodą, słysząc te słowa.
- Tak. W sumie to dwa razy. - wyszczerzył się, upijając łyk ciepłej herbaty.
Park był zaskoczony. Sprawozdanie Tae było chaotyczne i dziwaczne, jednak sam sens został przez zrozumiany. Hope nie próżnował, coś tam działał, chociaż takie zwlekanie nie pasowało do niego. Zdarzało mu się przelecieć kogoś na imprezach, w klubach czy na wyjazdach, teraz zaś zadowalały go takie zabawy? Może Taehyung nie mówił mu wszystkiemu? Tylko by spali w jednym łóżku, sporadycznie się obejmując? Oj oj. Młody coś ukrywa.

- Dobra ludzie, wstajemy i się rozciągamy! - do sali wszedł Hoseok w luźnych spodniach i szerokiej koszulce. Rozejrzał się dookoła, zawieszając na kilka sekund wzrok na wyszczerzonym Taehyungu, po czym zadowolony włączył laptopa i podłączył go pod głośniki. Tancerze stanęli w rozsypce, po czym zaczęli wykonywać ćwiczenia. Blondyn ruszył w stronę bruneta, który coś tam grzebał w folderach.
- Cześć hyung. - powiedział cicho i objął go od tyłu, wtulając twarz w jego plecy. Brunet uśmiechnął się i pogładził go po dłoni.
- Co tam słodziaku?
- Nie wyspałem się, poza tym w nocy miałem koszmary. Gdzie byłeś, jak Cię nie było, gdy się bałem? - wypalił, okręcając się tak, że teraz zasłaniał starszemu laptopa i stał do niego przodem. Wbił intensywne spojrzenie w oczy Hoseoka, który aż chwilowo się zaciął, nie wiedząc co powiedzieć. Te słowa brzmiały tak cholernie dwuznacznie.
- Mogłeś napisać, byłbym chwilę później pod twoim domem z czekoladą i kołdrą.
- Mam kołdrę, więc wystarczyłaby sama czekolada.

Hope poczochrał jego włosy, po czym niechętnie odsunął się i ruszył na środek sali, samemu się rozciągając. Jimin dostrzegł ich wyrazy twarzy, te dwa gnojki coś knuły i coś robiły. Jakaś gra wstępna czy coś... Chociaż przelizać się musieli!
Nie to jednak było najistotniejsze. Rozejrzał się dookoła, szukając wzrokiem Ciastka, jednak nigdzie go nie zauważył. Dziwne, jeszcze nigdy nie opuścił ćwiczeń, zawsze był też punktualnie.
- Ej, Hoseok, nie ma Kookiego?
- Nie. W tym tygodniu nie da rady, ma ważne sprawdziany i musi się uczyć.
Jak chuj...



***



Jungkook siedział w pokoju, przeglądając książkę od biologii. Nie miał ochoty na naukę, najchętniej schowałby twarz w poduszce i przespał cały dzień, a najlepiej życie. Nie spodziewał się, że ta impreza tyle zmieni w jego życiu. Wprawdzie z nieprzyjemnej sytuacji z Namjoonem i Jess ochłonął, to z resztą nie było tak łatwo.
Chciał tańczyć, potrzebował tego, by funkcjonować. Spędzanie czasu z zespołem dawało mu siłę i energię, dzięki nim czuł, że żyje i ma jakiś cel. Przez ostatni tydzień był niczym zombie, nawet nie mógł skupić się na lekcjach, bywał roztrzęsiony i czasami się wyłączał. Stał się smutny, po prostu. Brakowało mu poprawiania przez Jimina, głupiego uśmiechy Hoseoka, czy nawet Taehyunga, który wygłupiał się w czasie przerw i atakował wszystkich po kolei.
Wszystko mu nagle spadło na barki. Czuł się jakoś zdradzony przez kuzynkę, pozbawiono go największej radości, dodatkowo zaś gdy tylko widział Tae, to miał przed oczami zszokowanego Yoongiego wybiegającego z sali. Spieprzył na całej linii, tego już nie można było nazwać porażką, to była istna katastrofa, z którą niestety nic począć nie mógł. Przegrał na każdej płaszczyźnie, matka nie dała mu dojść do słowa, nawet z nim nie rozmawiała.
Cóż jednak się stało?
W nocy grzecznie udało mu się trafić do pokoju. Ledwo zrzucił z siebie ubrania i wskoczył do łóżka, nie siląc się nawet na kąpanie. To był błąd. Nad ranem matka weszła do pokoju i zrobiła mu awanturę, bo śmierdział alkoholem i był skacowany. Nie miał wtedy siły, by cokolwiek wytłumaczyć, potem zaś ona już nie chciała słuchać. Była obrażona i pierwszy raz w życiu dała mu szlaban na internet, wychodne, oraz oczywiście na lekcje tańca. Ten tydzień był więc dla niego katorgą, miał tylko podręczniki, nawet słodyczy nie pozwoliła mu jeść, a kupić nie miał ich za co, bo zabrała mu kartę. Czy to nie podchodziło pod maltretowanie? Najgorsze, że prawdopodobnie całkowicie będzie musiał opuścić zespół, matka już o tym wspomniała.
Był piątek, on zaś z bezsilności miał ochotę płakać. Nie było mu w sumie daleko do całkowitego rozklejenia się, przecież i tak nikt by go tu nie zobaczył, prawda?
Nagle usłyszał dźwięk telefonu. Sięgnął po niego i zaskoczony odebrał.
- Jimin?
- Siema Ciastek! Idziesz dzisiaj ze mną na jakiś obiad? Ja stawiam.
Jungkook westchnął cicho i zaczął skubać palcami swój koc.
- Nie dam rady. Mam szlaban.
- Że co? - głos Parka był nieco uniesiony, wręcz piskliwy. Jeon wręcz się skulił, opierając brodę na kolanach zgiętych nóg.
- Zabroniła mi chodzić na zajęcia.
- Jak to Ci zabroniła?
- Rano przyszła do pokoju i wyczuła alkohol. Nie pozwoliła sobie niczego wytłumaczyć, od razu dała mi szlaban i potem stwierdziła, że za karę mam porzucić zajęcia, inaczej powie wszystko ojcu. - westchnął młodszy. Nie było sensu tego ukrywać, w końcu dotyczyło to nie tylko jego osoby, tylko całej grupy. Pewnie niedługo będzie musiał stanąć z nimi twarzą w twarz i oznajmić, że chamsko ich opuszczą w połowie prób.
- Pogadaj z nią, może będzie można trochę negocjować?
- Nie ma szans, ojciec zaś dowiedzieć się nie może, bo to będzie mój koniec. Chce mieć idealne dzieci, jeśli się wyłamię, to jest zdolny nie dać mi pieniędzy na studia, czy też odciąć od świata. Nie znasz mojej rodziny, oni są czasami nieco... surowi.
- To chore.
- Nic z tym nie da się zrobić. - wzruszył ramionami, nie wiedząc co mógłby powiedzieć. - Przepraszam.
- Ale... To ja przepraszam. Przeze mnie tyle piłeś... - jęknął starszy. Kookie wyczuł, że był na siebie zły, jednak przecież nie miał powodów. Był dorosły, sam za siebie odpowiadał. Zresztą Jimin chciał dobrze, cały czas go wspierał i pocieszał. Nawet odprowadził go do domu, chociaż mógłby go zostawić.
- To moja wina, nie zrobiłeś nic złego hyung. Dziękuję Ci wręcz, że byłeś dla mnie tak wyrozumiały, w sobotę zachowywałem się jak idiota i tylko narobiłem Ci problemów. W każdym razie... - zaciął się na chwilę, gdyż usłyszał jakieś kroki na korytarzu. - Muszę kończyć, bo i telefon mi skonfiskują. Do poniedziałku!
I rozłączył się, opadając zmarnowany na łóżko. Chciał zjeść ten cholerny obiad z Parkiem. Bardzo.



***



Jimin czuł niesamowite wyrzuty sumienia. Nie wiedział co ze sobą zrobić, więc niechętnie zadzwonił do jedynej rozgarniętej osoby, którą znał i która mogła mu coś doradzić.
- Tak? - rozległ się niski głos w słuchawce.
- Cześć Namjoon, mam problem. - mruknął, krzywiąc się. Nienawidził z nim rozmawiać. Jasne, kumplowali się, jednak duma nie pozwalała mu się zwierzać temu człowiekowi. Teraz jednak musiał ją porzucić, gdyż zjebał i musiał wszystko naprawić.
- Co się stało? Jestem w szoku. - usłyszał, po chwili też gdzieś z tyłu rozległ się kobiecy głos, który pytał kto dzwoni. - Jimin, ten od kosmity.
Brew Parka kilkakrotnie zadrgała. Dlaczego ten facet tak brzydko mówił na jego maleństwo? Później się z nim policzy, teraz musiał załatwić tę sprawę, chociaż było to kłopotliwe, bo w końcu pewnie i sytuacja na balkonie źle się odbiła na zdrowiu psychicznym Ciasteczka.
- Kookie dostał szlaban, bo się upił na imprezie i jago matka zabroniła mu tańczyć. Masz jakiś pomysł, co z tym fantem mógłbym zrobić? Troszkę poszaleliśmy, nie spodziewałem się jednak takiej reakcji.
- Co? Ale że całkowicie zabroniła mu być w zespole?
- No niby to na tydzień szlaban, ale Ciastek wspominał, że raczej nie pozwoli mu znowu tańczyć.
- Uh, jego matka jest trochę sztywna, będzie ciężko.
- O co chodzi? - głos kobiety, zapewne tej blondynki nagle stał się wyraźniejszy. Widocznie przysiadła obok Namjoona.
- Twoja ciocia nie pozwala tańczyć Jungkookowi, pewnie się załamał chłopak... - powiedział starszy, wtedy też Jimin usłyszał dziwny dźwięk i po chwili to Jess była już przy telefonie.
- Hej, jestem Jessica, kuzynka młodego. Naprawdę zamknęła go w domu i odcina od zabawy? To przez imprezę, tak?
Jimin przytaknął, nie wiedząc co mógłby zrobić. Nie znał tej kobiety, jednak skoro była to rodzina z Ciastkiem, to chyba można jej zaufać.
- Kurczę, z ciotką będzie ciężko... Póki co nic nie rób, musi ochłonąć, a zazwyczaj długo czasu jej to zajmuje, ma trochę zwolnione myślenie. Jeśli do następnego piątku nic się nie zmieni, to wtedy działaj, okej?
- Uh, niech będzie.
- Trzymaj się tak w ogóle. Fajnie, że Kookiś ma takich wspaniałych przyjaciół! - był przekonany, że się uśmiechnęła, potem zaś rozłączyła się bez pożegnania.
No i tyle się dowiedział. Nadal był w punkcie wyjścia, chyba sam będzie musiał zająć się tą sprawą.









Zapraszam do komentowania ;)

wtorek, 26 maja 2015

20. I need U boy

Ankieta misiaczki!






Nie ruszał się. Nie miał odwagi.
Wtulał twarz w tors Jina, siląc się na spokojny oddech, co niestety nie wychodziło mu zbyt dobrze. Serce waliło mu jak oszalałe, tyłek go bolał, zaś w głowie miał mętlik. Nie wiedział, co ma o tej całej sytuacji myśleć.
Spał ze swoim współlokatorem. Mniejsza, pieprzył się z nim, jak gdyby nigdy nic! Najgorsze było to, że wszystko pamiętał, nie czuł zaś większych wyrzutów. Jasne, było mu głupio, bo schlał się w trzy dupy, przez co jego własne poślady zostały spenetrowane, jednak... Nie było mu źle. Poza małym odczuciem dyskomfortu czuł się dobrze, to była udana noc. Nigdy by nie powiedział, że ten niepozorny, słodki szatyn był tak dobry w te klocki. Urządził mu jedną z lepszych nocy w życiu.
Usłyszał cicho stęknięcie. Zacisnął nieco wargi zestresowany, gdy poczuł, jak starszy przyciąga go bliżej do siebie i gładzi jego plecy.
- Yoongi?
Czemu Jin zawsze wyczuwał, że udaje tylko, że śpi?
- Hm? - wymruczał, powoli otwierając oczy. Twarz chłopaka była bardzo blisko jego, co tylko sprawiło, że na jasnych policzkach pojawiły się rumieńce. Seokjin zamruczał cicho i musnął jego wargi delikatnie, on zaś... Nie miał w sobie tyle siły, by się odsunąć.
- Przepraszam, jeśli ta sytuacja Cię przeraża. Jeśli tylko chcesz, to mogę udawać, że nic się nie stało.
- Daj spokój hyung. Nie mamy piętnastu lat, by bawić się w takie gierki. Jesteśmy dorośli, a dojrzali ludzie biorą odpowiedzialność za własne działania. - westchnął, starając się zapanować nad drżącym głosem. Nie miał zamiaru bawić się w gierki, zgrywać się jak idiota. Mógłby przecież zagrać i oznajmić, że nic nie pamięta, jednak po co?
Zauważył, że usta Jina wykrzywiły się w uroczym uśmiechu. Nie wiedział, co to może oznaczać, chociaż może po prostu nie chciał?
- To dobrze. Jednak...
- Jednak co dalej? Nie myślmy o tym, nie chcę.



***



- Hyuuung! Hyuuung! Hoseok nooo! - jęknął Tae, patrząc z niecierpliwością na bruneta, który niespiesznie człapał za nim, w ręku trzymając małą torbę. Zmierzali właśnie na basen, którym blondyn nieco zbyt mocno się podjarał, bowiem ciągle skakał i go poganiał. Czy ten dzieciak nie wiedział, że był w kiepskim stanie? Że musiał sobie rano zwalić, bo jęczał zbyt zmysłowo? Bo jego skóra była pachnąca i słodka? Bo jego cholerne, długie palce wbijały się w jego skórę? To mały terrorysta z twarzą anioła, koszmar jakiś!
- Idę maluchu, spokojnie. - westchnął i otworzył kartą drzwi, puszczając młodszego przodem. Ten wbiegł do środka i od razu stanął przy szafce, którą Hoseok otworzył. Nie marnując czasu, kosmita zrzucił z siebie koszulkę, co sprawiło, że Hope na chwilę zastygł, przyglądając się jego delikatnie zarysowanym mięśniom. Nie była to klata Jimina, raczej delikatna i chłopięca, jednak no. Jego policzki płonęły teraz jak Londyn w '66.
- ... - chwila rozkminy.
Na bogów. Zdjął spodnie, przecież on zaraz się wykrwawi!
- Ty hyung się nie rozbierasz?
Jeszcze te dwuznaczne teksty!
- Uh, tak. - odparł zakłopotany, po czym odłożył torbę i zaczął rozpinać swoje spodnie. To nie był chyba dobry pomysł. Mogli pojechać w góry. Ubrali by się w kurtki i młodszy nie miałby jak go kusić.
Zerkał co chwila na jego pośladki w nieco zbyt obcisłych kąpielówkach. Czyżby anioły stworzyły tego głuptasa, by ratował świat swoim wdziękiem, czy to może diabły go zesłały, by kusił biednego tancerza? Wyglądał... Ładnie. Pociągająco. Seksownie.
- Hyung? - poczuł szturchnięcie. Cholera, zawiesił się.
- Tak, Tae? - mruknął, zrzucając z siebie koszulkę. Jego policzki delikatnie się zarumieniły ze wstydu, więc odwrócił się do niego tyłem, pod pretekstem chowania ubrań w szafce. Dzieciak jak zwykle pewnie nie połączył wątków (tym razem za to dziękował!), bowiem szybko wrzucił wszystko i zatrzasnął drzwiczki, na co Hope nawet nie zdążył zareagować.
- Chodźmy! Chcę się pomoczyć w końcu!
Pomoczyć. Zmoczyć. Zamoczyć.
Cały świat stał się jednym, wielkim podtekstem seksualnym.
Ruszył w stronę pryszniców i z ulgą wszedł pod zimną wodę, która chociaż chwilowo ostudziła jego rozpalone zmysły. Po jakieś minucie zerknął na Taehyunga i zadowolony skinął głową w kierunku wyjścia.
Basen był typowy dla tego typu miejsc. Fantazyjny kształt, krystaliczna woda, dookoła wiele roślin i eleganckich leżaków. Nie było tu zbyt wielu ludzi, większość o tej porze spacerowała czy korzystała z pięknej pogody, co z jednej strony go ucieszyło, z drugiej zaś zaniepokoiło. Im zbyt intymny klimat, tym większe niebezpieczeństwo.
Nie ogarnął za bardzo, kiedy blondyn zaczął wchodzić do wody. Chwilę temu stał jeszcze obok, teraz zaś człapał sobie w najlepsze przy płytszej części. Coby po raz kolejny nie wyjść na powolnego i zamulonego, ruszył w jego stronę i zszedł po kamiennych schodkach.
- I jak Ci się podoba, Tae?
- Jest świetnie! - wyszczerzył się, po czym wskoczył cały, ochlapując przy okazji bruneta, który niczym niania uczynił to samo, tylko bez zbędnego szaleństwa. Uśmiechnął się tylko pod nosem, zerkając na zadowolonego kolegę.


Pomimo początkowych oporów, po czasie się rozkręcił. Tae szalał jak to on. Ganiał, skakał, chlapał i wygłupiał się jak dziecko, jednak wszystko wydawało się bardziej urocze, aniżeli głupkowate, przynajmniej tak jawiło się to w biednej głowie Hoseoka. Oczywiście nie obyło się bez stresujących sytuacji, w końcu byli prawie nadzy, zaś dziecię nie raczyło się powstrzymywać przed ciągnięciem go za rękę, przytulaniem czy ocieraniem. Jung wiedział, iż nie było to zamierzone, jednak skutek pozostawał taki sam: zwyczajnie się nakręcał.


Wieczorem wybrali się na spacer. Było już ciemno, czarne niebo oświetlały malutkie gwiazdy, których nie zakrywała ani jedna chmura. Pogoda wręcz idealna, atmosfera też niczego sobie.
- Mogę Cię o coś zapytać hyung?
Przysiedli właśnie na ławce w parku, nieco oddalonej od głównej ścieżki. Drzewa zasłaniały ulicę i głośną zgraję spacerujących ludzi, z przodu zaś rozciągał się przyjemny widok na sadzawkę. Hope spojrzał nieco pytająco na kolegę.
- O co chodzi?
- Lubisz mnie?
Serce Hoseoka na chwilę stanęło, zaś ręce mimowolnie zacisnęły się na brzegu ławki. Nie spodziewał się takiego pytania, nie do końca też je rozumiał.
- Istnieje wiele typów sympatii, Taehyung. - odparł, starając się nieco rozluźnić. Blondyn nie pomagał, gdyż podkulił nogi i zaczął wpatrywać się w niego, natychmiastowo pozbawiając całej odwagi.
- Wiem o tym. - przytaknął, przegryzając dolną wargę nieco leniwie. - Powiedz mi więc, czy którymś z nich obdarzasz i moją osobę.
- Gdybym Cię nie lubił, to byśmy tutaj nie siedzieli razem, nie sądzisz?
- Dlaczego odpowiadasz w taki sposób, hyung? Czemu nie powiesz wprost, tylko i mi zadajesz pytania? Odpowiedź w gruncie rzeczy może być bardzo krótka i bezpośrednia. - uśmiechnął się delikatnie, na co Hoseok westchnął. Cóż miał powiedzieć? O jaki rodzaj 'lubienia' pyta ten chłopak? Chociaż... Przecież i tak odpowiedź zawsze byłaby taka sama, prawda?
- Lubię Cię, Tae.
- I będziesz mnie lubił już zawsze? - przysunął się nieco do niego, wpatrując się uważnie w jego oczy.
- B-będę... - wyjąkał. Buchnęło na niego gorąco, chociaż w zasadzie noce były dość chłodne. Dlaczego zadaje on takie dziwne pytania?
- Nawet, jeśli zrobię coś, co będzie głupie i nieodpowiedzialne? Gdy będę popełniał błędy i zbaczał na złą ścieżkę?
- Co to za dziwaczna rozmowa? - szepnął, aż się skulając pod presją spojrzenia tych ciemnych oczu.
- Co to za wymijająca odpowiedź? - wyszczerzył się, po chwili jednak jakby spoważniał.
- Ech... Tak Tae. Będę Cię lubił zawsze i cokolwiek byś nie zrobił. I nie pozwolę Ci, byś popełnił coś złego, obronię Cię przed nieodpowiednimi decyzjami. - mruknął, wsuwając dłoń w swoje włosy, które nieco podenerwowany roztrzepał.
- Obiecujesz?
- Przysięgam.
- Dziękuję. - młodszy przysunął się i po prostu objął go w pasie. Zaskoczony brunet zawiesił się na chwilę, jednak złapał go mocno i przycisnął do siebie.
- Czemu o to pytasz? - wtulił twarz w jego włosy, oddychając nieco ciężko.
- Bo też Cię lubię hyung.
Miłe ciepło rozlało się w sercu Hoseoka. Nawet jeśli nie była to zapowiedź czegoś większego, to mu to wystarczyło.



***



Jungkook stanął przed drzwiami, poprawiając i tak idealnie ułożone włosy. Przybrał nieco pewniejszy wyraz twarzy, po czym zadzwonił. Chwilę później otworzyła mu dziewczyna, którą kojarzył ze swojej pierwszej imprezy. Tak. To bez wątpienia ta świetna tancerka.
- O! Ciastko! Wchodź! - objęła go mocno bez żadnych oporów, na co zareagował małym rumieńcem. Czuł, jej całkiem spore piersi na swoim torsie, nie ma się co dziwić. Gdy się odsunęła również rzucił "Hej" i wszedł do środka, od razu szukając wzrokiem pewnej blond głowy. Dostrzegł coś po chwili, jednak była to tylko Jess, która gdy tylko do zauważyła, popędziła w jego stronę.
- Jungkook? Od kiedy Ty imprezujesz? W dodatku z Namjoonem?
- Hm. Poznaliśmy się na twoich urodzinach i tak jakoś wyszło...- odparł, odrobinę zażenowany.
- Kookie! Ty mówisz jak człowiek. Powinieneś powiedzieć coś w stylu "Spotkaliśmy się na twych urodzinach, on zaś okazał się być elokwentnym rozmówcą, postanowiłem więc poświęcić mu odrobinę uwagi".- parodiowała, odruchowo przybierając zabawną, nieco sztywną pozę. Brunet westchnął, ale po chwili na jego ustach pojawił się uśmiech. Jess na ten widok wybuchnęła śmiechem. Cóż, skoro ona widzi zmianę, to chyba naprawdę było lepiej, bo należała do osób, które żyją chwilą i nie zastanawiają się nad takimi głupotami.
- Śmiem twierdzić, nieco nieskromnie, iż czasy te minęły, moja droga kuzynko. - odpowiedział, siląc się na poważny ton. Kobieta tylko poklepała go po ramieniu, w tym samym momencie pojawił się obok nich Monster.
- Cześć młody. Cieszę się, że jednak wpadłeś. - uśmiechnął się szeroko, obejmując go ramieniem. Jungkook poczuł, jak robi mu się nieco gorąco, jednak starał się zachować obojętny wyraz twarzy.
- Witaj. W sumie musiałem uciec się do podstępu. Wykorzystałem Jess i jakoś się udało. - wyszczerzył się, wskazując na zdziwioną dziewczynę.
- Mnie? Jak niby?
- Matka Cię uwielbia, więc wspomniałem o twojej obecności.
- O Ty! - szturchnęła go w żebra.- Skąd w ogóle wiedziałeś?
- Przyznaję się, to ja. Nie chciałem, by spędzał sobotni wieczór na romansach z matematyką, zaś wszyscy znajomi mieli inne plany. Stwierdziłem, że chętniej wpadnie wiedząc, że Ciebie tu zastanie.
- Ojej, Jungie! - objęła go mocno, wtulając jego twarz w swój dekolt. - Jesteś słodki!
- Jess, błagam... - jęknął, odsuwając się od rozanielonej dziewczyny. Cała trójka spojrzała na siebie i wybuchnęła śmiechem. Jungkook nie mógł się złościć czy gniewać. Było mu cholernie dobrze w ich towarzystwie. Nie przypuszczał nawet, że uda mu się tak na luzie porozmawiać z kuzynką. Namjoon ma jakieś magiczne zdolności zjednywania sobie ludzi. Albo blondynka się po prostu spiła.
- W ogóle gdzie jest mój dongsaeng? - spojrzała pytająco na Monstera.
- Hoseok? Pojechał na wycieczkę z Taehyungiem.
- Kim?
- Ten dziwny chłoptaś, opowiadałem Ci o nim. - wzruszył ramionami, upijając łyk piwa.
- Och! Kosmita? - uśmiechnęła się szeroko, unosząc dłoń ku górze, jakby co najmniej odkryła Amerykę. Po chwili jednak skrzywiła się nieco, nad czymś rozmyślając. - Ale... Tak sami? Jung taki niepozorny, a tu proszę... W końcu przyznał się do bycia tęczowym?
- Hoseok pojechał z Tae? A Jimin? - wytrzeszczył oczy zszokowany brunet. Nie było to normalne, zresztą co to w ogóle za głupoty?
- No tak. Zabrał go ze sobą, bo Suga coś tam nawalił. Co do Jimina... Nie wiem, nie ogarniam sytuacji.
- Ja też nic nie rozumiem, ale pytanie dnia: skąd znasz Hopiego? - mózg Jess pracował na zwiększonych obrotach, bo zaczęła gryźć swoje wargi. Zawsze tak robiła, gdy starała się rozwikłać jakąś zagadkę.
- Młody Ci nie mówił? Dołączył do sekcji tanecznej.
Dziewczyna zadławiła się drinkiem i zaczęła się krztusić. Namjoon nachylił się nad nią i zaczął ją klepać po plecach.
- Ty potrafisz tańczyć? - spojrzała na najmłodszego ze łzami w oczach.
- Bierze udział w konkursie. - zaśmiał się Namjoon, wycierając z jej policzka pojedynczą łzę.  Dziewczę wyprostowało się i wytarło wierzchem dłoni nos.
- Ten wieczór mnie zabije, idę się najeść. - jęknęła i odeszła w stronę stołów, poprawiając palcami swój makijaż, tak bestialsko zaatakowany przez łzy. Kookie uśmiechnął się do Monstera, ten zaś skinął głową w stronę baru. Podał mu drinka, po czym oparł się o poręcz kanapy.
- Jak tam życie?
- Daję radę. Trochę ciężko mi wszystko pogodzić, ale jakoś funkcjonuję. Niczego nie chcę sobie darować, to nieco problematyczne, ale czuję, ze żyję.
- Pewnie masz teraz masę nowych znajomych, co?
- Owszem, jednak żaden nie jest tak ciekawy jak Ty.
-Nieco go wcięło, Chyba nie panował dzisiaj nad swoim językiem.
Wybrał się tutaj tylko przez wzgląd na białowłosego, stęsknił się za nim, chociaż rozmawiali ze sobą raptem dwa dni temu. Przerażało go to, że chyba się uzależniał od jego osoby, jednak nic z tym zrobić nie miał zamiaru. Czuł się najlepiej w jego towarzystwie, kochał każdą rozmowę bez względu na to, czy były to poważne dyskusje, czy z pozoru bezsensowne pogadanki. Lubił jego uśmiech, gdy klepał go po głowie, czy gdy opowiadał o swoich pasjach. Namjoon był bytem niemalże doskonałym, jednak czy to powód by tak się otwierać i być aż nazbyt bezpośrednim? Co za wstyd...
- Przesadzasz, jednak cieszy mnie to. Ty też w moim odczuciu jesteś jedną z fajniejszych jednostek i...
- Ciaaaastek! - rozległ się donośny krzyk pewnego natręta. Jungkook odwrócił się niezadowolony i nie zauważył nawet, kiedy znalazł się w ramionach Jimina. - Tęskniłeś?
- Nie bardzo. - mruknął, starając się oswobodzić z jego zbyt silnego uścisku. Park jednak dopiero po chwili go puścił, szczerząc się niemiłosiernie. Kook zerkną na blondyna, który... zniknął. Niech to szlag.
- Jesteś wredny, jednak wybaczę Ci, bo ładnie wyglądasz.
Na bogów! Dlaczego ten głupek był zawsze tak bezpośredni (i chamski, bo mu spłoszył rapera)? Ciągle prawił mu komplementy, obejmował. Czasami wyglądało to jak podryw, jednak chyba takie myśli do siebie nie dopuszczał.
- Gdzie zgubiłeś Tae? - rzucił, starając się ukryć zażenowanie. Przysiadł na kanapie, hyung zaś usadowił swoje cztery litery obok.
- Pojechał z J-hope na weekend do jakiegoś hotelu, czy coś...- wzruszył ramionami, sięgając po leżący niedaleko napój niewiadomego pochodzenia.
- Jesteś beznadziejny. Wiem, że ufasz Hoseokowi, jednak jak możesz pozwalać im na wspólny wyjazd, w dodatku do hotelu? Skąd wiesz, czy do czegoś tam nie dojdzie?
Jimin zaczął się nad czymś zastanawiać, po czym spojrzał na młodszego jak na debila.
- Myślisz, że Jung jest mordercą i będzie chciał zabić Taesia?
- Idiota! - Kook walnął go otwartą dłonią w głowę. Jak można być takim nierozumnym kretynem i od razu nie zrozumieć o co tu chodziło?!
- Twój facet sobie teraz śpi gdzieś z innym kolesiem, Ty zaś sobie żartujesz?
Park otworzył usta zaskoczony, na chwilę się zawieszając. Brawo. Może coś do tego ptasiego móżdżka dotarło!
- Ale... Że co? Jaki mój facet?
- Trzymajcie mnie, bo mu przywalę. - brew Jeona drgała niebezpiecznie, cały się w środku niemal gotował. Albo ten kretyn robił sobie z niego jaja, albo naprawdę był upośledzony. - Twój chłopak, którego imię brzmi Kim Taehyung, właśnie jest bóg wie gdzie z Hoseokiem, który, bądźmy szczerzy, jest całkiem przystojnym facetem, w dodatku chyba gejem. W hotelu może natrafią na jedno łóżko, może też popiją i kto wie co się zdarzy!
Jimin wyglądał jak idiota. Mrugał powiekami, chyba intensywnie analizując jego słowa, Kook zaś wychodził z siebie i ledwo panował nad emocjami. Imbecyl no.
- Przecież ja jestem sexy, free and single. - rzucił Park, patrząc już nieco niepewnie na młodszego. - Taehyung to mój najlepszy przyjaciel, ale nie jesteśmy razem. Owszem, jest śliczny, zdolny, inteligentny, zabawny i w ogóle idealny, jednak nadal pozostajemy w relacjach koleżeńskich. Co Ci się ubzdurało, Ciastek?
Jungkook zastygł, wbijając wzrok w chłopaka. Że co proszę? Jak to nie są razem, przecież widział to, co widział! Ich zachowanie mówi same przez siebie!
- Czemu się tak miziacie, śpicie razem i w ogóle?
- Bo lubię się miziać i z nim spać, jednak to tylko nocowanie w jednym łóżku. Nie pieprzymy się, jeśli o to Ci chodzi. Nawet się nie całowaliśmy, oczywiście poza jakimiś tam buziakami dla zabawy. Jesteśmy przyjaciółmi i nie szczędzę mu czułości, jednak to zrozumiałe przez wzgląd na to, że to taki misiek do przytulania i kochania. W braterski sposób rzecz jasna.
Czy właśnie w tym momencie Jeon miał ochotę zapaść się ze wstydu pod ziemię? Jego policzki były czerwone, zaś w środku czuł się jak totalny idiota. Przecież idealnie połączył wątki, wszystko pasowało! I przecież...
- O cholera... - jęknął, chowając twarz w dłoniach. Park przysunął się do niego.
- Co jest?
- Namieszałem!
- No nie wątpię. Głupiś.
- Nie o to chodzi. - jęknął, unosząc głowę. Spojrzał z lekkim przerażeniem na chłopaka, łapiąc go mocno za nadgarstki. - Namieszałem naprawdę! Powiedziałem Yoongiemu, że jesteście razem. Namjoonowi też, ale to mniej istotne. Suga wyszedł wtedy z próby bez pożegnania, bo mu to wygadałem... Teraz...
Jimin wytrzeszczył oczy, po czym zmarnowany opadł na kanapę, wbijając wzrok w sufit.
- Ty wiesz młody, że ten gostek w włosach jak barbie chyba się kocha w Tae? Przyjaźnią się od lat i czuję chemię w powietrzu. - skinął głową, jakby na potwierdzenie własnych słów.- Dlatego pewnie odwołał sobotnie wyjście z moim maluchem.
- Hyung! Ja nie chciałem. - jęknął Jungkook czując, jak wszystkie jego organy zamieniają się miejscami. Nigdy. Nigdy nie czuł się tak podle, jak właśnie w tej chwili. Zawsze był idealny, wiedział wszystko i się nie mylił, teraz jednak prawdopodobnie spieprzył komuś związek. I to ten prawdziwy. - Co mam zrobić?!
- Teraz już nic. Nie wiemy do czego dojdzie na ich wycieczce, nie sposób tego przewidzieć. Mogę powiedzieć tylko tyle, że prawdopodobnie dzięki twoim działaniom czyjeś serca będą szaleć. Pozytywnie, bądź negatywnie, to już pokaże czas.
Młodszy skulił się, gorączkowo nad tym rozmyślając. Powinien wszystko wyjaśnić i to naprawić, jednak czy to będzie dobre? Już i tak wszystko było nad wyraz skomplikowane, teraz tylko by dolał oliwy do ognia.
- Przepraszam. Naprawdę mi przykro i czuję się podle. - westchnął, kuląc się jeszcze bardziej. Spuścił wzrok, zaciskając dłonie na swoich kolanach. Po chwili poczuł czyjeś ramiona dookoła siebie. Jimin wtulił go w swój tors, gładząc po głowie z czułością.
- Nie ma sprawy, mnie to nie zaboli personalnie. Postaram się, byś nie ucierpiał przez to, jakoś to załatwię, Ciastek.
Kook starał się uśmiechnąć, jednak nie mógł. Najchętniej uciekłby do domu i wypłakał się w poduszkę. Jak dobrze, że Jimin był wyrozumiały. Spodziewał się krzyków i wyzwisk, chyba się co do jego osoby pomylił.

Resztę wieczoru spędzili na piciu. Jimin wlewał w biednego dzieciaka kolejne drinki, by zapomniał o swoim małym upokorzeniu. Wprawdzie sytuacja wydawała się nieciekawa, jednak trochę mu ulżyło. Może to przez to Kookie trzymał go na dystans? Nie chciał się wtrącać, więc teraz pewnie pozwoli mu się do niego zbliżyć? On sam przecież nie miał zamiaru zrezygnować ze starań, w końcu Jeon Jungkook był numerem jeden na jego liście ofiar, nie miał zamiaru spasować.
Po drugiej zaczęli szukać gospodarza. Park postanowił przejść się z młodym, by chociaż odrobinę się ogarnął przed powrotem do domu. Rozglądali się w tłumie, w końcu Jimin pociągnął Kooka w stronę balkonu, gdzie mignęła mu białowłosa postać. Zadowolony otworzył drzwi i zastygł, uśmiechając się pod nosem.
Namjoon obejmował w pasie jakąś blondynkę i namiętnie ją całował, ona zaś dłonie wplecione miała w jego włosy. Wyglądali doprawdy uroczo tym bardziej, że Jimin nieczęsto miał okazję oglądać starszego w takich sytuacjach. Nie afiszował się ze swoimi romansami, nie to co on.
Zerknął na Kookiego, po czym zastygł. Uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Ciastek?
Ten jednak chyba się zawiesił. Park dostrzegł zaciskane dłonie, po czym chwilę później Jeon ruszył w stronę wyjścia, nieco się chwiejąc.
- Ej, czekaj! - pobiegł za nim, pozostawiając niczego nieświadomą blond parę razem. Kookie pędził jak szalony. Kilka sekund później byli już na dworze, gdzie młodszy oparł się o ścianę i bezwładnie opadł, chowając twarz w dłoniach. Park zmarszczył brwi, kucając obok.
- Hyung... Czemu wszystko się wali?
- Nie rozumiem. Znasz tę dziewczynę?
- To moja kuzynka... Co ona robiła z Namjoonem?! - jęknął.
Jimin przegryzł wargę, po czym objął dzieciaka, który miał łzy w oczach. W tej chwili coś do niego dotarło.



Zapraszam do komentowania ;)



niedziela, 24 maja 2015

18. I need U boy

Ankieta Maluchy! Przez jeden dzień V-hope prześcignęło JiKooka! Zastało 8 dni, jeszcze wszystko może się zmienić, tak więc do roboty - w końcu to ma być prezent dla Was ;)





Wyspa na której się znajdowali była typową atrakcją turystyczną. Wszędzie ludzie, którzy postanowili odpocząć od uroków wielkich miast. Pomimo tego, że było to bardzo blisko Seulu, to klimat był przyjemniejszy.
Hoseok spacerował właśnie z rozanielonym Tae, który co chwila robił zdjęcia wszystkiemu, co tylko zaważył. Od zwierzaków, przez drzewa, zaś na budynkach skończywszy. Brunetowi aż cieszyła się mordka, gdy widział go w takim stanie. Sam przywykł do wyjazdów za granicę, na inne kontynenty, więc coś takiego nie robiło na nim wrażenia, chociaż musiał przyznać, że w towarzystwie tego malucha cały krajobraz prezentował się o niebo lepiej.
- Zróbmy sobie zdjęcie! - wyszczerzył się Taehyung i podszedł do niego, stając obok. Przysunął twarz do jego i wyciągnął rękę z telefonem, by pstryknąć zdjęcie. Hope uśmiechnął się i wyciągnął swój, po czym uczynił to samo.
- Ustawię sobie na tapetę, co Ty na to? - uśmiechnął się i zaczął coś klikać na ekranie. Blondyn przegryzł wargę i zerknął na to, co straszy wyprawia.
- To kochane! Ja też chcę! - sięgnął po swój. Hoseok aż miał ochotę podskoczyć. Przeszedł trzeci poziom, brawa dla niego! Wspólny nocleg, wyjazd we dwoje, teraz zaś ma ich zdjęcie na ekranie telefonu.
- No to mamy fajną pamiątkę. - poczochrał jego włosy i ruszył dalej. Byli właśnie w parku, dzisiaj wyjątkowo niezbyt przepełnionym, co go nieco ucieszyło. Chciał odpocząć od gwaru, głupich twarzy. Najchętniej wygoniłby stąd wszystkich, jednak niestety było to niemożliwe.
Zerknął do tyłu na szalejącego Tae, kiwając głową z niedowierzaniem. On chyba nigdy się nie męczył, co za uroczy ludek. - Może jesteś głodny?
- Och, tak! Zjadłbym coś dobrego. - blondyn jak na zawołanie pojawił się tuż obok. W sumie robiło się już ciemno, więc i tak lepiej było wrócić do mieszkania.
- Chodźmy więc. - skinął głową i ruszył w stronę pałacu. Dotarli tam po około pół godziny. W międzyczasie Tae zdążył wybłagać obcych ludzi, by porobili im zdjęcia, sam też fotografował się z nimi. Starsze panie były nim zachwycone, nie dziwił się temu zresztą.
Pociągnął go za rękaw, po czym udali się do wielkiej i przestronnej restauracji w wiktoriańskim tylu. Przysiedli w rogu sali, gdzie okna wychodziły na sadzawkę i sad. Iście romantyczny klimat. Niecałą minutę później zjawił się kelner, który porał im menu. Hoseok z niezadowoleniem stwierdził, że Tae się krzywił. Cóż, pewnie kwestia ceny.
- Chyba mi się odechciało jeść.
Brunet zmrużył powieki, po czym odłożył kartę i złapał blondyna za rękę.
- Ej. Nawet nie mów takich głupot. Przecież wiem, że chcesz. Nie przejmuj się... niczym. Ja stawiam.
- To nie jest sprawiedliwe. I tak trochę mi dziwnie, że jestem tutaj na Twój koszt, teraz jeszcze miałbyś mi kupować jedzenie niewarte takiej ceny. - nadął policzki, odchylając się nieco do tyłu. Jung czuł się nieco nieswojo. Nie przywykł do przebywania z osobami, które nie szastały pieniędzmi na prawo i lewo, więc to dla niego nowa sytuacja.
- Hm, to w takim razie jak to się stało, że uczęszczasz do najdroższej szkoły w Korei? - to było dla niego niezrozumiałe. Dzieciaki tutaj były dziane, po prostu. Nie było szans, by dostała się tam osoba, która nie miała wtyków, albo znanych rodziców.
- Mam stypendium. - odparł młodszy, bawiąc się rąbkiem swojej koszulki. Hoseok jeszcze bardziej się zdziwił.
- To nasze liceum przyznaje stypendium?
- Nie wszystkim. Musiałem uzyskać odpowiednią średnią, przejść przez testy. Poza tym byłem laureatem kilku olimpiad naukowych, to chyba przekonało dyrektorkę.
- Jakich olimpiad?
- Z chemii i historii, mistrzostwa krajowe w Seulu. Niestety z matematyki miałem tylko piąte miejsce...
Hoseok zamrugał kilkakrotnie, patrząc na niego zszokowany. Wiedział, że jest mądry, ale żeby aż tak?
- A średnia?
- Prawie równą szóstkę, ale z angielskiego miałem małe problemy, więc mi zaniżyło.
- O cholera... - założył ręce na piersi, uważnie mu się przyglądając. Dyrektorka była nastawiona na prestiż, więc zapewne widząc geniusza jakoś go przepchnęła. Pewnie zawyża średnią rocznika, poza tym kto by nie chciał mieć najmądrzejszego licealisty w kraju?
Biedak, pewnie czuł się nieswojo z tymi wszystkimi snobami. Szpan, lans i tak dalej. W sumie on też wcale nie był lepszy, chyba zbyt poszalał.
- Gdyby nie Yoongi, to pewnie bym się nie dostał.
- Suga? - skrzywił się nieco i aż wyprostował. - Co on ma do tego?
- Gdy jeszcze mieszkałem w moim rodzinnym mieście, on zaś już uczęszczał tutaj, to po prostu uczył się ze mną. Przerabiałem z nim materiał, który w tej szkole przeznaczony był dla roczników o dwa lata wyżej, niż ja jestem. On musiał się przygotowywać, więc po prostu rozmawialiśmy o jego zadaniach przez internet. Mam dobrą pamięć, więc wszystko zapamiętałem, potem zaś po prostu sam doczytywałem. - wzruszył ramionami. Wyglądał teraz na nieco zagubionego, co nieczęsto się zdarzało. Hoseok czuł się dziwnie, gdyś po pierwsze dowiedział się o nim ciekawych rzeczy, po drugie co nieco wie już o jego relacjach z Sugą. Nie był to jednak czas na takie rozmyślania, mieli się dobrze bawić.
- Rozumiem. W każdym razie musisz zrozumieć, że skoro ja Cię tu zaciągnąłem, to automatycznie za Ciebie odpowiadam. Za Twoje zdrowie też. Jak nie zjesz, to się rozchorujesz, nie mogę na to pozwolić. Dla mnie naprawdę pieniądze nie grają większej roli, więc się tym nie przejmuj.
- To nie jest takie proste. Już i tak Jimin ciągle coś kupuje, teraz jeszcze Ty. Czuję się... Jak jakiś wykorzystywacz.
- Głupiś. - Hope pacnął go dłonią w głowę, uśmiechając się szeroko. - Po prostu będziesz mi wisiał jedno życzenie, dobrze? Coś za coś. Nie będziesz mógł wtedy odmówić.
Taehyung zmrużył powieki, po czym westchnął i uśmiechnął się delikatnie.
- Jesteś pewien?
- Tak. Zawsze mogę sobie zażyczyć, byś mi posprzątał w mieszkaniu, to będzie naprawdę wymagające zadanie!
- Okej! Mogę sprzątać. - wyszczerzył się i wyprostował.
- Od razu lepiej! To co? Jakieś mięsko?
- Oczywiście!

Po dłuższym czasie, podczas którego wcinali pyszne potrawy, pili drogie napoje i śmiali się z sucharów Hopa, w końcu udali się na górę. Tae zadowolony zabrał swoją piżamkę i poszedł się kąpać, w międzyczasie Hope wyciszył swój telefon i odłożył go na stolik. Zabrał swoje rzeczy i udał się do drugiej łazienki, gdzie wziął szybki prysznic, umył zęby i odświeżony wrócił do sypialni, gdzie pod kołdrą leżał już zadowolony Tae, który pisał coś na telefonie.
- Śpimy razem jak mniemam? - uśmiechnął się starszy i usiadł obok, zakrywając nogi kołdrą. Taehyung jakby się zamyślił, po czym wzruszył ramionami, odstawiając telefon.
- Spanie z kimś jest przyjemniejsze. Czuję się bezpieczniej. Chyba, że Jimin ma głupie sny, wtedy muszę go spychać, bo gada przez sen. Jednak jeśli Ci to przeszkadza, to mogę iść do drugiego pokoju, jak wolisz.
- Nie nie, spokojnie.
- Nie obślinię Cię tym razem, obiecuję!
Hoseok zaśmiał się i przyciągnął go ramieniem do siebie, po czym zaczął czochrać jego włosy.
- Możesz mnie ślinić ile chcesz, nie przeszkadza mi to. Rzekłbym nawet, że to całkiem urocze.
- Głupi hyung! - Tae pacnął go ręką w czoło, prostując się. Poprawił swoje mokre włosy, po czym usiadł wygodnie, poprawiając pod głową poduszkę. - Muszę się zachowywać kulturalnie. Tym razem będę grzeczny. A teraz oglądajmy film!
- Okej. To co? Horror?
- Już się boję... - jęknął, krzywiąc się nieco.
- Nie marudź. - uśmiechnął się i puścił jakiś horror z potworami. Akcja była nieco nudnawa, jednak co chwila wyskakiwała jakaś bestia, która terroryzowała biednych ludzi. Hoseoka to śmieszyło, jednak Tae co chwila piszczał, chowając twarz za ramię bruneta. Zaciskał dłonie na jego ciele, czasami całkiem mocno wbijając swoje palce w skórę, jednak bardziej to Hopa kręciło, aniżeli bolało. Sama przyjemność, chyba miał jakieś masochistyczne zapędy.

- Hyung, wyłącz to, chcę spać. - jęknął młodszy, chowając twarz pod kołdrę. Położył głowę na udach Hoseoka, co tego drugiego odrobinę... zaskoczyło. Był... zbyt blisko wiadomych rejonów. Tych, które mogły niechcący zostać pobudzone. Przecież blondyn. Pod kołdrą. ZA BLISKO TEGO. Ach, to grozi śmiercią. Niechętnie wyłączył laptopa i odstawił go, po czym pogładził włosy chłopaka. Cholera. To również nie wyglądało zbyt grzecznie. Ach ten dzieciuch! Kusiciel głupi!
Na szczęście dla penisa Hoseoka, Tae wstał i z nietęga minął poprawił poduszki, po czym opadł na nie i wtulił w nie nos.
- Pilnuj moich pleców hyung, dobrze? - szepnął, zerkając na niego błagalnie, po czym odwrócił się do niego tyłkiem, chowając się prawie całkowicie pod kołdrą. Brunet tylko się zaśmiał i położył obok. Miał chęć objąć go od tyłu, ale postanowił sobie darować. Wszystko przed nimi, nie ma się co śpieszyć.
Po jakimś czasie zasnęli, przynajmniej Hope dał radę, jednak po tej krótkiej drzemce usłyszał czyjś szept i szturchanie.
- Hyuuuuung...
Otworzył oczy i spojrzał na Tae, który praktycznie stykał się z nim nosem. Przełknął ślinę i zacisnął nieco wargi, wpatrując się w jego twarz. Cholera... Nawet w ciemności ociekał słodkością.
- Tak?
- Bo... Ja muszę... - i przerwał. Oblizał usta, po czym przysunął się jeszcze bardziej, patrzył się na Hoseoka, jakby chciał telepatycznie przesłać mu wiadomość, jednak ten niezbyt kontaktował. Był zbyt skupiony na jego ustach, które znalazły się niebezpiecznie blisko jego własnych.
- C-co musisz? - wyjąkał z trudem.
- Do toalety muszę. - jęknął blondyn, nadymając policzki. Hope zamrugał po raz kolejny, całkowicie zaskoczony. - Chodź ze mną, bo mnie zjedzą potwory! - złapał go za rękę. Jego twarz rzeczywiście wyglądała na przerażoną. Tylko... Mają być razem w toalecie? Na bogów! Los jest łaskawy!
Szybko odsunął kołdrę i pociągnął chłopaka za sobą.
- Hyung. - mruknął młodszy, gdy już wyszli z łóżka. - Nie możesz iść pierwszy.
- Dlaczego? - spojrzał na niego zaskoczony.
- Zaatakuje mnie od tyłu. - jęknął, ściskając mocniej dłoń bruneta, który uśmiechnął się delikatnie. Jakie pocieszne dzidzi.
- To Ty idź pierwszy, będę bronił twoich pleców.
- Ale wtedy coś może z przodu wyskoczyć hyung!
Hoseok westchnął, po czym, bez większych rozważań puścił jego rękę. Następnie sprawnie wziął go na ręce niczym księżniczkę. Taehyung spojrzał na niego zaskoczony, wykrzywiając śmiesznie usta.
- Co Ty robisz?
- Skoro i tak jest niebezpiecznie, i tak, to zaniosę Cię na rękach. Nie ma szans, by coś Cię zjadło, pierw padnę ja. - wyszczerzył się i zaczął iść w stronę łazienki. Blondyn zadowolony objął go za szyję, co dodało Hoseokowi +10 do męskości. Poza tym miło było tak go nosić na rękach, to bardzo romantyczne, prawda?
Po kilku sekundach doszli do drzwi, które starszy otworzył nogą. Zapalił światło, po czym postawił swoje maleństwo na ziemi.
- Mam zostać z Tobą? - spojrzał na niego, licząc na pozytywną odpowiedź.
- Oczywiście, że nie. Musisz wyjść hyung. - uśmiechnął się i wypchnął go za drzwi, które po chwili przymknął. Hope westchnął i oparł się o ścianę. Chyba liczył na zbyt wiele, chociaż i tak był zadowolony. Po kilku sekundach pojawił się przed nim zadowolony Tae, który bez oporów objął go za szyję, po czym podskoczył i oplótł go nogami w pasie.
- To do wyrka!
Brunet aż zadrżał. Położył dłonie na jego plecach, niebezpiecznie blisko pośladków, po czym niespiesznie ruszył w stronę łóżka. Czuł na szyi i obojczykach jego chłodny oddech. Nos malucha pocierał jego skórę, dzięki czemu przez jego ciało przechodziły przyjemne dreszcze. Szaleństwo, zaraz wyparuje z nadmiaru emocji!
Ostrożnie podszedł do łóżka i wgramolił się z nim do środka. Nachylił się nad materacem tak, by chłopak na nim leżał. Tae grzecznie go puścił, jednak znowu sytuacja była napięta. Powtórka z rozrywki? Co weekend Hoseok przeżywa dramat, ten kosmita był raczej wężem-kusicielem.
- Hyung. - westchnął młodszy, patrząc na niego z dołu. Znowu ten słodki wzrok, ZNOWU te oblizywane usta. Przecież Jung zaraz wybuchnie jak fontanna i tyle z niego zostanie...
- Hm? - stać go było tylko na taki dźwięk. Jego dłonie oparte były po obu stronach głowy chłopaka. Wisiał nad nim, tuż nad tą piękną twarzą. Jedyny plus był taki, że tym razem na nim nie siedział.
- Dziękuję. Uratowałeś mnie przed potworem niczym książę!
- Hm... Mieszkamy w pałacu, gdzieś w okolicy grasuje potwór, który chce Cię zabrać do siebie. Żaden książę nie pozwoli, by odebrano mu ukochaną księżniczkę. - uśmiechnął się po pogładził dłonią jego policzek. Tae westchnął cicho, rozchylając usta.
- Jestem twoją księżniczką? - zapytał, patrząc brunetowi prosto w oczy. Ten wstrzymał na chwilę powietrze, po czym odparł:
- Oczywiście.
- I będziesz mnie zawsze bronił i ratował?
- Zawsze i wszędzie. - skinął głową czując, że robi mu się niebezpiecznie gorąco. Taehyung wcale nie pomagał, bowiem objął go w pasie i przyciągnął do siebie, przez co stracił równowagę i opadł na niego. Młodszy zaczął się śmiać, jednak Hoseokowi nie było do śmiechu. Jego twarz wylądowała przy szyi chłopaka, zaś całe ciało... Cóż. Leżał na nim, to nie pomagało.
- Dziękuję hyung. - mruknął i przymknął powieki, nieco poluźniając uścisk. Hope korzystając z okazji zsunął się z niego, jednak nadal pozostał blisko.
- Nie dziękuj. Chodźmy spać. - pogładził go po włosach i objął ramieniem. Młodszy skinął głową i wtulił się w niego, zamykając oczy.
- Śnij o mnie hyung.
- Będę.
Jakżeby mógł inaczej...



***



- Njenawidzę miłości, hyung. - wyjąkał Yoongi. Język mu się odrobinę plątał, zdecydowanie ta dwójka wypiła za dużo alkoholu. Na stole i podłodze walały się puszki, dookoła wysypane były jakieś chipsy. Jin niezbyt się tym przejmował, ten jeden raz pozwolił na nieporządek, zresztą w tym stanie tylko by się zabił, gdyby zechciało mu się sprzątać.
- Może to nie byyy-ła miłość, Yoongiś? - przeciągnął sylaby, zerkając na niego. Siedzieli razem na kanapie, wgapiając się głupkowato we wszystko, co się dało.
- Jak to nje? Ja go kocham! - krzyknął Suga, wbijając wzrok w szatyna.
- Pokoaj kogoooś inn-ego! - czknął, odwracają się do niego przodem. Jego równowaga była nieco zaburzona, więc opierał się o oparcie fotelu, uważnie przyglądając się Sudze, który spojrzał na niego zaskoczony.
- Kogo? Jak?
- Posaauj kogoś, to się odkochasz.
Suga zaczął bujać się na boki, gorączkowo o czymś rozmyślając. Jin nie wiedział, który z nich był bardziej pijany, oboje zataczali się całkowicie. Umysły odmawiały im posłuszeństwa, więc wiele rzeczy mogli powiedzieć jak gdyby nigdy nic.
- Koogo? Śebie hyung?
- Mje? Ta-ak. Posauj mje.
Suga niezbyt przytomnie chciał się nad nim nachylić, jednak stracił równowagę i poleciał na starszego, powalając go na kanapę.
- Ojej... - zaśmiał się i podciągnął nieco wyżej. Oparł się o jego klatkę piersiową, po czym wpił się w jego usta nieco brutalnie. Jin poczuł, że staje się gorący i nie była to zasługa tylko alkoholu. Serce waliło mu jak oszalałe. Pomimo nieciekawego stanu czuł motylki w brzuchu. Szybko objął młodszego w pasie, by przylgnął do niego mocniej, po czym odwzajemnił pocałunek, powoli rozchylając jego wargi językiem. Różowowłosy jęknął cicho, pozwalając mu na dostęp do do siebie, samemu również nie pozostając biernym. Jin miał wrażenie, że śni, że to nie dzieje się naprawdę. Penetrował jego jamę ustną, trącał z czułością język młodszego, który nieco leniwie pieścił i jego mięsień.
Delikatnie, subtelnie, po chwili zaś namiętnie i dziko. Ciężko było określić tę rozkosz tylko jednym przymiotnikiem.
Seokjin nieco koślawo zamienił ich stronami, by to Min był na dole. Nachylił się nad nim, zadziornie kąsając jego dolną wargę z zadowoleniem. Szczęście niemal z niego wypływało. Nawet chwiejność w głowie nie była na ten moment dla niego problematyczna. Liczył się tylko ten chłopak z anielską twarzą. Jego różowe usta i na wpół przymknięte oczy, zaróżowione policzki i opadająca klatka piersiowa. Najpiękniejszy widok na świecie, teraz zaś mógł go zasmakować.
- Hyung. - wysapał Suga, kładąc dłonie na policzkach starszego. Ten spojrzał na niego pytająco, starając się zapanować nad ogromną ochotą, by rzucić się na niego tu i teraz. - Moe serse zara oszaeje.
- I tak na byś. - uśmiechnął się głupkowato starszy, po czym obdarzył go pocałunkiem, który wręcz ociekał jego uczuciami.






Pięknie proszę o komentarze <3

piątek, 22 maja 2015

16. I need U boy

Jimin zestresowany poprawił kołnierz śnieżnobiałej koszuli. Czuł się nieco nieswojo w tak formalnym stroju, jednak mus, to mus. Miał zamiar prezentować się najlepiej, jak tylko może i zrobić na Kookim ogromnie wrażenie. Kupił strój warty grube pieniądze, idealnie zajął się swoimi włosami i twarzą, spryskał się najdroższymi perfumami, od których ludziom oby płci uginały się kolana. Nie ma szans, by Ciastek pozostał obojętny na takiego przystojniaka.
Zerknął na telefon, po czym wsunął go do kieszeni. Był sporo przed czasem, to się nie zdarzało zbyt często. Chyba zbyt się podjarał całą ta sytuacją. Nie przepadał za operami, teatrami. To były dla niego zbyt wyszukane formy rozrywki, jednak przedstawienie z Kookim to nie to samo, co występ z kimś innym. Wprawdzie nie do końca uczciwie zagrał, jednak liczą się tylko końcowe efekty, nieprawdaż?
Przecież wcale nie podsłuchiwał jego rozmowy z nauczycielką sztuki, podczas której wspominał, że chciałby się wybrać, zaś wszystkie bilety wyprzedano. I przecież Jimin nie pogadał z mamą, która ma wszędzie wtyki, by mu załatwiła dwie wejściówki. Potem też wcale niespecjalnie wspomniał o tym Kookiemu na próbie, marudząc, że nie ma towarzystwa i może on chciałby się z nim wybrać.
Z całej tej konspiracji nawet zapomniał, że przecież umówił się już z Taehyungiem, więc nadszedł czas na kolejne kombinowanie. Na szczęście istniał naiwny Hope, który ślini się na widok blondyna, chociaż sam sobie pewnie z tego sprawy nie zdaje. Park miał tylko nadzieję, że nie dojdzie do żadnych gwałtów na bezbronnym dzieciaczku, bo uroczyście przysięga, że jajka Hoseoka będą dyndały nie między jego nogami, zaś na lampie na szkolnej stołówce. Nie to, by go o to posądzał. Ten facet był upośledzony i miną lata, zanim chociażby dotknie tyłka Tae. Do tego czasu kosmita już pewnie skończy szkołę i przejdzie na emeryturę.
- Witaj. - usłyszał nagle głos Jungkooka. Uśmiechnął się firmowo i zlustrował go wzrokiem. Wyglądał pociesznie w garniturku. Taki stary-malutki. Ale nadal seksowny, nie?
- Cześć. Już się bałem, że będziesz spóźniony. Szkoda by było zmarnować taką świetną okazję, prawda? - odparł dumnie, kłamiąc jak z nut. - Bardzo chciałem to obejrzeć, nawet nie wiesz jak ciężko było zdobyć te bilety.
Dalekie to było od prawdy, jednak Kookie nie musi o tym wiedzieć. Jimin nawet nie wiedział o czym te przedstawienie opowiada, ledwo odróżniał operę od baletu, jednak nie miał zamiaru przestać się zgrywać.
- Ja też, ale niestety się nie załapałem. W tygodniu nie mam czasu, więc pozostają tylko weekendy, a sam wiesz jak to jest z operą w soboty... -westchnął młodszy i wszedł do środka. Rozejrzał się zachwycony dookoła, po czym zaczął wspinać się po schodach.
- Niestety. To najlepszy czas, tak więc wszystko szybko schodzi. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się, że ty też się tym interesujesz.
- Kocham sztukę. Jakbym mógł, to codziennie chodziłbym do teatru, opery czy na balet. Zresztą mógłbym powiedzieć to samo o Tobie. Nie wyglądasz na miłośnika klasycznych rozrywek.
Jimin udał, że się przejął, chociaż w duchu miał tylko nadzieję, że nie zacznie go o cokolwiek wypytywać.
- Może i jestem szalony, jednak cenię sobie przyjemności z wyższej półki.
- Teraz już wiem. Masz jednak jakieś pozytywne cechy!
- Nie mów tak, bo następnym razem zabiorę kogoś innego. - mruknął, szturchając go w żebra.
- Dobrze dobrze. Mam dobry humor, więc będę już miły, obiecuję.
Weszli do wielkiej sali i zajęli miejsca. Niestety Jiminowi nie udało się załatwić najlepszych, jednak Jungkook i tak był podjarany, więc chyba się udało. Miło było oglądać go takiego zadowolonego, ostatnio ciągle go olewał i co chwila się irytował. Taka odmiana się przyda.
Przedstawienie się zaczęło. Jimin starał się skupić na dźwiękach, jednak ani trochę go to nie kręciło. Zamiast tego zerkał na kolegę, który wyglądał, jakby zaraz miał się zaślinić przez emocje. Park oczywiście chętnie zaproponowałby mu wtedy swój język zamiast chusteczek.
Na ten moment już nawet sam przed sobą nie ukrywał, że zwyczajnie ma ochotę na tyłek tego sztywniaka. Chciał zobaczyć go pod sobą, zaczerwienionego i jęczącego, krzyczącego jego imię. Dałby mu najlepszy orgazm na świecie, ten gówniarz chyba jednak w ogóle nie myślał o takich rzeczach. Taki trochę ułomny seksualnie, ale to nie szkodzi. Jimin był łaskawy i w swoim miłosierdziu by do wszystkiego nauczył. Ma wielkie łóżko, trzeba je wykorzystać!
Cały występ minął mu zaskakująco szybko. Nie wiedział o czym to było, jednak czy to ważne? Teraz trzeba zająć się Ciastkiem.
- I jak Ci się podobało? - zaczął. Miał opracowaną technikę, mianowicie Kookie zda relację, a on zachwyci się tym samym. Sam przecież słowa nie powie, bo nie wie.
- Ach, to było doprawdy przepiękne!
I się zaczęło. Młody całą drogę ględził, ekscytując się jak Taehyung gdy dostanie słodycze. Mimo wszystko to było mu na rękę, bo udało mu się zaciągnąć go do kawiarni, gdzie zamówili napoje i ciasto, a Jeon dalej się podniecał. Jimin musiał dopisać do swojej listy wskazówek jeszcze "Przelecieć go przy jakieś operze". Tak, do dobry pomysł.
- A Ty co sądzisz o tej sztuce?
- Nie wiem, co mógłbym dodać, skoro wszystko już powiedziałeś sam. Nie potrafię tak ładnie opowiadać, więc powiem krótko i na temat... To bez wątpienia jedna z lepszych oper, na jakiej miałem przyjemność być. Czasami aż miałem dreszcze, to chyba coś znaczy, prawda? - uśmiechnął się szelmowsko, pięknie omijając niewygodny temat.
- Masz rację, ja też miałem ciarki! - skinął głową Kookie, wsuwając do ust kawałek ciasta. Był szczęśliwy jak nigdy, w jakim stanie go Park jeszcze nie widział.
- Jeśli chcesz, to możemy częściej chodzić na przedstawienia, co Ty na to? Moja mama ma szkołę baletową, często jej uczniowie się wybijają, więc może nam załatwić wejścia, tyko trzeba się prędzej decydować. Sam wiesz jak to jest...
- Naprawdę? Twoja mama jest baletnicą? Kocham balet! Chciałem nawet trenować w dzieciństwie, ale moja rodzicielka stwierdziła, że to zabawa dla dziewczynek, nie dla faceta. - westchnął i nadął nieco policzki. Na bogów... Jungkook robi urocze miny, świat się kończy!
- Jeśli tylko chcesz, to zabiorę Cię kiedyś na próby, mama to nadzoruje, więc miałbyś niemal prywatny występ, w dodatku przedpremierowy.
- Jimin, będę Twoim dłużnikiem! - chłopakowi aż zaświeciły się oczy, a Park wypiął dumnie pierś. Oto jak inteligentni ludzie radzą sobie w kryzysowych sytuacjach. Nie dość, że będzie spędzał z nim weekendy, to jeszcze jego mama była na tyle fascynującą osobą, że Jungkook ją pokocha. To dobrze, w końcu powinien lubić swoją przyszłą teściową.



***



- Ciągle kradnę Ci ubrania, aż mi wstyd. - westchnął Taehyung, odpinając pasy. Stali właśnie przed parkiem, pod który pozwolił siebie odwieźć.
- Przestań, przecież je oddajesz, poza tym ładnie w nich wyglądasz.- zaśmiał się Hoseok, zerkając na niego bokiem. Była już praktycznie czternasta, trochę się zasiedzieli. Zjedli śniadanie, potem wygłupiali się, tańczyli układy z prób. Na koniec oczywiście ganiali się po całym domu, bo Tae znowu coś wzięło na głupie żarciki.
- Um, dziękuję. - wymamrotał nieco zawstydzony, spuszczając wzrok. Hope nachylił się w jego stronę i poczochrał mu włosy.
- Wyjdziesz kiedyś ze mną na coś dobrego i będziemy kwita. - odparł, prostując się po chwili. - Nie możesz całe życie mnie olewać, prawda?
- Ale... - Taehyung spojrzał na niego zaskoczony. - Przecież Cię nie olewam hyung.
- Nigdy nie masz dla mnie czasu, chociaż z Jiminem i Sugą widzisz się codziennie. - nie chciał być niemiły i naciskać, ale skoro miał okazję...
- Och... Przepraszam, tak jakoś wyszło. - powiedział zawstydzony, wplatając palce w swoje włosy. - Może zobaczymy się we wtorek? Mam mniej lekcji, możemy gdzieś wyjść wieczorem.
- Trzymam za słowo Maluchu. - wyszczerzył się, wyraźnie z siebie zadowolony. W końcu wszystko zaczyna się układać.



***


- Gdzie ten pacan? - mruknął Namjoon, upijając łyk coli. Siedzieli w pokoju Sugi razem z Jinem, Hope zaś spóźniał się pół godziny. Nie było to do niego podobne, zawsze był punktualny.
- Może coś mu wypadło? - odparł Jin, wsuwając do ust kawałek winogrona. Przygotował wszystkim wielką miskę owoców, jednak póki co, to on zjadł tu najwięcej. Nudziło mu się samemu, więc postanowił trochę im poprzeszkadzać, poza tym Namjoon chyba nie miał nic przeciwko. Całkiem dobrze się dogadywali na imprezie, to pewnie dlatego.
- No mniejsza z tym. Zacznijmy bez niego. - mruknął Yoongi i odwrócił czapkę daszkiem do tyłu. Wyciągnął kartki i długopisy, po czym zaczął coś pisać. - Jaki koncept? Myślałeś nad tym?
- Na bank nie miłość, bo to nudne i się nie sprzeda. Coś zbuntowanego, nowoczesnego, młodzieżowego...
- Okej. No to jedno z głowy. Też mi takie klimaty lepiej leżą, nie ukrywam. - skinął głową i zaczął skubać główkę długopisu zębami. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi. Jin wstał i ruszył w ich stronę.
- Hej, to dom Sugi, tak? - dosłyszeli głos Hosoeka. Chwilę później chłopak był już w pokoju i przysiadł na dywanie. - Sorki, musiałem coś załatwić i zeszło mi nieco dłużej, niż planowałem.
Monster zmarszczył brwi, jednak nie drążył tematu. Zaprezentował im szybko podkłady, które stworzył. Część od razu wyleciała, niektóre fragmenty zaś uznali za całkiem ciekawe. Mieli niesamowity problem z wymyśleniem głównego pomysłu, na którym mógłby opierać się cały utwór. Brakowało tu jakiegoś impulsu, nagłej weny.
Siedzieli tak do wieczora, w międzyczasie wygłupiając się i rapując, czasami wdając się w dyskusję z Jinem, który został ciepło przyjęty, pomimo nikłej wiedzy na temat rapu.

- Może zgadamy się jutro wieczorem? - zapytał zadowolony Hoseok, zbierając się do wyjścia.
- Umówiłem się z Taehyungiem, więc odpada. Może wtorek? - uśmiechnął się Suga, na co już mniej ucieszony Hope odparł:
- We wtorek widzę się z Tae.
Wszyscy spojrzeli na siebie nieco zaskoczeni. Namjoon chyba nie za bardzo ogarniał sytuacji, Jin rozchylił usta, zerkając to na różowowłosego, to na bruneta. Ci dwaj zaś zacisnęli pięści, siląc się na obojętny wyraz twarzy.
- Może środa, czy ktoś znowu widzi się z dzieciakiem? - mruknął Monster, wsuwając na stopy buty. Obaj pokiwali głową na znak, że im pasuje. - No to do środy.
I wyszli. Hoseok zacisnął wargi, schodząc szybko po schodach, blondyn starał się dotrzymać mu kroku.
- Ej, co was tak pogrzało ostatnio? Dajcie temu biednemu dzieciakowi spokój.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odparł, wsiadając do samochodu. Namjoon usiadł na miejscu pasażera, opierając się wygodnie, po czym wbił wzrok przed siebie. Nadal w głowie miał słowa Kookiego, jednak nie chciał póki co mówić o tym Hoseokowi, nie wiedział, jak by zareagował, zaś blondyn miał złe przeczucia.



***



Cała paczka siedziała w sali prób na ziemi i dyskutowała między sobą. Jimin tańczył z Taehyungiem, Monster plotkował z Hoseokiem, zaś Yoongi o dziwo zaczął dyskutować z Jungkookiem, co i go samego nieco zaskoczyło. Siedzieli razem przy ścianie, obserwując resztę.
- Po części Cię rozumiem. Nie to, bym miał podobnie, jednak potrafię wczuć się w sytuację drugiej osoby. Moja rodzina też jest nastawiona na to, bym wiele osiągnął, przez co po prostu się staram, czasami ponad moje siły. - skinął głową różowowłosy, skrobiąc coś w zeszycie. - Nie myślałeś by to rzucić i się zbuntować?
- To nie jest takie proste. - odparł młodszy. - Mam utrzymanie, dobre życie i zapewnioną przyszłość. Poza tym to nie tak, że nie lubię tego wszystkiego. Jakoś tak... Podoba mi się to, że jestem dobry, chociaż gdyby nie wymagania rodziców, to nie starałbym się aż tak, przynajmniej nie na początku. Teraz mam to już, że tak to określę, we krwi i to dla mnie normalne.
Suga kiwnął głową, rozmyślając nad czymś. Nagle naszło ich na jakieś zwierzanie, chociaż w gruncie rzeczy się nie znali. Jungkook wydawał mu się najbardziej ogarnięty z tego grona, mentalnie chyba przewyższał wszystkich, więc rozmowa z nim była przyjemnością. Poza tym czasami zwierzanie się obcej osobie było lepsze, niż opowiadanie o problemach bliskim. Młody raczej nikomu o tym nie mówił, to coś pewnie oznaczało.
- A Ty hyung? Masz jakieś cele, marzenia? Poza studiami i konkursem...
- Hm... - zamyślił się na chwilę i wbił wzrok w Taehyunga. - Zamieszkam z Tae w pięknym domu i będę miał darmową rozrywkę do końca życia.
- Z Taehyungiem? Nie wiem, co na to Jimin. - mruknął, również zerkając na bawiącą się dwójkę. Park właśnie nosił blondyna na barana, biegając w kółko. W tym momencie poczuł na sobie wzrok nowego kolegi, który był chyba nieco zaskoczony.
- A co ma Park do tego?
- No nie wiem, czy pozwoli Ci zamieszkać ze swoim chłopakiem. - wzruszył ramionami, uśmiechając się nieco sztucznie. Różowowłosy otworzył usta zaskoczony, aż się prostując.
- Chłopakiem? Jak to... chłopakiem? - zamrugał powiekami, zaciskając dłonie na kolanach. Czuł się tak, jakby ktoś wylał na niego wiadro lodowatej wody. Co te dzieciak bredzi? Przecież Taehyung nie mógł być z tym...
- No tak. Spójrz na nich. - skinął głową w ich stronę. Suga posłusznie zaczął się im przyglądać.- Przecież nie trzeba ich znać, by to dostrzec.
Nagle w głowie Yoongiego pojawiła się setka myśli. Ich pierwsze spotkanie... Ten chłopak był z nim i go za sobą chował, broniąc. Na imprezie u Hosoeka też go widział przez chwilę, chociaż chyba był zajęty czymś innym. Na próbach... Ciągle byli razem i się wygłupiali. Czyżby był aż tak zaślepiony swoim uczuciem, że nie dostrzegł tego, że obiekt jego miłości jest już zakochany, w dodatku od dawna?
Wpatrywał się w roześmianą twarz, gdy Jimin obejmował go od tyłu i bujał się z nim w rytm muzyki. Aż się w nim zagotowało.
To chyba jakiś głupi żart. Jego maluch nawet słowem o tym nie wspomniał. Było... Normalnie, jak gdyby nigdy nic. Przytulał go jak kiedyś...
Kiedyś. Czyżby miał go tylko za przyjaciela? Czy Yoongi sam sobie pewne rzeczy dopowiedział, inne zaś ukrył?
- Zwijam do domu. Jin mnie o coś prosił. - mruknął i wstał. Nie pożegnał się z nikim, po prostu wyszedł. Po raz kolejny jego serce pękło.
Los sobie z niego kpi.






Zapraszam do komentowania <3


środa, 20 maja 2015

14. I need U boy

Jungkook rozejrzał się po wnętrzu małej kawiarni. Nie było to typowe dla niego miejsce, zawsze z rodziną chodził do eleganckich i luksusowych, gdzie przebywała cała biznesowa śmietanka, tutaj zaś pełno było młodych, roześmianych ludzi, którzy plotkowali, czytali książki, czy też zwyczajnie delektowali się kawą.
Dopiero po chwili wypatrzył jasne włosy i charakterystyczny uśmiech. Zadowolony ruszył w stronę chłopaka i przysiadł się naprzeciwko.
- Witaj. Trochę się zgubiłem, nie bywam w takich miejscach. - odparł. Nie chciał, by mężczyzna wyrobił sobie o nim złą opinię, przecież zawsze był punktualny.
- Nie ma sprawy, zdarza się najlepszym. - uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym zawołał kelnerkę. - Co sobie życzysz?
- Och... - Kookie szybko sięgnął po menu i przejrzał byle jak. - Niech będzie gorąca czekolada z miętą i tort czekoladowy.
- Dla mnie zwykłe espresso i to co zawsze.
Kelnerka odeszła, zaś blondyn zlustrował Jungkooka uważnie wzrokiem, co nieco go zawstydziło. Oczy Namjoona zawsze niemal przeszywały go na wskroś, doprowadzały do dziwacznych reakcji, nad którymi pomimo szczerych chęci zapanować nie mógł. To był jeden z tych ludzi, którzy swoją genialnością zabijali, których aura miała niesamowitą moc. W końcu byle kto nie zmieniłby go w towarzyskiego człowieka.
- Nie za dużo tej czekolady? Zemdli Cię.
- Uwielbiam ją, poza tym słodycze to moim zdaniem najwspanialsza rzecz na świecie, mogę się nimi zajadać całymi dniami. Zresztą to moja główna życiowa przyjemność, nie będę sobie szczędził. - wzruszył ramionami, opierając się wygodnie o oparcie fotela. Nieco nerwowo bawił się palcami, wykrzywiając je na wszystkie możliwe strony.
- Doprawdy... Sądziłem, że jesteś raczej zwolennikiem gorzkich smakołyków, pasowałoby to do Twojej osobowości.
- Pozory mylą. Śmiem twierdzić, że nie zawsze ludzie są tacy, jak na pierwszy rzut oka by się wydawało. Jesteśmy istotami złożonymi, nasz umysł skrywa naprawdę wiele. Często sami nic nie wiemy o sobie, jakże więc ktoś mógłby nas odpowiednio ocenić? - spojrzał na niego pytająco. Sam był na to idealnym przykładem. Okłamywał siebie, obraz jego własnej osoby diametralnie odróżniał się od tego, jaki był rzeczywiście. Wszelkie pragnienia okazały się być tylko częściowymi celami, które może i były istotne, jednak to nie one dawały mu szczęście.
- Mylisz się. - usłyszał niski głos Monstera. Zmarszczył czoło, unosząc następnie pytająco brew. Blondyn oczywiście raczył go uświadomić. - Chodzi mi o Twoje ostatnie słowa. Czasami potrzeba nam kogoś, by odkryć samego siebie. Osoba trzecia dostrzega to, co sami możemy przed sobą ukrywać. Gdybyśmy polegali tylko na własnych opiniach, to ludzkość by zginęła. Rady, uwagi, działania... One naprawdę są istotne i ważne. I to Ty Jungkook powinieneś o tym wiedzieć najlepiej.
Kookie chciał coś odpowiedzieć, cóż jednak mógł, skoro to była prawda? Blondyn przejrzał go w pierwszej chwili, od razu zmieniając jego życie o 180 stopni. Ze spotkania na spotkanie coraz bardziej się otwierał na ludzi, czy też na nowe doświadczenia. Nie był tą samą osobą, dzięki niemu narodził się nowy Jungkook: lepszy i bez wątpienia fajniejszy.
- Nie ukrywam, masz w tym momencie rację, jednak nie zawsze jest to możliwe. Jednak ma się nad czym roztkliwiać.
- Jak wolisz. W takim razie opowiedz mi o swoich próbach, dajesz sobie radę?
- Standardowo. Nie mam w zwyczaju robić coś niewystarczająco dobrze. Uczę się tych układów, staram się nadrobić braki, nikt poza jednym członkiem się nie czepia.
Namjoon spojrzał na niego zdziwiony. W tym samym momencie pojawiła się kelnerka z ich zamówieniami. Podziękowali, po czym blondyn zapytał:
- O kim mówisz? Ktoś Ci dokucza?
- Nie o to chodzi. Znasz przecież Jimina, bywa kłopotliwy i irytujący. Czasami powie coś głupiego, co całkowicie wyprowadzi mnie z równowagi. Nie mam pojęcia jak reszta z nim wytrzymuje.
Kookie mógłby przysiąc, że dostrzegł nieco zadziorny uśmiech na jego twarzy, jednak postanowił tego nie komentować. Ten człowiek nie należał to tępej masy, ciężko było go rozgryźć. Upił więc łyk gorącego napoju, rozkoszując się połączeniem słodyczy i orzeźwienia.
- Park to specyficzny człowiek, nie ma co zwracać na niego uwagi.
- Masz rację chociaż nie ukrywam, że wolałbym, by zajął się swoim chłopakiem, nie zaś mną. To irytujące, gdy zachowuje się dwuznacznie w jego towarzystwie.
- Czekaj, czekaj... Jak to 'chłopak' Jimina? On jest w związku? - zdziwienie na jego twarzy bez dwóch zdań było prawdziwe. Kookie westchnął cicho. Czyżby Namjoon o tym nie wiedział?
- Znasz Taehyunga, prawda? Nie wiedziałeś, że są razem?
Tym razem blondyn aż odstawił kubek i przechylił się w jego stronę.
- Serio? To już takie poważne? Hoseok mi nic nie wspominał, Jimin się przyznał?
- Oczywiście, zresztą widziałem jak się macali w szatni, poza tym ten głupek ciągle wspomina o wspólnych nocach, bywa zazdrosny.
- O cholera... - mruknął, odchylając głowę do tyłu. Jungkook nie spodziewał się aż takiej reakcji, nieco go to zdziwiło.
- Coś nie tak? Czyżbyś skrycie podkochiwał się w panu z absem?
- Co? Przestań! - machnął ręką, prostując się. Na jego twarzy pojawiło się niedowierzanie pomieszane z rozbawieniem. - Już prędzej bym poleciał na Taehyunga. Zaręczam Ci jednak, że do żadnego nie wzdycham. Powiem nawet więcej, znaczą dla mnie niewiele.
- Nie lubisz ich? - uniósł brew, wsuwając do ust kawałek ciasta.
- To nie tak, że ich lubię, czy nie lubię. Z tym młodym zamieniłem raptem kilka zdań. Jest uroczy i zabawny, pocieszny, jednak głębszą sympatią do niego nie pałam. Mogę z nim pogadać, pośmiać się, jednak nie jest to typ człowieka, który by mnie jakoś szczególnie interesował. Park zaś... To ptasi móżdżek, zboczeniec i idiota. Wkurza mnie, ale jakoś wybitnie go nie nienawidzę. To neutralne jednostki. Lubię Hoseoka, lubię i Ciebie, czy też starych znajomych, reszta to tolerowane istoty, tyle.
Kookie oblizał usta z czekolady, upijając następnie kolejny jej łyk. Nie dało się ukryć, że słowa te podniosły go na duchu. Nie spodziewał się tego, raczej uważał się za tę szarą masę, nie zaś za osobę, którą ten człowiek mógł lubić. Na jego ustach pojawił się głupi uśmiech.
- Czym sobie zasłużyłem na takie wyróżnienie?
- Jesteś godnym kompanem do rozmów. Myślisz, dobrze rozumujesz, posiadasz szeroką wiedzę. Początkowo może i mnie irytowałeś, jednak to mnie tylko zmotywowało do zmiany Twojego podejścia. Nie będę też owijał w bawełnę... Zwyczajnie czuję się jak twój mentor, jeśli chodzi o świat pełen rozrywki. Jestem odpowiedzialny za Ciebie w jakiś sposób, nie nie ucieknie się już przed tym.
To było... miłe, po prostu. Zawsze go komplementowano, jednak teraz był to inny rodzaj pochwał. Spełnił standardy, które Namjoon wyznaczył, to w jakimś sensie sukces, nieprawdaż? Sam blondyna uważał za najbliższą sobie osobę. Może nie ufał mu mocno, jednak spędzanie z nim czasu dawało mu wiele radości. Z każdym kolejnym spotkaniem jego życie stawało się pełniejsze i teraz już sam się przyznawał się do tego, że z niecierpliwością wyczekiwał każdego wyjścia, jakiejkolwiek rozmowy. Gdy ten pojawiał się by porozmawiać z Hoseokiem, to 'niechcący' pojawiał się w okolicy, byleby tylko zamienić z nim kilka słów. Oczywiście najczęściej kończyło się to na tym, że siedzieli razem całkiem długo, ględząc o głupotach i nieistotnych sprawach. Zresztą... Z tym człowiekiem nawet milczenie było przyjemne, ten typ ma chyba takie właściwości.
Jest uzależniający.



***


- Daj spokój Hoseok. Mówię Ci przecież, że nie odbiera! - mruknął Jimin, wsuwając do ust kolejnego chipsa. Siedzieli właśnie w mieszkaniu młodszego, objadając się słodyczami. Oboje byli podenerwowani, niemal wychodzili z siebie.
- Zaraz zwariuję! - jęknął starszy, zaciskając dłonie na kolanach. Robiło się już ciemno, zaś ani Suga, ani Taehyung nie odezwali się do żadnego z nich. Zero kontaktu z dwójką, to nie było normalne. Nie to, by bał się, że Yoongi zrobi krzywdę blondynowi. To mimo wszystko bardzo w porządku facet, jednak czuł lęk, niepewność.
"Jedna z najważniejszych osób w moim życiu". Cholera jasna, to brzmiało zbyt dwuznacznie. Teraz jak kretyn zastanawiał się, czy chodziło o przyjaźń, czy o coś więcej. W końcu sam się domyślał, że mogli być kiedyś razem, na ten moment jednak ta opcja nie była tak chętnie przez niego odbierana. Pomijając fakt, że Taehyung jako zdradzający chłopak, to coś wręcz niewyobrażalnego. Poznał go już na tyle, że był przekonany o tym, że nie chodziło o zdrady, o co w takim razie?
Jimin pewnie wszystko wiedział, on zaś był odsunięty od informacji, co wprawiało go w stan konsternacji. Chciał wszystko zrozumieć. Wkurzało go to, że nic nie wiedział o tych tajemnicach, że jego jedyny kontakt z Tae, to szkoła i próby, Park zaś w ogóle nie pomagał. O tyle dobrze, że zajmował się tym młodzikiem, chociaż mógł sobie czasami pogadać z blondynem. Oczywiście ciągle ten knypek się wtrącał, ale lepsze to, niż nic.
Cholera po raz kolejny tego wieczoru! Coby nie było wątpliwości, to nadal koleżeńskie relacje, nie chodziło o nic więcej. Polubił go, więc chciał spędzać z nim trochę czasu, tak jak z innymi przyjaciółmi.
- Odpisał! - krzyknął Jimin, wyrywając go z zamyślenia. Hoseok zerwał się i przysunął do niego, zerkając na ekran telefonu. "Jestem już w domu, jutro Ci opowiem wszystko!" - A to menda, mam wytrzymać do juuutra?- jęknął i rzucił telefon na kanapę, opadając zaraz na nią.
Hope skrzywił się i zapchał sobie usta ciastkiem. Liczył na lepszą relację, teraz czeka go noc pełna głupich myśli.



***



Pogładził jego plecy, wzdychając cicho. Czuł zapach jego perfum i spokojny oddech na swojej szyi, w którą wtulony był Taehyung. Brakowało mu tego. Tak totalnie, cholernie mocno. Tęsknił za jego głosem, dotykiem, uśmiechem. Za głupimi spojrzeniami, po których oboje wybuchali śmiechem. Teraz dopiero wiedział, co to znaczy szczęście i jak bardzo człowiek czuje się spełniony, mając przy sobie przyjaciela.
- Już nigdy mnie nie zostawiaj, rozumiesz? Nie ukrywaj takich rzeczy. Żyjemy dla siebie, nie możemy zmarnować kolejnych lat, Tae. - uśmiechnął się i przyciągnął go jeszcze bliżej. Nie mógł się nim nacieszyć. Czuł się jak człowiek, który żył bez wody od dawna i teraz dostał jej tak dużo, że nie może się nią nasycić, ciągle było mu mało. Najchętniej przykleiłby go do siebie i już nigdy nie wypuścił.
- Przepraszam hyung. Zawsze byłem głupi, wiesz to najlepiej. - uśmiechnął się delikatnie, unosząc głowę. Ich twarze było zdecydowanie zbyt blisko siebie, jednak Yoongiemu to nie przeszkadzało. Odzyskał swojego anioła, teraz już nigdy nie pozwoli mu odejść.
Musnął wargami jego czoło, nie mogąc się powstrzymać. Od razu przez jego ciało przeleciał dreszcz.
- W ogóle to jakim prawem stałeś się jeszcze ładniejszy? Już i tak od zawsze byłeś pięknym dzieckiem, teraz zaś pewnie ludzie nie mogą oderwać od Ciebie wzroku. - zaśmiał się, głaszcząc go wierzchem dłoni po policzku. Gdy go prędzej widział, to dostrzegł tę zmianę, jednak będąc tak blisko wszystko wydawało się jeszcze bardziej nasilone. Rysy jego twarzy nieco się zmieniły, twarz stała się bardziej pociągająca, zaś samo ciało smuklejsze i kształtniejsze. Jego maluch był ideałem, najwspanialszym na świecie.
- Przesadzasz. - delikatne rumieńce pojawiły się na jego policzkach. Spuścił głowę, na co Suga zareagował westchnieniem. Złapał go za ramiona i po raz kolejny przyciągnął do siebie.
- Moje najukochańsze maleństwo! Jeju, uwielbiam Cię, zabiorę do domu i nie wypuszczę!
- Haha, Yoongi! - Tae chciał się uwolnić, jednak starszy był silniejszy. - Muszę wracać do domu, jutro mam na rano zajęcia.
- Ranisz mnie. Chcę nadrobić każdą straconą chwilę, musimy zobaczyć się jutro.
- Zadzwonię do Ciebie i się umówimy. - zamruczał cicho, po czym pocałował różowowłosego w policzek. - Dobranoc i dziękuję za wszystko!
Suga puścił go zadowolony.
- Słodkich snów!
I mały odszedł, pozostawiając Yoongiego z masą dziwacznych myśli. Odzyskał to, co było dla niego najważniejsze, jednak w głębi duszy cała ta sytuacja go martwiła.
Wsiadł do samochodu, wspominając rozmowę w parku. Nie spodziewał się czegoś takiego, całkowicie wybiło go to z rytmu. Myślał, że będzie miał powód do złości, teraz zaś sam był na siebie wściekły, że mimo wszystko nie sterczał pod jego domem dzień i noc. Mógł być bardziej dociekliwy i pomóc mu. Spieprzył na całej linii jako przyjaciel, będzie musiał teraz mu wszystko wynagrodzić.
I zacząć działać. Nie zostawi tak tego.
Zdobędzie go.





Zapraszam do komentowania ;)


wtorek, 19 maja 2015

13. I need U boy

Mała informacja: przez pewien okres rozdziały nie będą dodawane codziennie. Po pierwsze - mam masę nauki, gdyż zbliża się sesja, po drugie - ciężko mi w takich warunkach stworzyć coś fajnego, a nie chcę pisać tylko po to, by coś dodać. Liczę na wyrozumiałość, bowiem postaram się mimo to dodawać kolejne części jak najczęściej.

Teraz zaś zapraszam już do czytania! ;)


***


Do przodu, do tyłu, ręka w bok, podbródek opuszczony. I kolejny raz odwrotnie. Obrót, podskok i ruch biodrami.
- Ciastek, z seksem proszę, z seksem! - westchnął Jimin i podszedł do młodszego kolegi. Stanął za nim i położył dłonie na jego biodrach, przyciągając jego pośladki niebezpiecznie blisko własnego krocza. - Tak masz nimi poruszać, subtelności słonko.
Co jak co, ale bycie tancerzem miało całą masę zalet. Teraz mógł sobie obmacywać Jungkooka do woli, niby pod pretekstem nauki. Maluch przecież nie mógł protestować przy tylu osobach. Większość zdawała się na geniusz Parka i skoro go poprawiał, to bez wątpienia coś było nie tak
Uśmiechnął się szeroko, przysuwając usta do jego ucha. Drażnił oddechem jego wrażliwą skórę, zaś zawstydzenie i złość na twarzy dzieciaka tylko bardziej go do tego motywowało. Uwielbiał mu dokuczać, zmuszać do znienawidzonych reakcji. Czuł się wtedy... męsko, po prostu.
- Zrozumiałem, możesz mnie już puścić. - mruknął młodszy, starając się odsunąć od niego, ten jednak jeszcze mocniej go przytrzymał.
- Spokojnie. Chcę Ci tylko pomóc. Nie bądź taki spięty, poczuj to. - zabrał jedną dłoń z jego biodra i położył ja na podbrzuszu chłopaka. - Postaraj się odrobinę wciągnąć brzuch i zrobić coś na wzór fali. Tutaj powinno być nieco bardziej wypukle, weź to pod uwagę.
Czerwone policzki, nierówny oddech, serce niemal wyskakujące z piersi. I niech ktoś mu powie, że ten słodziak na niego nie leci, nie ma nawet takiej opcji!
Odsunął się zadowolony, po czym odszedł nieco do tyłu, by zająć się swoim tańcem. Hoseok przygotował kilka układów, które musieli sobie samodzielnie opracować, potem zaś będą je mieszać i ulepszać, by w końcu wyszło im coś ciekawego. Jimina nieco dziwił fakt, że hyung miał tyle czasu i pomysłów, jednak to wielki plus. Dobrze mieć tak zdolnego i konkretnego kapitana. Z nim czuł, że naprawdę mają szansę na wygraną, czy chociażby na jakieś wyróżnienie. Sam fakt, że piekielnie zajebisty tancerz (no oczywiście, że Jimin, przecież jest najlepszy!) połączył siły z genialnym choreografem, był poniekąd sukcesem, a posiadali jeszcze na stanie kilku niezłych ludzi. Będzie dobrze.
Sięgnął po butelkę wody, zerkając na niewielkie podwyższenie, gdzie przy sprzęcie siedział Taehyung. Bazgrał coś w zeszycie, raz po raz zerkając na tancerzy z tym swoim słodkim uśmiechem. Nie mógł się powstrzymać przed tym, by go ze sobą nie zabierać. W jego towarzystwie miał więcej siły i energii, plus oczywiście z racji chęci popisania się, ćwiczył efektywniej. Początkowo Hoseok nie był zbyt zadowolony i trzeba było go wręcz błagać, by osoby postronne uczestniczyły w próbach, jednak odkąd kontakt jego i Tae stał się nieco bliższy, to chyba nawet mu się to podobało. Mały kosmita puszczał im muzykę, w czasie przerw ich rozbawiał. Ot, przyjemny ludek, którego każdy kochał. Czasami wręcz czuł się zazdrosny, że poświęca tak dużo uwagi innym, wolałby być centrum jego świata, jednak postanowił być wyrozumiały i litościwy, w końcu on sam ma go na co dzień, reszta to tylko nic nieznaczący tłum.
Wytarł spocone czoło ręcznikiem, po czym wrócił do tańca, odcinając się już na dobre od rzeczywistości. Czasu mieli coraz mniej, terminy ich goniły, szkoła zaś nie pozwoli im wystąpić, jeżeli nie będą sobą reprezentowali godnego poziomu. Liczył się prestiż, ich starania i chęci to kwestia drugorzędna, dla dyrektorki wręcz obojętna.

- Nie nudzi Cię siedzenie tutaj? - Hoseok zwinnie wskoczył na górę, po czym usiadł obok Tae, który chyba początkowo nieco się zawiesił. Czyż to nie jest słodkie?
- Och, nie nie. Nie mam co ze sobą zrobić po lekcjach, więc miło mi, że mogę was pooglądać. - odpowiedział, odkładając zeszyt na ziemię. Brunet zmarszczył nieco brwi, po czym szybko go podniósł i zanim drugi zdążył zareagować, przeglądał już kolejne strony. Jakieś patyczaki, coś na wzór postaci z anime i...
- To my? - spojrzał na niego rozbawiony, pokazując mu stronę z kilkoma ludkami, które były powyginane na wszystkie strony. Taehyung nadął policzki, nieco marszcząc nos.
- Ale Ty jesteś głupiutki hyung. Nie poznajesz własnej twarzy?
Tancerz jeszcze raz przyjrzał się rysunkowi, po czym skrzywił się i wskazał palcem na stworka najbardziej wysuniętego do przodu.
- To mam być ja? Jak możesz Tae?! Czy ja naprawdę mam taki dziwny nos? Nie mam takiej miny, no proszę Cię!
Blondyn zabrał mu zeszyt i szybko go zamknął, po czym stuknął go nim w głowę.
- Sugerujesz, że moje rysunki kłamią? To dzieło sztuki, więc lepiej spójrz w lustro, zanim skrytykujesz coś tak wybitnego, brzydalu.
- O Ty! - przyciągnął go do siebie i zaczął tykać w brzuch, czy wręcz łaskotać. - Ja Ci dam brzydala!
Okularnik zaczął się wyrywać, wiercić i machać wszystkim, czym tylko mógł. Jego głos stał się nieco bardziej piskliwy, zaś oczy odrobinę zmrużył, nie mogąc zapanować nad własnym ciałem jak i śmiechem, który rozbrzmiał w całej sali. Całe szczęście, że muzyka zagłuszała go na tyle, by reszta nie zaczęła się w nich wpatrywać.
Hoseok zaś był zadowolony. Jego zwinne palce muskały przez koszulkę brzuch chłopaka, w odpowiednich momentach przyciskając. Tutaj podszczypał, tu pogładził. Nie mógł zaprzeczyć, iż coś takiego mu się nie podobało. Terroryzowany kosmita chyba od tego dnia stanie się jego numerem jeden na liście najsłodszych zjawisk świata.
- Hyuuung! Pro-oszę! - jęknął, pojedyncze łzy zaś spływały po jego policzkach. Brunet chyba uznał to za znak by kończyć, więc uszczęśliwiony puścił go. I tak przecież dzieciak praktycznie leżał teraz na jego kolanach.
- Czuję się obrażony, wiesz? Musisz mnie udobruchać, inaczej codziennie będziesz tak zamęczany. - wyszczerzył się, obserwując jak kosmita podnosi się i wyciera dłonią mokre ślady na twarzy. Różowy, rozczochrany.
Cholera. Jak można być uroczym w tak nieogarniętym stanie? To nie może być człowiek.
- Co mam zrobić? - odparł, pociągając nosem.
- Hm... - Hoseok rozejrzał się dookoła, po czym złapał go za rękę i wstał. Pociągnął go na dół, pomagając zejść, gdyż ten chyba jeszcze niezbyt kontaktował. - Zatańczysz nasz układ i będziemy kwita.
Wyszczerzył się, po czym zrobił kilka kroków do tyłu. Machnął dłonią zapraszająco.
- Znasz kroki, byłeś na większości prób, więc nie masz jak się wymigać.
Młodszy rozejrzał się niepewnie, po czym zagryzając wargi zaczął bujać się na boki, z niewiadomych dla bruneta powodów. Po chwili machnął ręką, co wyglądało dość komicznie. Czyżby miał zamiar się wygłupiać? Już on mu... da.
Noga do przodu, obrót, podskok. Szybkie przebieranie stopami, potem rozkrok i ruch kroczem. Do tego całkiem sprawne wymachy rękoma. Kroki czasami mylił, jednak no. Kurczę, tego się po nim nie spodziewał. Szczególnie akcji z biodrami. Na bogów! Taehyung potrafi być seksowny. I jeszcze oblizuje przy tym wargi.
- O cholera. - usłyszał głos Jimina, który niczym zjawa pojawił się obok, ciągnąc za ramię niezadowolonego Ciastka. - To moje Tae jednak nie jest kaleką?
Hoseok zatkał mu buzie ręką, uważnie obserwując poczynania blondyna, ten jednak po chwili zakończył swój popis i niemal w podskokach podszedł do nich.
- Jezdes naepsy! - wymamrotał nieco niezrozumiale Park, po chwili zabierając paluchy najstarszego ze swojej twarzy. - Widać, że to moje maleństwo! - podszedł do niego i objął go mocno, niemal podnosząc. - Ciastek! Ucz się od najwspanialszego Tae, może kiedyś mu dorównasz! - zerknął na swoją ofiarę, która tylko zmarszczyła czoło i odeszła, wracając do ćwiczeń. Jimin rozłożył ręce w geście bezradności, po czym pstryknął przyjaciela w nos i pobiegł za Kookim.
Taehyung wyszczerzył się, zbierając dłonią zbuntowane kosmyki włosów, które przykleiły mu się do czoła.
- I jak hyung? Już mi wybaczyłeś?
- W skali od jednego do dziesięciu dałbym Ci mocne siedem. Chyba, że jeszcze raz tak zakręcisz biodrami, wtedy nieco podwyższę!
- Tak o? - zaśmiał się i zaczął nimi poruszać powoli, zagryzając przy tym dolną wargę.
- Dobra. Masz jedenaście. Wracaj na górę. - mruknął, czując jak robi mu się gorąco.
- Okej brzydalu! - skłonił się i w podskokach zaczął zmierzać w kierunku podestu. Hope jakby w ostatnim momencie zreflektował, co mały do niego powiedział.
- Już ja Cię nauczę... - odwrócił się i wymierzył w niego palcem. - Zginiesz!



***


Wyszedł z kabiny, wycierając się dokładnie mięciutkim ręcznikiem. Kropelki wody skapywały z jego włosów na tors, jednak niezbyt się tym przejął. Wsunął na tyłek bokserki, po czym ziewając przeciągle ruszył w stronę swojej sypialni. Zamknął drzwi i opadł na łóżko, niemal od razu zamykając oczy. Był zmęczony, podenerwowany. Treningi zabierały mu masę czasu, więc musiał zarywać nocki, by utrzymać swój poziom. Nie mógł nagle nie mieć wiedzy ponadprogramowej, gdyż matka często zerkała na oceny za aktywność, których powinno być jak najwięcej.
I tak ciężko było ją przekonać, by zezwoliła mu na uczestnictwo w tańcach. Jej zdaniem to głupota i marnowanie cennego czasy, który mógłby spożytkować lepiej. Podczas tamtej rozmowy chyba pierwszy raz w życiu się jej postawił, oczywiście w sposób kulturalny. Nigdy nie odważyłby się podnieść na nią głosu, chybaby wtedy umarł.
W każdym razie nie spotkało się to z aprobatą, nie mógł więc się opuścić w nauce, bowiem zabroniłaby mu tańczyć, a musiał przyznać, że ta forma rozrywki mu się spodobała. Czuł się.. lubiany, po prostu. Poznał dzięki temu wiele osób, z którymi utrzymywał kiepski, bo kiepski, ale zawsze jakiś kontakt. Miał komu mówić cześć na korytarzach, z kim żartować w szatni, czy też na przerwie obiadowej mógł siedzieć razem z nimi. Zawsze był sam, jedynym jego towarzystwem były książki. Pomijając oczywiście fakt, że 'znajomi' z klasy byli zazdrośni o jego dobry kontakt ze szkolnymi gwiazdami, to zwyczajnie czuł się szczęśliwy. Mógł sobie kiedyś wmawiać, że ludzie są nudni i głupi, jednak teraz wiedział, że była to próba zatuszowania własnej bezsilności i wewnętrznego cierpienia. Na ten moment mógłby nawet powiedzieć, iż towarzystwo Jimina było lepsze, niż brak jakiegokolwiek. Jego docinki, głupie teksty były niczym, w porównaniu do tych przygnębiających lat. Nie to, by go lubił, nie ma takiej opcji. Po prostu mimo wszystko obecne życie bardziej mu się podoba.
- Jeju... - przewrócił się na brzuch i wbił wzrok w szafę, która zapełniona była nagrodami za różne naukowe konkursy. Czym są te zabawki w porównaniu z żywymi ludźmi? Niczym.



***


Zacisnął dłonie w pięści, odchylając nieco głowę do tyłu. Dawno się tak nie stresował, praktycznie trząsł się jak małe dziecko przed pierwszym dniem w szkole, czy też jak aktor przez pierwszym ważnym występem. To zaś miała być tylko zwykła rozmowa, prawda? Uciążliwa, zapewne łamiąca mu serce, ale jednak rozmowa. Był dziennikarzem, przecież to jego życie, czemu więc na myśl o tym dzieciaku, serce niemal wyskakiwało mu z piersi? Nie chodziło już nawet o to, że go kiedyś kochał. Po prostu bał się reakcji, chociaż to raczej druga strona winna mieć takie uczucia. Jaki teraz był Taehyung? Tego nie wiedział.
Zerknął na wychodzący tłum. Miał nadzieję, że go odnajdzie, przecież samo przyjechanie tutaj było dla niego niemałym problemem. Jin mu odradzał, jednak tym razem wolał zdać się na własne pragnienia, nie zaś na jego poglądy. W końcu to jego życie, prawda?
- Och... - westchnął. Dostrzegł Hoseoka, tuż obok niego dreptał zaś najsłodszy chłopak świata. Idealnie przyczesane jasne włosy, zsuwające się z nosa okulary, niechlujnie zawiązany krawat od mundurka. Czy z tym stworzeniem nadal da radę się przyjaźnić?
Wyczuł wzrok tej dwójki. Zauważył podenerwowanie na twarzy bruneta i przerażenie u młodszego. Raz kozie śmierć.
- Siema. - skinął głową, wsuwając dłonie do kieszeni luźnych spodni. Nie wiedział co ma począć, to zaś wydało mu się najodpowiedniejsze.
- Hej. Nie umawialiśmy się na dzisiaj, coś się stało? - głos Hopa był podejrzliwy, co go zbytnio nie dziwiło. Wiedział pewnie, że mają jakiś tam zatarg. Swoją drogą co to za zbieg okoliczności. Kim kumpluje się z Hoseokiem aż tak mocno?
- Nie przyjechałem do Ciebie. W piątek się spotkamy i ugadamy. - odparł, po czym wbił wzrok w zestresowanego blondyna. - Możemy porozmawiać, Taehyung?
Ciemne oczy stały się nieco większe, zaś malinowe usta się rozchyliły. Brunet chyba wyczuł kłopoty, bo wkroczył do akcji.
- O czym chcesz z nim rozmawiać?
- Spokojnie Hoseok. Nie będę krzyczał, nie będę go atakował. Chcę po prostu porozmawiać ze, swego czasu, najważniejszą dla mnie osobą. - spojrzał mu w oczy, unosząc nieco podbródek. Nie miał zamiaru tego ukrywać, poza tym każdy mężczyzna w pobliżu Taehyunga, to zwyczajny rywal. Nawet, jeśli to jego stary kumpel. - To jak, Tae? Poświecisz mi chwilę?
Ciemne brwi Hoseoka zmarszczyły się, jednak Yoongi nie miał zamiaru się nad nim roztkliwiać. Aktualnie liczyła się tylko jedna osoba i jedna odpowiedź.
- Um, jasne. - skinął głową okularnik, po czym niemrawo uśmiechnął się do towarzysza. - Do jutra!
Tancerz coś burknął, po czym odszedł, zostawiając ich samych.
- Dziękuję. - skinął głową różowowłosy, po czym otworzył przed nim drzwi swojego sportowego samochodu. - Wsiadaj, nie ma sensu tak tu sterczeć.

Po chwili ruszyli. Suga miał spocone dłonie i był rozkojarzony. Nie wiedział jak zacząć, co powiedzieć... Sam fakt, że jego przyjaciel tutaj był, wydawało mu się czystą fantazją i szaleństwem. Jego mały, słodki Tae siedział w jego samochodzie. Po dwóch pierdolonych latach.
Przyspieszył nieco, po czym wyjechał w stronę eleganckich parków, w których przebywali bogaci, zmęczeni życiem ludzie. Zaparkował i wysiadł, Taehyung zrobił to samo. Nie szli zbyt długo. Suga wiedział gdzie mają się udać, drogę tę pokonywał wiele razy.
- Hm. To miejsce kojarzy mi się z naszym miastem. Jest tu miło i spokojnie. - odparł, po czym przysiadł na trawie, opierając się o drzewo. Zlustrował wzrokiem chłopaka, nerwowo bawiąc się rąbkiem bluzy. - Tae...
- Ja... - zaczął blondyn, jednak urwał po chwili. Jego twarz wyrażała wszelkie możliwe emocje: ból, smutek, żal, ale też i jakby radość? Ach, to nieistotne.
- Tak? - przysunął się nieco. - Wiesz po co Cię tu ściągnąłem, prawda? Domyślasz się, że chcę poznać prawdę i rozwiać wszelkie wątpliwości?
- Tak...
- Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak podłe to było. Z dnia na dzień, ot tak, po prostu... Wykasowałeś mnie ze swojego życia. Znaliśmy się lata, byliśmy ze sobą tak blisko. Wiesz, że gdybym tylko mógł, to zabrałbym Cię ze sobą do stolicy, ale miałeś swoją szkołę. Zresztą... Przez długi okres czasu nawet nasze sporadyczne spotkania były przyjemne, nie widziałem, byś się ze mną nudził.  - zaczął. Nie mógł, po prostu nie mógł owijać w bawełnę. Czuł, że musi to wszystko z siebie wyrzucić nawet, jeśli okaże się to kompromitacją. - Czy zrobiłem coś złego? Czy Cię kiedykolwiek zawiodłem? Czy nie poświęcałem się wystarczająco, byś nie odczuł mojego braku? Robiłem co mogłem, byś miał mnie chociaż względnie często przy sobie, praktycznie ciągle byłem pod telefonem. Wiesz, że wtedy... skoczyłbym za Tobą w ogień... Dlaczego więc?
Dłonie Taehyunga trzęsły się. Yoongi niewiele myśląc złapał je mocno, obejmując swoimi palcami. Przez jego ciało przeszedł dreszcz. Nie wiedział, czy przyjemny, czy nie. Nie skupiał się na tym. Czuł, że się rozkleja. Nie panował nad emocjami. Był niczym woreczek pełen kamieni, który nagle ktoś otworzył, one wszystkie zaś wyleciały. Tak jak i jego słowa.
- Tae... Powiedz coś...
- Dlatego właśnie hyung. - spojrzał mu w oczy. Na delikatnym policzku dostrzegł mokre ślady. - O to chodzi. Zrobiłbyś wszystko. Ja... Ja nie mogłem na to pozwolić... Musiałem się odciąć...
Suga na chwilę zastygł, wpatrując się w zapłakanego blondyna. Nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć, jak się odnieść.
- Nie rozumiem...
- Rzuciłbyś wszystko... Wróciłbyś do mnie... Twoja szkoła, rap, Ty sam...
- Ale... Taehyung! - złapał go za ramiona i przyciągnął do siebie. O czym ten dzieciak bredził?! - Powiedz mi wszystko dokładnie, po kolei.
Uniósł dłonią jego podbródek, po czym kciukiem przejechał po policzku, zbierając z nich łzy.
- Nie wolno Ci płakać, zapomniałeś już? Jesteś moim słońcem, nie może go zakryć żadna chmura. - starał się uśmiechnąć, jednak niezbyt mu to wyszło. - Uspokój się, nic Ci nie zrobię. Powiedz mi po prostu, czemu miałbym wszystko rzucić?
- Hyung... Dwa lata temu...





Zapraszam do komentowania :)