Możecie głosować na kilka par!
- Co jest Maluchu? - Hoseok przysiadł obok blondyna, który przebierał nogami od niechcenia. Wpatrywał się przez dłuższą chwilę przed siebie, dopiero usłyszawszy głos bruneta zwrócił na niego uwagę, jakby wyrwany z zamyśleń.
- Och, nic hyung. Dostałem wiadomość od Yoongiego, że jednak nie będzie miał czasu na weekend, więc obmyślam mój plan. - westchnął. Jung zamrugał kilkakrotnie powiekami, po czym niby o niechcenia rzucił:
- Może chcesz jechać ze mną na wycieczkę? Miałem wybrać się sam, ale we dwójkę zawsze raźniej. - nie miał rzecz jasna nic w planach, jednak trzeba korzystać z sytuacji (to chyba kompleks Jimina). W końcu młody nigdy nie miał czasu na weekendy, może to szansa życia? - Mam zarezerwowany apartament, a i tak miałem jechać samochodem, więc i tak nic nie stracisz. Nic, tylko korzystać z okazji!
Taehyung spojrzał na niego zaskoczony, poprawiając na nosie okulary. Hoseok widział, że gorączkowo się nad tym zastanawia. Specjalnie dodał informację o darmowym wyjeździe, bo kosmita nie wyglądał na najbogatszego, to raczej nie ten poziom co on, czy taki Park chociażby. Nie miał zamiaru przez takie coś zmarnować okazji, a taki wyjazd to z jego majątkiem nic.
- Jesteś pewien? Nie chcę Ci przeszkadzać... - mruknął młodszy, obejmując nogi ramionami. Oparł policzek na kolanie i zerkał pytająco na bruneta, który uśmiechnął się szeroko i poczochrał jego włosy.
- Przestać głuptasie. Sam bym się tam zanudził, będzie fajnie.
- Gdzie w ogóle byśmy pojechali? - kąciki ust okularnika uniosły się, Hope zaś najchętniej uniósłby ręce w geście zwycięstwa.
- Tajemnica. Będziesz miał niespodziankę.
- Hyuuung, ale jesteś wredny! - westchnął młodszy i wyprostował się, siląc się na grymas, jednak widać było, że jest zachwycony. Hoseokowi aż się cieplej na sercu zrobiło. - Co mam zabrać?
- Hm, jakieś kąpielówki, bo w hotelu będzie basen. - wyszczerzył się brunet, opierając o ścianę. Powoli korytarz się wyludniał, uczniowie udawali się do klas na lekcje. I prawidłowo, będzie chociaż ciszej.
- Okej! - piękny, prostokątny uśmiech. Warto było Jung, oj warto.
***
Jimin gapił się zszokowany na Taehyunga, który mieszał jakieś mikstury na chemii. On sam nie dotykał fiolek, na szczęście blondyn to ogarniał i robił wszystko za niego. Nie to jednak go tak zadziwiło. Nie spodziewał się, że swój jedyny wolny weekend od dawna, poświęci na wycieczki z tamtym ćwokiem.
- Serio? Ot tak Ci to zaproponował? - nachylił się nad stołem, przyglądając się skupionemu okularnikowi.
- Tak, co w tym dziwnego?
Nawet na niego nie zerknął, jednak Jimina mało to obchodziło. Nie wiedział jak się do tej sytuacji odnieść. Wiedział, że Hoseok leci na Tae, że ostatnio gapi się na niego coraz częściej. Dodatkowo młody opowiedział mu o wygłupach w domu bruneta, co dało Parkowi idealny obraz aktualnej sytuacji.
Taehyung nie ogarniał, że wpadł Jungowi w oko. Hope zaś był zbyt ułomny, by odpowiednio to okazać i zabrać się do roboty. I pewnie nie miałby się za co brać, bo przecież jest jeszcze ten głupi Suga, który chyba też ma ochotę na kosmitę. Cholera. Czyżby jego urok osobisty przeszedł na blondyna? To by tłumaczyło fakt, iż teraz on ma problemy z poderwaniem Kookiego, ten zaś dzieciuch wyrywa wszystko, co ma penisa. W sumie nawet go w jakiś sposób wyrwał, bo przecież i tak pomimo podrywania Jungkooka, zerka na pośladki Tae, które były po prostu zabójczo seksowne. Twarz też niczego sobie, jednak nie było to teraz istotne.
Oni dwoje... Razem. Sami. Umysłowo niedorozwinięci. Przecież to grozi klęską, prawda? Klocki będą układać?
- Nie nie. Uważaj na siebie i nie pij zbyt dużo. - odparł, uśmiechając się zadziornie. Nie obawiał się tego, że mogą się przespać. Żaden z nich nie miał jego charakterku, będą pewnie zwlekać do zaręczyn, a te nigdy nie nastąpią. Jakby miał obstawiać faceta, który pierwszy przeleciałby blondyna, to stawiałby na tego w różowych włosach. Był bardziej stanowczy i pewnie wiedziałby jak się zachować. Hoseok potrafił zrobić wszystko, jednak poza pojedynczymi zabawami nic nie zdziałał sensownego w swoim życiu. Skoro mu zależało, to będzie powolny, to taki typ. Tutaj zadziorny, szalony, super podrywacz, w środku zaś wrażliwy facet.
No dobra. Z tym podrywaczem go poniosło.
- Spokojnie, poradzę sobie. To tylko wyjazd, w dodatku na niecałe 3 dni. - uśmiechnął się młodszy i pomieszał swoje dzieło, po czym pomachał ręką zadowolony w stronę nauczycielki, która jak zwykle zachwycona podeszła do ich stolika i zaczęła przyglądać się kosmicznym eliksirom.
- Tego się po Tobie spodziewałam. Masz duszę chemika, wszystko zrobiłeś idealnie.
- Jimin też robił, proszę pani. - odparł Tae, wskazując na Jimina, który miał na twarzy najgłupszą minę na świecie. Nauczycielka chyba niezbyt wierzyła we wkład Parka, jednak wyciągnęła zeszyt i wpisała im obu oceny.
- Niech będzie. Udało Ci się, Park. Może nawet zdasz w tym roku. - uśmiechnęła się złośliwie, po czym na nowo skupiła się na wychwalaniu talentów blondyna. Nawet na konkurs chciała go wysłać, nieprawdopodobne...
W każdym razie piąteczka wpisana. Kumplowanie się z tym chłopaczkiem było niesamowicie korzystne dla jego edukacji.
***
- Jungkook. Ostatnio jesteś jakiś rozkojarzony, coś się stało?
Pani Jeon wycierała właśnie usta różową serwetką, obserwując bacznie syna, który nieco zaskoczony zlustrował ją wzrokiem.
- Nie, skądże. Po prostu jestem zamyślony. - odparł, prostując się. - Mam też prośbę.
- Tak? - kobieta uniosła pytająco jedną brew. Kookie przełknął ślinę i nieco zestresowany zapytał:
- Mogę wyjść w sobotę wieczorem do Namjoona?
- Nie przesadzasz, mój drogi? Najpierw tańce, potem wychodne popołudniami, teraz zaś imprezy? Gdzie czas na naukę i rozwijanie dodatkowych zdolności?
Chłopak skulił się nieco. Nienawidził prosić ją o cokolwiek, jednak tym razem nie miał wyjścia. Wiedział, że nie będzie zadowolona, w końcu i tak irytowało ją jego zachowanie.
- Będzie tam też Jess. - odparł mając nadzieję, że to ją przekona.
- Jessica? Oni się znają? - mama była nieco zaskoczona. Złożyła ręce i oparła na nich brodę, umalowanych oczu nie spuszczając z syna.
- To na jej urodzinach go poznałem. Przyjaźnią się od dawna.
Wiedział, że dziewczyna była ulubienicą jego matki, gdyby nie więzy krwi, to już dawno zaręczyłaby ją z jego starszym bratem. Jeśli to nie podziała, to nic już nie zdoła jej przekonać.
- Skoro ona tam będzie, to mogę być spokojna. Nie sądziłam, że ten młody człowiek utrzymuje kontakty z takimi ludźmi. Kim są jego rodzice?
- Nie jestem na sto procent pewien, jednak ojciec chyba ma firmę, Namjoon coś wspominał. Uznałem, że wypytywanie o takie rzeczy byłoby niekulturalne, więc nie drążyłem tematu.
- Rozumiem. Czasami trzeba powstrzymać swoją ciekawość. - skinęła głową, wstając od stołu. - Masz być w domu przed trzecią i pamiętaj, by się pilnować. Nie powinieneś pić alkoholu, jednak skoro będzie tam twoja kuzynka, to lampka wina powinna umilić Ci ten czas.
I odeszła. Jungkook był całkowicie wytrącony z równowagi. Wiedział, że ta kobieta to materialistka z manią wyższości, więc wspominanie o firmach było jak najbardziej na miejscu, jednak żeby od razu pozwalać mu na picie? Wprawdzie taka porcja nie była niczym nadzwyczajnym, jednak nigdy nie zezwoliła tak otwarcie na zachowanie, które nieletniemu nie przystoi. Czyżby bolała ją głowa?
***
- Hyuuung! Hyuuuung! Nie mogę się doczekać! - Taehyung niezwykle ucieszony skakał w miejscu, podczas gdy Hoseok pakował jego walizkę do bagażnika. Sam poskakałby z nim, jednak nie wyglądałby aż tak uroczo, raczej śmiesznie. Lepiej sobie darować.
- Spokojnie maluchu. Za godzinę z hakiem będziemy już na miejscu. - uśmiechnął się i wsiadł do samochodu, blondyn zrobił to samo. Zapiął pasy i poprawił na głowie czapkę, szczerząc się cały czas.
- Dawno nigdzie nie jechałem, więc sam rozumiesz. - spojrzał na niego, przez co z ust rapera wymsknął się cichy chichot. Taka radość przez głupi wyjazd? Gdyby wiedział, to już dawno by go zabrał w jakieś ładne miejsce.
- Jasne. Też się cieszę, że będziemy tam razem. Sam zanudziłbym się na śmierć.
- Czemu więc zaplanowałeś samotną podróż?
- Uh. - zawiesił się na chwilę, skręcając na główną drogę. - Nie miałem planów.
Oj kłamiesz Hoseok, nieładnie. Namjoon wcale nie organizował imprezy, on sam przecież też nie miał masy nauki. Czego się jednak nie robi dla małego kosmity? I tak cudem udało mu się wszystko załatwić, bo najlepsze miejsca były już pozajmowane. Wykosztował się na królewski apartament, jednak radość tego słodziaka była warta każdych pieniędzy. Najwyżej przez najbliższy tydzień nie będzie wydawał tyle kasy na zagraniczne alkohole.
- To dobrze! Byłoby smutno, gdybyśmy oboje się nudzili. - odparł młodszy, po czym wbił wzrok w szybę, zadowolony przyglądając się mijanym widokom.
Hope uznał ostatni tydzień za najlepszy w jego karierze. W ostatnią sobotę chłopak u niego spał, w tę jadą na wycieczkę i będą spać razem w tym samym apartamencie, może nawet w jednym łóżku? Wyłączą telefony i nikt im nie będzie przeszkadzać, plan idealny! Nie spodziewał się, że kiedykolwiek taka okazja nadejdzie. Nagle jakby los się do niego uśmiechnął. Raz nawalił Jimin, teraz nawet Suga. On korzysta, tamci tracą. Ma trzy dni na nadrobienie wszystkiego, co tamci zdążyli osiągnąć, będzie ciężko, jednak był zwycięzcą, prawda? Najlepszym tancerzem w Seulu, kiedyś pewnie i w całej Korei! Nie podda się w pojedynku nawet, jeśli początkowo szanse są niewielkie.
Chwila... Czy on się aby na pewno nie rozpędza? Ostatnie dni ciągle rozmyślał o strategiach, snuł plany, a nadal chyba nie dopuszczał do siebie myśli, że zaczyna mu w jakiś sposób zależeć...
Westchnął cicho, zerkając na odwróconego do niego plecami Tae. I co będzie kłamał? Ostatnio prawie go pocałował, chyba coś jest na rzeczy...
Po półtorej godziny dojechali do wielkiego budynku, otoczonego wodą i roślinnością. Kwitły piękne kwiaty, na ławkach siedzieli ludzie, śmiejąc się i rozmawiając. Hoseok zatrzymał się na parkingu, gdzie podszedł do nich chłopak. Brunet podał mu kluczyki, po czym złapał Taehyunga za nadgarstek i pociągnął w stronę pięknych schodów z rzeźbionymi poręczami. Całość wyglądała jak pałac, którym zapewne była. Kolumny, okna ze wspaniałymi okiennicami i kwiatami na parapetach. Gdzieniegdzie bluszcz, który porastał śnieżnobiałe ściany. Hoseok specjalnie wbrał takie miejsce, gdyż było niesamowicie romantyczne, tego zaś mu teraz brakowało. Gdzie indziej mógłby nabić sobie punkty, jeśli nie w pałacu? On jako książę, Tae zaś będzie jego królewną.
Kurde, znowu mu odbija.
Weszli do środka, po czym Hope ruszył w stronę recepcji, gdzie siedziała elegancka kobieta. Uśmiechnęła się do nich.
- Witam państwa, w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry. Apartament na nazwisko Jung Hoseok.
Kobieta zaczęła coś sprawdzać, po czym podała mu klucze i delikatnie się skłoniła.
- Życzę miłego pobytu.
Chłopcy skłonili się również i zaczęli wspinać się po drewnianych schodach. Mogli wprawdzie skorzystać z windy, jednak starszy chciał pokazać kosmicie wnętrza. Ten zaś był zachwycony, oglądał wszystko z otwartymi ustami, co tylko Hoseoka rozczuliło.
- I jak Ci się podoba niespodzianka? - zapytał, gdy dotarli do wielkich drzwi na ostatnim piętrze. Otworzył przed chłopakiem drzwi, wchodząc od razu za nim.
- Hyung! Tutaj jest przepięknie! Nigdy nie byłem w tak bajkowym miejscu! - Taehyung zaczął kręcić się w kółku, rozkładając dłonie. Brunet tylko się zaśmiał, chwilę później jednak poczuł na swojej szyi ręce blondyna. - Dziękuję hyung! - i go objął, jak gdyby nigdy nic. Starszy niepewnie odwzajemnił uścisk, zaciskając wargi. Wtulił twarz we włosy niższego, wzdychając.
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że będziesz wspominał ten wyjazd jak najlepiej.
- Na pewno! Niech to będzie najmilszy weekend w naszym życiu, dobrze? - odsunął się nieco i spojrzał z dołu na Hopa, któremu serce aż zabiło mocniej. Czy on zawsze musiał gapić się tymi nieziemskimi oczami?
- Jasne Tae, osobiście tego dopilnuję. - odparł, po czym musnął wargami jego czoło i puścił go. Bał się, że go poniesie, lepiej nie ryzykować. Podszedł do barku i wyciągnął z niego wodę, którą nalał do dwóch szklanek. Podał jedną chłopakowi, samemu upijając łyk
- Co będziemy robić? - zapytał kosmita, siorbiąc napój zadowolony. Chodził po całym mieszkaniu, zaglądając w każdy kąt. Jung musiał przyznać, że apartament robił wrażenie. Antyczne meble, wielkie lustra, ciężkie zasłony na oknach. Czuł się naprawdę jak król. Powoli ruszył w stronę sypialni, w której Tae siedział dłużej, aniżeli w pozostałych pomieszczeniach.
- Będziemy oglądać filmy w nocy? - Taehyung odwrócił się niemal natychmiast, pytająco zerkając na bruneta, który wbił wzrok w wielkie, królewskie łóżko. Cóż. W sam raz dla nich.
- Znowu anime? - zaśmiał się i podszedł bliżej niego, rozglądając się nieco. Już wiedział jak się kończy oglądanie filmów przez tego malucha, nie miał więc nic przeciwko. Wręcz cieszył się na myśl, że znowu dojdzie do przytulanek.
- Chciałbym, ale pozwolę Ci wybrać.
- Hm, może jakiś horror? - skrzyżował ręce na piersi, uśmiechając się szeroko.
- Hm... - zamyślił się na chwilę Tae, po czym zagryzł wargę i skinął głową. - Ale jak się będę bał, to będziesz musiał mnie przytulić.
Na bogów! Czy ten kosmita musi być taki idealny? Nie dość, że ładny i kochany, to jeszcze sam pomaga Hoseokowi się poderwać. Życie jest piękne!
- Obronię Cię przed każdym potworem, przysięgam!
***
Jin już sam nie wiedział co, gdzie, jak i dlaczego. Był w kropce, nie rozumiał sytuacji. Z dnia na dzień Yoongi na nowo popadł w doła, on zaś nie miał pomysłu o co może mu chodzić. Siedział więc w salonie i oglądał telewizję, bijąc się z myślami. Po dłuższej chwili usłyszał otwierane drzwi i do środka wszedł różowowłosy. W ręce trzymał torbę wypełnioną alkoholem i przekąskami, co Jina nieco zdziwiło. Nieczęsto zdarzało się, bo młodszy robił takie zakupy.
- Hyung. Najebmy się, proszę. - mruknął i usiadł na kanapie. Wyciągnął zawartość na stół, po czym otworzył paczkę ciastek i wpakował sobie całe do ust.
- Coś się stało?
- Jak się upiję, to Ci powiem. - mruknął Suga, sięgając po puszkę. Otworzył ją i duszkiem wypił połowę zawartości. Seokjin skrzywił się nieco, jednak posłusznie sięgnął po drugą i powoli zaczął sączyć gorzki napój. Jego współlokator był zdenerwowany, od razu to wyczuł.
Siedzieli cicho jakąś godzinę. Niebezpieczny brak odgłosów ratował tylko telewizor, w którym leciała jakaś głupia drama. Pewnie żaden się na niej nie skupiał, jednak było mniej dramatycznie.
- Czy wszystko musi być takie pokomplikowane hyung? Czy gdy jedno się naprawia, to drugie musi się zepsuć? Ja tego nie ogarniam, durnieję. - odparł w końcu Suga. Nadal nie odwracał wzroku od telewizora. Jin spojrzał na niego nieco skonsternowany.
- O co chodzi?
- Czy czułeś się kiedyś jak frajer? Jak nieudacznik, któremu nic się nie udaje?
- Czasami, jednak to tylko chwilowe odczucia.
- Ja się tak czuję od jakiegoś czasu. Niby pogodziłem się z Tae, ostatnio jednak dowiedziałem się, że jest w związku z jakimś niedorozwiniętym tancerzykiem z umięśnioną klatą i aparycją typowego playboya.
Jin aż otworzył buzię, nie wierząc temu, co usłyszał. Czyli jednak los miał zamiar być dla niego łaskawy? Wiedział, że w tym momencie był perfidny, jednak nie oszukiwał sam siebie i wiedział, ze kamień spadł mu z serca. No, przynajmniej jeden.
- Och... No to nieciekawie...
- Szlag mnie trafia. Nakręcam się jak idiota i wszystko rozumiem opacznie. Najgorsze jest to, że nie cieszę się z tego, że jest im razem dobrze, bo chętnie kopnąłbym w dupę tego gagatka, by trzymał się od Tae jak najdalej.
- Zdarza się, jednak musisz go zrozumieć. Serce nie wybiera. Skoro jest im razem dobrze, to może lepiej dać sobie spokój?
- Czy Ty byś sobie odpuścił hyung? - ciemne oczy Sugi w końcu spojrzały w te Jina. Starszemu aż serce zabiło mocniej.
- Jeśli druga osoba miałaby przez to cierpieć, to pewnie bym sobie darował. Skoro kocha, to kocha. Jak kiedyś by zerwali, wtedy starałbym się tę osobę zdobyć. Niszczenie związków do mnie nie pasuje.
- No tak. Cholera, chciałbym mieć w sobie tyle spokoju co Ty. Nigdy pewnie nie miałbyś takich problemów, bo nie działasz pochopnie i jesteś rozsądny.
"Zdziwiłbyś się Yoongi, oj tak." pomyślał Seokjin, upijając kolejne łyki. Opróżnili już całkiem sporo puszek, jednak chyba żaden nie miał zamiaru przestać. Oboje zapijali smutki, które wywołała nieodwzajemniona miłość. Tylko dlaczego jeden z nich miał jeszcze jakąś nadzieję?
Zapraszam do komentowania ;)





